- Parkując nieopodal Sądu Rejonowego w Wejherowie, natknąłem się na „Kancelarię Adwokacką Waldemar Grzegorz Kuc Aleksandra Kurowska sp.k.”. Waldemar Kuc swego czasu na Pomorzu był postacią, o której było głośno. Niestety w negatywnym sensie, dlatego zdziwiłem się, że taka osoba została członkiem palestry. Jego dane nie widnieją jednak na internetowej liście adwokatów. Czy to znaczy, że można być wspólnikiem w kancelarii prawnej, nie będąc adwokatem - dziwi się nasz czytelnik.
Dawne kontrowersje
O Waldemarze Kucu rzeczywiście było głośno, i to nie tylko na Pomorzu. Głównie za sprawą kolizji drogowej, w której brał udział w 2004 r. Stłuczka co prawda nie była z jego winy, ale pasażer (którym był jego przełożony, przewodniczący wydziału, w którym orzekał w Sądzie Okręgowym w Gdańsku), nie mogąc porozumieć się z kierowcą drugiego auta, postanowił wezwać policję. Ta zbadała kierowców alkomatem i okazało się, że sędzia Kuc ma 1,2 promila w wydychanym powietrzu.
Reklama
Jak informował wówczas „Dziennik Bałtycki”, po badaniu obydwaj panowie pojechali do pracy, a sędzia Kuc prowadził tego dnia rozprawy, choć nie wydał żadnego wyroku.
- Później dowcipkowano, że jeden wsiadł za kółko po kielichu, a drugi tak chciał mu pomóc w sporze z innym kierowcą, że go wydał - śmieje się jeden z pomorskich prawników.

Reklama
Do śmiechu nie było za to sędziemu, który w 2009 r. został prawomocnie skazany na karę 10 tys. zł grzywny i orzeczono wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów. Choć pierwotnie w postępowaniu dyscyplinarnym karą było… przesunięcie do innego sądu.
Przeciwko takiemu rozstrzygnięciu zaprotestował ówczesny minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Zaskarżył rozstrzygnięcie Sądu Dyscyplinarnego z Białegostoku do Sądu Najwyższego, wskazując, że sędzia nie zrozumiał naganności swego czynu, nie okazał skruchy ani pokory i stracił wiarygodność jako sędzia. Ostatecznie w 2011 r., po kilku latach pobierania wynagrodzenia bez orzekania, Waldemar Kuc został dożywotnio wydalony z zawodu przez SN.
To nie koniec związanych z nim kontrowersji. W 2003 r. skazał za zabójstwo na dożywotnie pozbawienie wolności Czesława Kowalczyka (po apelacji karę zmniejszono do 25 lat więzienia). Mężczyzna okazał się niewinny, lecz wyszedł na wolność dopiero po 12 latach spędzonych za kratami. W 2016 r. za niesłuszne uwięzienie Skarb Państwa wypłacił mu rekordowe wówczas odszkodowanie w wysokości 2,8 mln zł.
Tajemniczy wspólnik
Tak jak wskazywał nasz czytelnik, Waldemar Grzegorz Kuc nie widnieje na liście adwokatów - ani prowadzących praktykę, ani tych niewykonujących zawodu. W przeciwieństwie do drugiego wspólnika - Magdaleny Kurowskiej, która zdała egzamin adwokacki w 2019 r. Choć nazwa kancelarii sugeruje, że obydwoje wspólnicy są adwokatami, w opisie na stronie internetowej kancelarii nie wskazano, jaki zawód prawniczy wykonuje drugi ze wspólników.
Można jedynie przeczytać, że Waldemar Grzegorz Kuc to „były sędzia Sądu Okręgowego w Gdańsku, kierownik sekcji wykonywania orzeczeń w Sądzie Rejonowym w Gdyni, sędzia Sądu Rejonowego w Wejherowie Wydziału Karnego, Cywilnego i przewodniczący Wydziału Ksiąg Wieczystych w Wejherowie”. „Jako sędzia zasłynął z prowadzenia trudnych spraw będących przedmiotem zainteresowania mediów, m.in. procesu Klubu Płatnych Zabójców, porwań dla okupu, handlu narkotykami, kradzieży samochodów, czyli tzw. przestępczości zorganizowanej. W ciągu ponad 25 lat swojej działalności sędziowskiej zgromadził ogromny dorobek zawodowy. Zdobyte doświadczenie zawodowe oraz zdolności osobiste pozwoliły mu w krótkim czasie na zbudowanie silnego zespołu ludzkiego, tworzącego spółkę adwokacką. Jako sędzia z wieloletnim doświadczeniem jest specjalistą z zakresu prawa karnego, co umożliwiło mu stworzenie w ramach Kancelarii profesjonalnej obsługi zajmującej się obroną w sprawach karnych, karno-skarbowych. Specjalizuje się również w prawie administracyjnym, cywilnym i rodzinnym” - czytamy.
Nieważne dla klientów
Kontakt, e-mailowy i telefoniczny, prowadzi do mecenas Kurowskiej. Zapytaliśmy, jaki zawód prawniczy wykonuje obecnie wspólnik w jej kancelarii oraz czy to, że nie jest on adwokatem, a jego nazwisko widnieje w nazwie kancelarii adwokackiej, nie jest wprowadzaniem klientów w błąd.
- Nazwa nie wprowadza w błąd, a informacje na stronie internetowej, jak pan zresztą sam zauważył, są jasne i czytelne dla odbiorcy. Każdy potencjalny klient ma więc możliwość zapoznania się nie tylko z informacjami o wspólnikach, ale i o tym, jakie w spółce mają oni kompetencje - tłumaczy Magdalena Kurowska.
Zaznacza, że ich firma działa, a tym samym podlega bieżącej weryfikacji przez klientów. - To, że jeden ze wspólników nie jest w tej chwili wpisany na listę adwokatów ani radców prawnych, choć ma podstawy do ubiegania się o takowy wpis, nie ma znaczenia dla rzetelności kancelarii i właściwej obsługi klientów - dodaje mecenas Kurowska.
Jak zapewnia, jej kancelaria działa na podstawie przepisów kodeksu spółek handlowych, prawa o adwokaturze i regulaminu wykonywania zawodu. - Mając na uwadze treść przepisów przytoczonych powyżej ustaw, działamy zgodnie z prawem, prowadząc kancelarię adwokacką w formie spółki komandytowej. W ramach tak prowadzonej działalności gospodarczej nie jest wymagane, aby wszyscy wspólnicy byli adwokatami - dodaje nasza rozmówczyni.
Zawiłości współpracy
To prawda. Nie wszyscy komplementariusze w kancelarii adwokackiej muszą być adwokatami. Wynika to z art. 4a ustawy - Prawo o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1651 ze zm.). Przepis ten stanowi jednak, że adwokat wykonuje zawód w spółce komandytowej lub komandytowo-akcyjnej, w której komplementariuszami są adwokaci, radcowie prawni, rzecznicy patentowi, doradcy podatkowi lub prawnicy zagraniczni wykonujący stałą praktykę na podstawie ustawy o świadczeniu przez prawników zagranicznych pomocy prawnej w RP.
Waldemar Grzegorz Kuc nie wykonuje żadnego z tych zawodów. Pytanie jednak, czy jest on komplementariuszem, czyli wspólnikiem aktywnym sprawującym zarząd w spółce i odpowiadającym całym swoim majątkiem za jej działania, czy też komandytariuszem, czyli wspólnikiem pasywnym, którego rola ogranicza się do wniesienia kapitału i odpowiada on tylko do jego wysokości.
- W Krajowym Rejestrze Sądowym zarejestrowana jest spółka komandytowa, w której widnieją nazwiska obydwojga wspólników. Zgodnie z art. 104 k.s.h. firma powinna zawierać nazwisko jednego lub kilku komplementariuszy, a nazwisko komandytariusza nie może być zamieszczone w firmie spółki. W przypadku zamieszczenia nazwiska komandytariusza odpowiada on wobec osób trzecich jak komplementariusz. I tutaj mamy do czynienia z taką sytuacją - mówi mec. Jan Suchanek z Pomorskiej Izby Adwokackiej.
Dodaje, że zgodnie z danymi z KRS Waldemar Kuc jest komandytariuszem i jednocześnie prokurentem spółki, więc może ją reprezentować na zewnątrz.
- I choć nie jest komplementariuszem, czyli nie ma pełnego prawa do reprezentacji spółki, skoro wspólnicy zdecydowali się zamieścić jego nazwisko w oficjalnej nazwie spółki, to - aby nie wprowadzić potencjalnych kontrahentów w błąd - będzie on jednak odpowiadał w całości swoim majątkiem również za zobowiązania spółki. Jako prawnik powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji takiego kroku - tłumaczy mec. Suchanek.
Innymi słowy były sędzia ma wszystkie obowiązki komplementariusza, a nie ma praw.
Wprowadza w błąd czy nie
Pytanie, jak to się ma do przepisów Prawa o adwokaturze i do ewentualnego wprowadzenia klientów w błąd co do statusu i uprawnień wspólnika. Widząc tabliczkę z napisem „Kancelaria Adwokacka Waldemar Grzegorz Kuc Magdalena Kurowska sp.k.”, klient ma prawo domniemywać, że obydwoje wspólnicy są adwokatami, nie dochodząc, jaką rolę pełnią poszczególne osoby w spółce komandytowej.
- Klient może oczekiwać, że ten, kto jest w spółce komandytowej wymieniony z imienia i nazwiska w nazwie firmy, odpowiada w całości za zobowiązania spółki. I tak będzie w tym przypadku. Czy to nie sugeruje, że pan Kuc również jest adwokatem? To będzie przedmiotem wyjaśnienia prezydium okręgowej rady adwokackiej - zapowiada mec. Suchanek. ©℗
Adwokatura w liczbach / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe