Firma spedycyjna zawarła ze spółką K. umowę na dostawę rowerów z Polski do Szwecji. Jeden z transportów został skradziony przez przewoźnika pracującego dla spedytora. Spółka K. zażądała więc od firmy spedycyjnej 15 tys. euro za utracony towar. Spedytor wezwał z kolei towarzystwo ubezpieczeniowe do zapłaty żądanej sumy. Ubezpieczyciel odmówił, twierdząc, że doszło do naruszenia umowy przez rażące niedbalstwo spedytora, który nie dokonał należytej weryfikacji podmiotu wykonującego usługę transportową na jego rzecz. Towarzystwo wskazało, że w takich wypadkach odpowiedzialność ubezpieczyciela jest wyłączona. Firma spedycyjna zapłaciła odszkodowanie z własnej kieszeni i sprawa trafiła do sądu. W I instancji spedytor uzyskał korzystne orzeczenie – sąd zasądził na jego rzecz żądaną kwotę. Ubezpieczyciel złożył apelację i wtedy zaczęły się problemy. Okazało się, że nie była to pierwsza sprawa między stronami dotycząca odszkodowania za skradziony transport. Wcześniej toczył się spór o jego część (10 tys. zł), który zakończył się pomyślnie dla firmy spedycyjnej. Ubezpieczycielowi nie udało się skutecznie podważyć końcowego orzeczenia. Skargę na jego niezgodność z prawem odrzucono, choć istniały poważne wątpliwości co do podstaw prawnych pierwszego rozstrzygnięcia.
W tej sytuacji sąd okręgowy, który rozpatrywał apelację ubezpieczyciela, dostrzegł problem prawny. Zgodnie z art. 365 par. 1 k.p.c. orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy oraz organy państwowe i administracji publicznej, a w wypadkach przewidzianych w ustawie – także inne osoby. Związanie orzeczeniem dotyczy jednak tylko konkretnej sprawy. Przepis nie rozstrzyga, czy wykładnia prawa dokonana w jednej sprawie (w której powód dochodził zwrotu spełnionego świadczenia od ubezpieczyciela) jest objęta mocą wiążącą wyroku w innej sprawie, ale prowadzonej pomiędzy tymi samymi podmiotami, w tym samym stanie faktycznym i prawnym, a dotyczącej dalszej części rozdrobnionego świadczenia.