W drugiej sprawie to klienci próbowali wyciągnąć pieniądze od adwokata. Gdy zorientowali się, że ich przeciwnik procesowy nie ma pieniędzy i nie zapłaci, nawet gdy z nim wygrają, zaczęli sabotować sprawę i nie opłacili apelacji. Później próbowali zrzucić winę na adwokata, by uzyskać od niego odszkodowanie w postępowaniu cywilnym. Dodatkowo – w celu ustalenia pewnych faktów bez ponoszenia dodatkowych kosztów – wytoczyli pełnomocnikowi postępowanie dyscyplinarne. Choć zarzuty były niepewne i do etapu postępowania przed ID utrzymał się tylko jeden, sprawa ciągnęła się przez lata (w tym czasie klienci przegrali w sądzie cywilnym). Finalnie Izba Dyscyplinarna umorzyła postępowanie ze względu na przedawnienie.
Mamy więc dwie różne sytuacje dotyczące dwóch różnych korporacji – w pierwszej nie w porządku zachowała się radca prawna, w drugiej klienci adwokata. Łączy je jedno: rozstrzyganie przez Izbę Dyscyplinarną SN. Adwokatura od dawna podnosi, że nie jest to sąd, dlatego sprawy, w których kasacje trafiły do ID, uznaje za wciąż toczące się. Istnieje więc duża szansa, że samorząd nie uzna umorzenia postępowania i adwokat z Piaseczna wciąż będzie traktowany tak, jakby toczyła się przeciw niemu dyscyplinarka. Zwłaszcza że w tym akurat wypadku doszło do rozbieżnych interpretacji prawa przez skład orzekający w ID oraz przez organy korporacyjne, a sędzia sprawozdawca nie omieszkał wytknąć, że pion dyscyplinarny działał w tej sprawie stanowczo za wolno. Samorząd ma więc dodatkowy powód, by takiego orzeczenia nie uznawać. Adwokat został ukarany upomnieniem, ale wyroku tego wykonać nie można, bo wniesienie kasacji to wstrzymuje. Stan zawieszenia może trwać jeszcze długo.