Rodzice dziewięcioletniej dziewczynki rozwiedli się w 2013 r. Wówczas sąd zobowiązał jej ojca do zapłaty alimentów w wysokości 400 zł miesięcznie. Później u dziewczynki zdiagnozowano atopowe zapalenie skóry i pyłkowicę. Choroba jest na tyle poważna, że dziecko otrzymało orzeczenie o niepełnosprawności, wymaga także specjalnej diety, zapewnienia odpowiednich kosmetyków i odzieży. Jej matka, która wniosła powództwo o podwyższenie alimentów, oszacowała miesięczne koszty utrzymania dziecka na ok. 1,4–1,7 tys. zł miesięcznie. Sama nie jest w stanie zapewnić wystarczających środków na wszystkie wydatki, dlatego domagała się zwiększenia wysokości świadczeń – do 800 zł. Pozwany domagał się oddalenia powództwa, argumentując to tym, że utrzymuje dobre relacje z córką, często się z nią spotyka i wówczas również ponosi dodatkowe koszty jej utrzymania.
Sąd częściowo przychylił się do żądania matki dziewczynki, podwyższając alimenty do 700 zł. Jak przypomniał w uzasadnieniu wyroku, art. 138 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego daje możliwość zmiany obowiązku alimentacyjnego, jeśli od czasu wydania poprzedniego orzeczenia zmieniły się istotne okoliczności. Sąd uznał, że nie ulega wątpliwości że usprawiedliwione potrzeby dziecka zwiększyły się – głównie ze względu na chorobę. Dziewczynka uczęszcza również na dodatkowe lekcje angielskiego i jazdy konnej, co generuje dodatkowe koszty. Wszystkie te wydatki ponosi w przeważającej części jej matka, tymczasem adekwatnie do potrzeb życiowych i możliwości powinni zaspokajać je oboje rodzice. Jak zauważył sąd, to, że ojciec utrzymuje kontakty z córką i spędza z nią czas wolny, nie zmienia tego, że „matka pełni rolę rodzica pierwszoplanowego i musi mieć zapewnioną pomoc od ojca w postaci alimentów”.