Pewna firma zgłosiła w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) plik dźwiękowy, który chciała zarejestrować jako unijny znak towarowy. Na nagraniu słychać było otwieranie puszki, a po chwili ciszy – około dziewięciosekundowy odgłos musowania. EUIPO odrzucił wniosek, a firma odwołała się do Sądu Unii Europejskiej. To pierwsza sprawa dotycząca dźwięku jako znaku towarowego.
Sąd podzielił zdanie urzędu, że w tym przypadku zabrakło wystarczającego charakteru odróżniającego. Na wstępie wskazał, że kryteria oceny nie zmieniły się – oznaczenie, jakiekolwiek by było, musi wywoływać silne skojarzenia umożliwiające danemu konsumentowi jego postrzeganie jako znaku towarowego, a nie jako elementu o charakterze funkcjonalnym. Innymi słowy, tu samo usłyszenie dźwięku powinno wywoływać jednoznaczne skojarzenie z produktem, bez konieczności łączenia go z elementami graficznymi, słownymi czy też innymi znakami towarowymi.