Prace nad przepisami dotyczącymi pozwów typu SLAPP nabrały tempa. Właśnie trafiły one do rządowego Komitetu ds. Europejskich. To efekt apelu organizacji pozarządowych (ARTICLE 19, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska) o przyspieszenie procedury legislacyjnej.

Chodzi o projekt ustawy o ochronie osób uczestniczących w debacie publicznej przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub postępowaniami sądowymi stanowiącymi nadużycie prawa. Ma on wdrożyć dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1069 z 11 kwietnia 2024 r. Termin upływa 7 maja br., czasu zostało więc niewiele, stąd apel.

Polskie przepisy anty-SLAPP bardziej restrykcyjne niż dyrektywa

Głównym celem dyrektywy jest ochrona osób zaangażowanych w debatę publiczną przed pozwami typu SLAPP. Są to sprawy wytaczane przez polityków, firmy, instytucje lub inne podmioty krytykowane publicznie. Celem takich pozwów nie jest realne dochodzenie roszczeń, lecz wywarcie presji i zniechęcenie krytyka – na przykład dziennikarza, aktywisty czy związkowca – do dalszego zabierania głosu.

Jednocześnie na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji opublikowano uwagi do projektu zgłoszone w toku konsultacji publicznych oraz opiniowania. To, co zyskało akceptację, to przede wszystkim to, że polska propozycja wykracza poza minimalne wymogi unijne. Dyrektywa dotyczy przede wszystkim spraw transgranicznych, natomiast projekt ustawy przewiduje objęcie regulacją także sporów krajowych. Jednocześnie zgłoszono szereg postulatów zmian i doprecyzowania przepisów, tak aby nowe regulacje były skuteczniejsze.

Drogo i nieskutecznie? Wątpliwości organizacji

Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii uważa, że mimo słusznych intencji projektodawcy wejście ustawy w życie może działać odwrotnie, niż zakładano. Wiele osób zrezygnuje bowiem z walki o swoje prawa za pomocą mechanizmów zawartych w prawie cywilnym. A to z kolei może prowadzić albo do rezygnacji z ochrony dóbr osobistych w ogóle, albo do korzystania zamiast z instrumentów prawa cywilnego z instytucji prawa karnego, w tym przede wszystkim do wszczynania spraw prywatnoskargowych na podstawie art. 212 i art. 216 kodeksu karnego. Pierwszy z wymienionych przepisów mówi o przestępstwie zniesławienia, a drugi – zniewagi.

Zdaniem stowarzyszenia projekt nie wprowadza m.in. wystarczających mechanizmów chroniących przed arbitralnym i pozbawionym kontroli uznawaniem powództw za podlegające odrzuceniu lub oddaleniu na gruncie opiniowanych regulacji. Ponadto od lipca 2025 r. wzrosła opłata z tytułu zryczałtowanych kosztów postępowania od prywatnych aktów oskarżenia, co może skutkować pozbawieniem aktywistów możliwości obrony swoich praw.

Mechanizm wczesnego oddalenia – martwe prawo?

Wspólnie swoje uwagi zgłosili przedstawiciele: ARTICLE 19, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Według nich propozycja wprowadzenia unijnej dyrektywy anty-SLAPP do polskiego prawa zawiera ważne zabezpieczenia przed nadużyciami sądowymi i idzie dalej, niż wymaga tego sama dyrektywa.

Ważne

Jednak niektóre projektowane rozwiązania mogą nie działać w praktyce tak, jak powinny. Zwłaszcza ważny mechanizm wczesnego oddalenia pozwów może być tylko „martwym prawem”. Dodatkowo projekt pomija problem, który w Polsce staje się coraz większy, czyli wytaczanie spraw w celu ochrony reputacji przez państwo lub jednostki samorządowe, np. Skarb Państwa czy urzędy miejskie.

Do tej pory rząd nie przedstawił też planów kompleksowej reformy, która w pełni odpowiadałaby skali i charakterowi problemów związanych z działaniami typu SLAPP w Polsce. W opinii organizacji wprowadzenie zmian w procedurze cywilnej powinno iść w parze z dekryminalizacją zniesławienia i znieważenia oraz z odpowiednimi zmianami w prawie karnym. Zagrożenia dla wolności wypowiedzi wynikające z pozwów typu SLAPP trzeba rozpatrywać szerzej niż tylko w kontekście prawa cywilnego i przepisów o zniesławieniu, zwracając też uwagę na ustawy i praktykę sądową dotyczącą szczególnych przestępstw znieważania wobec przedstawicieli władzy publicznej, symboli państwowych czy religijnych.

SLAPP-y państwa i samorządów poza radarem

Swoje uwagi zgłosiły również korporacje prawnicze. Ośrodek Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych podnosi, że projekt ustawy przewiduje możliwość wsparcia pozwanego przez organizację pozarządową w trakcie postępowania sądowego (zgodnie z art. 8 dyrektywy). Organizacja taka może dołączyć do sprawy po stronie pozwanego, jeśli ten wyrazi na to pisemną zgodę. Jednak zdaniem ośrodka nie powinna to być każda organizacja, a tylko taka, której statut obejmuje ochronę osób uczestniczących w debacie publicznej lub zajmuje się tematyką, której dotyczy dana sprawa.

Co więcej, obecne przepisy kodeksu postępowania cywilnego nie dają wystarczających możliwości w tym zakresie. Katalog spraw, w których organizacja pozarządowa może uczestniczyć w postępowaniu (art. 61 par. 1 k.p.c.), jest zbyt wąski. Z drugiej strony jego całkowite i nieograniczone rozszerzenie też nie byłoby dobrym rozwiązaniem. Dlatego zdaniem ośrodka warto uregulować tę kwestię osobno w projektowanej ustawie.

Z kolei komisja legislacji przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Poznaniu twierdzi, że w projekcie zabrakło przepisu, który modyfikowałby ciężar dowodowy w postępowaniach typu SLAPP. Art. 12 ust. 1 dyrektywy mówi, że ciężar dowodu, jeżeli roszczenie jest zasadne, spoczywa na powodzie. Zgodnie z zasadą z art. 6 k.c. ciężar udowodnienia danego faktu spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne. W zakresie omawianych postępowań warto byłoby jednak rozważyć wprowadzenie konieczności udowodnienia przez powoda, że dane postępowanie nie zmierza głównie do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej – w sytuacji zgłoszenia takiego zarzutu przez pozwanego. Często bowiem wykazanie tego przez pozwanego może być utrudnione.

RPO: potrzebny rejestr i realne sankcje

Swoje zastrzeżenia zgłosił również rzecznik praw obywatelskich. Jego zdaniem projekt nie chroni skutecznie przed pozwami SLAPP. Przewiduje jedynie grzywny do 20- lub 100-krotności minimalnego wynagrodzenia, możliwość zobowiązania powoda do opublikowania wyroku na własny koszt oraz publikowanie zanonimizowanego orzeczenia na portalu sądowym, które i tak często trafia do publicznej wiadomości. Tymczasem osoby (firmy) wnoszące takie sprawy często mają ogromne budżety, większe niż niejedno województwo, więc dla nich takie kary mogą być niezauważalne.

Z tego powodu RPO proponuje utworzenie jawnego, ogólnodostępnego rejestru spraw typu SLAPP, podobnego do rejestru niedozwolonych klauzul umownych. Trafiałyby do niego sprawy, w których sąd stwierdził, że pozew był ewidentnie bezzasadny, służył uciszeniu debaty publicznej lub stanowił nadużycie prawa procesowego.

W przypadku dużych firm lub osób prawnych wysokość sankcji mogłaby być powiązana z częścią ich obrotu z poprzedniego roku, dzięki czemu konsekwencje wnoszenia SLAPP-ów stałyby się dla nich odczuwalne.

RPO zarzuca również, że w projekcie brakuje systemowego mechanizmu naprawczego. Przewiduje on tylko możliwość zwrotu kosztów zastępstwa procesowego, i to jeszcze z możliwością ich zmniejszenia. Nie mówi o uzyskaniu odszkodowania, zadośćuczynienia czy rekompensaty. W praktyce oznacza to, że po zakończeniu procesu nadużycie może wciąż przynosić efekt mrożący. Nawet wygrana sprawa i odzyskanie kosztów nie chronią przed konsekwencjami psychicznymi, społecznymi czy zawodowymi, które mogą zniechęcić ofiary SLAPP do dalszej działalności w debacie publicznej.

Z tych też powodów RPO twierdzi, że skuteczna możliwość uzyskania rekompensaty jest kluczowa i znajduje solidne uzasadnienie w dyrektywie. Powinno się rozważyć również możliwość wprowadzenia w uproszczonej formie powództwa wzajemnego, zwolnionego od kosztów, w którym ofiara SLAPP mogłaby dochodzić odpowiedniej formy rekompensaty w tym samym postępowaniu. ©℗

Etap legislacyjny

Projekt w pracach rządowego Komitetu ds. Europejskich