Prokuratura Okręgowa w Płocku zwróciła się do tamtejszego SO z wnioskiem o orzeczenie o prawnej niedopuszczalności wydania mężczyzny ściganego na podstawie wniosku państwa obcego. Chodziło o obywatela Białorusi, którego tamtejsze organy ścigania oskarżały o popełnienie przestępstwa polegającego na unikaniu zapłaty należnych kwot podatków i opłat poprzez ukrywanie, umyślne zaniżanie podstawy opodatkowania, w tym poprzez nieprzedłożenie zeznania podatkowego (rozliczenia) lub wprowadzenie do niego świadomie fałszywych danych, które to działania spowodowały szkodę w dużym rozmiarze. Za tego typu czyny, zgodnie z białoruskim kodeksem karnym, grozi kara ograniczenia wolności na okres do pięciu lat albo pozbawienia wolności na okres od trzech do siedmiu lat wraz z grzywną. Sąd może w takim przypadku zdecydować również o pozbawieniu skazanego prawa do zajmowania określonych stanowisk lub prowadzenia określonej działalności.

Niedopuszczalność ekstradycji

Obywatel Białorusi nie wyraził przed polskim sądem zgody na przekazanie go władzom swojego państwa. Podniósł, że po wyborach prezydenta Republiki Białorusi w 2020 r. pomagał tamtejszej opozycji (dowoził posiłki i napoje protestującym, odwoził osoby ranne do szpitali). Na skutek tej działalności organy ścigania podjęły wobec niego działania w miejscu jego zamieszkania, co skończyło się tym, że mężczyzna opuścił terytorium Białorusi w 2021 r. Obecnie przebywa on w Polsce wraz z rodziną, a w toku jest postępowanie o przyznanie mu ochrony międzynarodowej.

SO w Płocku stwierdził, że w tym stanie rzeczy wniosek prokuratora zasługuje na uwzględnienie. Na wstępie przypomniał, że postępowanie ekstradycyjne polega na przekazaniu przez władze jednego państwa władzom drugiego państwa osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa lub osoby skazanej za popełnienie przestępstwa. Celem takiego postępowania jest pociągnięcie tej osoby do odpowiedzialności karnej lub wykonanie orzeczonej kary.

Płocki sąd doszedł do wniosku, że w sprawie wystąpiły bezwzględne przesłanki uniemożliwiające wydanie mężczyzny. A to dlatego, że zachodzi obawa, że na terenie Białorusi może dojść do naruszenia jego podstawowych praw i wolności, zagwarantowanych w Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. SO doprecyzował, że miał tutaj na myśli m.in. zakaz tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. Uznał również, że Białoruś nie gwarantuje sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy. „Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz) wielokrotnie podkreślał, że państwo nie może dokonać wydania osoby, jeśli istnieje realne ryzyko, że po przekazaniu zostanie ona np. poddana torturom czy pozbawiona wolności bez gwarancji uczciwego procesu” – czytamy w niedawno opublikowanym uzasadnieniu postanowienia płockiego SO.

Zdaniem składu rozpatrującego wniosek prokuratury wydanie mężczyzny ściganego przez białoruskie służby byłoby sprzeczne również z polskim porządkiem prawnym. Nasza ustawa zasadnicza bowiem jasno wskazuje, że źródłami powszechnie obowiązującego w Polsce prawa są: konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Jeśli więc ekstradycja pozostaje w sprzeczności z tymi aktami prawnymi, należy uznać ją za niedopuszczalną.

Bez prawa do obrony

SO w Płocku stwierdził wprost: wymiar sprawiedliwości w Republice Białorusi nie spełnia standardów demokratycznego państwa prawa. „Sądownictwo nie jest niezależne, a procesy osób związanych z opozycją często mają charakter pokazowy i są pozbawione podstawowych gwarancji, jak dostęp do obrońcy, jawność, itd.” – podkreślono w uzasadnieniu postanowienia. Płocki sąd zauważył ponadto, że na Białorusi dochodzi do naruszeń prawa do rzetelnego procesu sądowego, polegających m.in. na braku dostępu do niezależnych prawników. A skoro tak, to nie może być mowy o realnym prawie do obrony. „Z uwagi na systemową zależność białoruskiego wymiaru sprawiedliwości od władzy wykonawczej oraz brak możliwości niezależnej kontroli procesowej, nie sposób uznać, że ścigany będzie miał zapewnione: prawo do obrony czy prawo do uczciwego procesu przed niezależnym sądem” – skwitował płocki sąd.