Sprawa ma swój początek w kwietniu 2023 r., kiedy to Sąd Najwyższy zwrócił się do prezesa sądu okręgowego o przesłanie akt osobowych jednego z sędziów. Dokumenty te były potrzebne SN, gdyż chciał on sprawdzić, czy w sprawie, która przed nim zawisła, nie wystąpiła bezwzględna przyczyna odwoławcza. Istniało bowiem podejrzenie, że zaskarżone orzeczenie zostało wydane przez tzw. neosędziego. W odpowiedzi prezes sądu wystąpił do SN z prośbą o podanie podstawy prawnej żądania pełnych akt osobowych sędziego. Powziął bowiem wątpliwości, czy udostępnienie takich dokumentów byłoby zgodne z przepisami o ochronie danych osobowych. Odpowiedzi na to wystąpienie nie otrzymał. Zamiast tego SN nałożył na szefa SO karę pieniężną w kwocie 3 tys. zł. Uznał bowiem, że nie wykonał on polecenia przesłania akt osobowych w wyznaczonym terminie i w sposób świadomy uchylił się od tego obowiązku. Zdaniem SN oznaczało to, że jako kierownik instytucji państwowej, zobowiązanej do udzielenia pomocy w postępowaniu kasacyjnym, bezpodstawnie tej pomocy nie udzielił.

Prezes zakwestionował tę decyzję, jednak SN pozostawił bez biegu jego zażalenie, wskazując, że zgodnie z art. 426 par. 1 kodeksu postępowania karnego postanowienia SN są niezaskarżalne, co obejmuje również postanowienie o nałożeniu kary pieniężnej w postępowaniu kasacyjnym.

Prezes sądu składa skargę do Trybunału Konstytucyjnego

Ukarany nie złożył jednak broni i postanowił skierować skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Chciał, aby TK uznał za niezgodny z ustawą zasadniczą art. 426 par. 1 k.p.k. w zakresie, w jakim nie pozwala na zaskarżanie orzeczeń wydanych przez SN w I instancji. Skarżący argumentował, że jest to sprzeczne m.in. z konstytucyjną zasadą dwuinstancyjności postępowania sądowego.

TK postanowił jednak umorzyć postępowanie. Powołał się przy tym na art. 79 ust. 1 konstytucji. Przepis ten stanowi, że „każdy, czyje konstytucyjne wolności lub prawa zostały naruszone, ma prawo, na zasadach określonych w ustawie, wnieść skargę do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z Konstytucją ustawy lub innego aktu normatywnego, na podstawie którego sąd lub organ administracji publicznej orzekł ostatecznie o jego wolnościach lub prawach albo o jego obowiązkach określonych w Konstytucji”. TK doszedł do wniosku, że przepis ten nie może znaleźć zastosowania w opisywanej sprawie. A to dlatego, że skarga została wniesiona przez prezesa sądu, a nie przez osobę fizyczną. „Wskazuje na to jednoznacznie treść pisma inicjującego postępowanie, w którym skarżący konsekwentnie oznaczany jest nie jako osoba fizyczna – podmiot prywatny, lecz jako organ reprezentujący Sąd Okręgowy w O” - podkreślił TK w niedawno opublikowanym uzasadnieniu postanowienia. Jego zdaniem okoliczność ta ma istotne znaczenie z punktu widzenia konstytucyjnych kryteriów dopuszczalności skargi konstytucyjnej, zwłaszcza ustalenia zdolności skargowej. Trybunał stanął bowiem na stanowisku, że podmioty pełniące funkcje władzy publicznej nie są adresatami konstytucyjnych praw i wolności, lecz gwarantami ich realizacji. „Wynika to z samej funkcji tych podmiotów w systemie konstytucyjnym: mają one wykonywać zadania państwa, a nie korzystać z ochrony przewidzianej dla jednostek wobec władzy publicznej” – czytamy.

TK zaznaczył przy tym, że żadnego wpływu na tę ocenę nie może mieć okoliczność, że kara pieniężna została nałożona na konkretną osobę, która pełni funkcję prezesa. Okoliczność ta bowiem nie zmienia publicznego charakteru tej czynności, gdyż wynikała ona wyłącznie z kompetencji związanych z kierowaniem sądem.

Zdanie odrębne Bogdana Święczkowskiego

Z decyzją o umorzeniu postępowania nie zgodził się prezes TK Bogdan Święczkowski, który jako jeden z członków składu orzekającego, złożył zdanie odrębne do omawianego postanowienia. Jak stwierdził, TK zbyt pochopnie doszedł do wniosku, że prezes sądu nie posiadał zdolności skargowej, gdyż działał w charakterze organu władzy publicznej, a nie jako „każdy” w rozumieniu art. 79 ust. 1 konstytucji. Święczkowski uważa, że TK powinien był zbadać, czy postanowienie SN o nałożeniu kary na prezesa, a następnie to o pozostawieniu bez biegu jego zażalenia, wywarły skutek na sytuację osobistą skarżącego. Jak bowiem zauważył prezes trybunału, SN podkreślił w uzasadnieniu swojego rozstrzygnięcia, że kara porządkowa „w tym wypadku stricte skierowana jest do osoby kierującej instytucją mającą obowiązek udzielić pomocy organowi prowadzącemu postępowanie karne”.

Bogdan Święczkowski uznał więc, że aby w sposób prawidłowy ocenić zdolność skargową prezesa sądu w tej akurat sprawie powinien ustalić jeszcze dwie kwestie, a mianowicie – czy kara pieniężna została uiszczona, a jeśli tak, to przez kogo. Zdaniem prezesa TK skład orzekający mógł to zrobić albo przeprowadzając rozprawę i obejmując wskazaną problematykę pytaniami kierowanymi do skarżącego, albo przez uzyskanie informacji w formie pisemnej czy to od samego skarżącego, czy od sądu okręgowego, czy też SN.

TK jednak tego nie zrobił, a zamiast tego umorzył postępowanie, co, zdaniem Święczkowskiego, nie służy budowaniu zaufania do instytucji skargi konstytucyjnej. „Podsumowując, nie zgadzam się z decyzją większości składu orzekającego o umorzeniu postępowania na tym etapie; według mnie decyzja Trybunału była przedwczesna. Moim zdaniem, Trybunał pobieżnie podszedł do przedłożonego mu zagadnienia prawnego i nie wyjaśniwszy wszechstronnie sprawy w zakresie zdolności skargowej skarżącego, zdecydował o umorzeniu postępowania” – skwitował prezes TK.