Sprawa ma swój początek w kwietniu 2023 r., kiedy to Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w składzie siedmiu sędziów wydała uchwałę, w której uznano za wadliwe wprowadzone podczas pandemii przepisy pozwalające rozpatrywać sądom odwoławczym sprawy cywilne w składzie jednego sędziego. Izba doszła do wniosku, że rozwiązanie to ograniczało prawo do sprawiedliwego rozpoznania sprawy i że nie było konieczne dla ochrony zdrowia publicznego. W konsekwencji zaś ich zastosowanie przez sąd orzekający prowadzi do nieważności postępowania. Uchwale tej skład siedmioosobowy nadał moc zasady prawnej.

Argumenty Krajowej Rady Sądownictwa

Wydarzenie to zelektryzowało świat prawniczy. Wśród ostrych krytyków IP znalazła się m.in. Krajowa Rada Sądownictwa, która przestrzegała przed skutkami tego rozstrzygnięcia. Jej zdaniem uchwała naruszyła sędziowską niezawisłość, gdyż znalazła się w niej zasada prawna o charakterze normatywnym, co stanowi czynnik wpływający na zakres czynności sędziowskich.

„Z jednej strony sędziowie - zgodnie z konstytucyjną zasadą przestrzegania prawa - są zobowiązani do rozpoznawania spraw w składach jednoosobowych, a z drugiej mogą mieć obawy, że ich orzeczenia zostaną uchylone wskutek stwierdzenia przez Sąd Najwyższy nieważności postępowania z uwagi na nieprawidłowy skład sądu" – argumentowała rada.

Aby zyskać sojusznika w tym sporze, KRS zwróciła się do TK m.in. z wnioskiem o uznanie za niezgodny z konstytucją przepis ustawy o Sądzie Najwyższym (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 622), który pozwala składom siedmioosobowym SN nadawać uchwałom moc zasady prawnej. Chodziło konkretnie o zdanie drugie art. 87 par. 1 ustawy o SN. „Zaskarżony przepis w sposób bezpośredni i jednoznaczny narusza niezawisłość sędziowską. Formułując zasadę prawną w składzie 7-osobowym, w sytuacji braku jednomyślności w głosowaniu (w skrajnym przypadku 4 głosy do 3), możliwe jest «tworzenie prawa» wiążącego całość Sądu Najwyższego przez 4 jego sędziów. Stanowi to w ocenie Rady zbyt daleko idącą i nieproporcjonalną ingerencję w zasadę niezawisłości sędziowskiej” – pisała w uzasadnieniu wniosku do TK rada.

W grudniu ub.r. TK zdecydował jednak o umorzeniu postępowania zainicjowanego tym wnioskiem. A to dlatego, że uznał, iż KRS w sposób nieprawidłowy określiła w swoim wystąpieniu przedmiot kontroli. Jego zdaniem bowiem powinna była zaskarżyć nie tylko zdanie drugie art. 87 par. 1 ustawy o SN, ale także jej art. 88. Zgodnie z tym przepisem, jeżeli jakikolwiek skład SN zamierza odstąpić od zasady prawnej, przedstawia powstałe zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia składowi całej izby. Z kolei odstąpienie od zasady prawnej uchwalonej przez izbę, połączone izby albo pełny skład SN, wymaga ponownego rozstrzygnięcia w drodze uchwały odpowiednio przez właściwą izbę, połączone izby lub pełny skład SN. W sytuacji zaś, gdy skład jednej izby SN zamierza odstąpić od zasady prawnej uchwalonej przez inną izbę, rozstrzygnięcie następuje w drodze uchwały obu izb. Izby mogą przedstawić zagadnienie prawne do rozpoznania przez pełny skład SN. „Dopiero zatem art. 88 u.SN normuje skutki nadania uchwale mocy zasady prawnej; określa, na czym polega zarzucane we wniosku związanie sędziów zasadą prawną. Rolą Trybunału nie jest jednak precyzyjne określanie prawidłowej formuły petitum wniosku, dlatego ogranicza się do stwierdzenia, że zważywszy na treść uzasadnienia wniosku, przedmiotem kontroli powinien być nie tylko art. 87 § 1 u.SN, ale także art. 88 u.SN” – czytamy w uzasadnieniu postanowienia z 3 grudnia ub.r. TK podkreślił również, że „nie mógł zmodyfikować przedmiotu kontroli, stosując regułę falsa demonstratio non nocet (fałszywe oznaczenie nie szkodzi – red.)”.

Umorzenie postępowania. Trybunał Konstytucyjny nie miał racji?

Z tym rozstrzygnięciem nie zgodziło się aż dwóch spośród pięciu członków składu orzekającego: Bogdan Święczkowski, prezes TK oraz sędzia TK Justyn Piskorski. Ten pierwszy uznał, że w omawianej sprawie nie ziściły się przesłanki do umorzenia postępowania w całości. Zdaniem Święczkowskiego TK powinien był zrekonstruować samodzielnie przedmiot kontroli w oparciu o ogół materiału procesowego i orzec o niezgodności zaskarżonego przepisu. Prezes TK wytyka składowi orzekającemu, że ten nie skorzystał także z dopuszczalnych metod procesowych, które mogłyby rozwiać ewentualne wątpliwości co do przedmiotu kontroli. „Taką metodą, moim zdaniem, mogło być przeprowadzenie rozprawy i wyjaśnienie tej kwestii w formie pytań zadawanych uczestnikom postępowania. Z tej możliwości jednak nie skorzystano, decydując się na umorzenie postępowania na posiedzeniu niejawnym” – pisze Bogdan Święczkowski w uzasadnieniu swojego zdania odrębnego.

Do podobnych wniosków doszedł Justyn Piskorski. On również uznał, że w tej sprawie nie została spełniona przesłanka, która stanowiłaby podstawę do umorzenia postępowania w całości. „W tym zakresie przyłączam się do uwag podniesionych w zdaniu odrębnym sędziego TK Bogdana Święczkowskiego” – pisze sędzia TK. I dodał, że złożoność problematyki konstytucyjnej przedstawionej we wniosku KRS przemawiała za koniecznością przeprowadzenia przez TK rzetelnej i pogłębionej analizy instytucji mocy zasad prawnych uchwał SN w zakresie, w jakim kompetencję nadawania takiej mocy uchwałom przyznano składowi 7 sędziów SN. „Mając na względzie ewolucję SN na przestrzeni ostatniego stulecia, kontekst ustrojowy, a także sygnalizowane przez uczestników postępowania kwestie związane z reprezentatywnością i możliwością ewentualnego naruszania niezawisłości sędziowskiej, należało uznać przedłożone Trybunałowi do oceny zagadnienie za ciekawe i godne rozstrzygnięcia” – skwitował autor zdania odrębnego.

To nie pierwsze rozstrzygnięcie TK, które spotkało się w ostatnim czasie z głosami sprzeciwu części członków składu orzekającego. Niedawno w DGP opisywaliśmy zdanie odrębne, jakie sędzia TK Andrzej Zielonacki złożył do wyroku TK wydanego w sprawie sygn. akt K 5/25. Jego autor stwierdził m.in., że konstytucja nie przyznaje trybunałowi jakiejkolwiek możliwości „zawieszenia” obowiązywania zaskarżonego przepisu do czasu wydania orzeczenia.