Sprawa została zapoczątkowana wniesieniem przez Czechy skargi do TSUE na mocy art. 259 TFUE. Chodziło o przedłużenie koncesji na działalność kopalni węgla brunatnego w Turowie bez konsultacji z Pragą. Postanowienie o natychmiastowym zaprzestaniu wydobycia, wydane jednoosobowo przez wiceprezes TSUE, zapadło w maju w 2021 r. We wrześniu tamtego roku TSUE zobowiązał Polskę do zapłaty na rzecz KE okresowej kary w wysokości 500 tys. euro dziennie. Kara miała obowiązywać do momentu, kiedy Polska zastosuje się do postanowienia z maja 2021 r. – w efekcie naliczała się do 4 lutego 2022 r., czyli do dnia po tym, kiedy Polska i Czechy zawarły ugodę w sprawie kopalni.

Rzeczniczka generalna punktuje TSUE

Choć problem w sferze praktycznej został rozwiązany, Polsce przez prawie pięć miesięcy naliczały się niebagatelne kary. Ponieważ ta ich nie płaciła, Komisja Europejska potrąciła je z należnych jej funduszy. Polska wniosła do Sądu Unii Europejskiej dwie skargi o stwierdzenie nieważności pięciu decyzji o potrąceniu – w maju 2024 r. sąd oddalił je jednak jako bezzasadne.

Polski rząd liczył na odzyskanie pieniędzy, argumentując, że zobowiązanie wygasło ze względu na zawarcie ugody i wykreślenie sprawy z rejestru TSUE. Na to, że może się to udać, wskazywała lipcowa opinia rzeczniczki generalnej Juliane Kokott, która już na samym wstępie przyznała, że choć w tej sprawie Trybunał wywiódł z art. 279 TFUE swoją kompetencję do nałożenia okresowych kar pieniężnych w celu zapewnienia wykonania środków tymczasowych, to jak dotąd „brakuje zarówno doświadczeń z tym instrumentem, jak i szczególnych uregulowań w tym zakresie”.

Polska podnosiła m.in., że środki tymczasowe mają akcesoryjny, czyli uzupełniający charakter względem postępowania głównego. Rzeczniczka generalna TSUE przyznała jej rację, wskazując, że środki tymczasowe nie powinny być traktowane jako sankcje za naruszenie prawa Unii. - Ze względu na ową akcesoryjność oraz inicjatywę strony w odniesieniu do środków tymczasowych w przypadku wykreślenia sprawy z powodu zawarcia ugody również środki tymczasowe zarządzone w celu zabezpieczenia wykonania wyroku kończącego postępowanie w sprawie muszą przestać wywoływać skutki – argumentowała rzeczniczka.

Wskazywała również, że jako iż środki tymczasowe mają na celu jedynie zapewnienie pełnej skuteczności przyszłego wyroku, nie są one już konieczne, jeżeli takowego nie będzie. - Wskazuje na to również wymaganie – w celu wykreślenia sprawy zgodnie z art. 147 par. 1 regulaminu postępowania – zrzeczenia się wszelkich roszczeń. Strony muszą bowiem w związku z tym zrzec się również ewentualnych roszczeń dotyczących środków tymczasowych. Wyeliminowanie środków tymczasowych z mocą wsteczną odpowiada w tym zakresie woli strony w kwestii owych środków – argumentowała rzeczniczka.

W opinii wybrzmiały również luki w uzasadnieniu postanowienia z 2021 r. - Wiceprezeska Trybunału w postanowieniu z dnia 21 maja 2021 r. oparła fumus boni iuris na tym, że Polska wydała sporną koncesję na działalność wydobywczą na podstawie przepisu, który pozwalał na przedłużenie koncesji bez przeprowadzenia uprzedniej oceny oddziaływania na środowiska. Jednak już z okoliczności faktycznych (…) wynika, że operator kopalni dołączył decyzję w sprawie oceny oddziaływania na środowisko do wniosku o przedłużenie koncesji. Dlatego wątpliwe jest, by przedłużenie wynikało z podnoszonego braku transpozycji dyrektywy OOŚ – czytamy.

Na pogłębioną analizę zdaniem Juliane Kokott zasługuje też pytanie, czy wiceprezes TSUE – w ramach wyważania interesów i przy orzekaniu okresowej kary pieniężnej – uznała polski argument w przedmiocie szkód spowodowanych zaprzestaniem działalności wydobywczej za zasadny bądź czy przekroczyła próg, za którym nastąpiło przeinaczenie dowodów, i tym samym być może nawet przesądziła o orzeczeniu co do istoty sprawy.

Kara o charakterze prewencyjnym, nie represyjnym

.„Opinia rzecznik Kokott mnie i zaskoczyła, i ucieszyła. Zauważa ona, że sprawa, w której przedkłada opinię, jest szansą na uporządkowanie unijnego prawa i praktyki” – pisał wówczas na łamach DGP prof. Ireneusz Kamiński. Ponieważ sytuacje, w których wyrok TSUE jest sprzeczny z opinią rzecznika generalnego, są rzadkie, nadzieje na to, że Polska wygra przed TSUE, były duże. Tak się jednak nie stało – TSUE uznał, że ugoda zawarta między Czechami a Polską nie zniosła ze skutkiem wstecznym zasądzonej okresowej kary pieniężnej.

- Sędzia orzekający w przedmiocie środków tymczasowych, który nałożył okresową karę pieniężną, może ją ponownie rozważyć i, w razie potrzeby, znieść skutki tej kary wyłącznie na przyszłość. Nie może on jej ani uchylić, ani zmienić ze skutkiem wstecznym – argumentował TSUE. Oznacza to, że działania podejmowane przez strony postępowania, w tym zawarcie ugody, nie mogą prowadzić do zmiany, stwierdzenia nieważności bądź uchylenia z mocą wsteczną postanowienia o zastosowaniu takiej okresowej kary pieniężnej. - Zawarcie ugody między Republiką Czeską a Polską nie mogło zatem wygasić ciążącego na Polsce obowiązku zapłaty naliczonej już okresowej kary pieniężnej – uznał Trybunał.

TSUE uznał przy tym, że fakt, że nałożenie okresowej kary pieniężnej może wywoływać nieodwracalne skutki, nie stoi na przeszkodzie uznaniu jej za środek akcesoryjny względem postępowania co do istoty. Ze względu na zapewnianie przestrzegania prawa Unii kara ta zachowuje także, wbrew twierdzeniom Polski, charakter prewencyjny, a nie – represyjny.