Prowadzone w Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury prace nad projektem prawa o ustroju prokuratury weszły w końcową fazę. W czym projekt ten jest podobny, a czym różni się od zeszłorocznego ministerialnego projektu separacyjnego, który skupiał się na rozdzieleniu funkcji ministra sprawiedliwości oraz prokuratora generalnego?

Myślę, że obu koncepcjom przyświecała przede wszystkim budowa prokuratury niezależnej od innych organów państwa. Chcemy, żeby prokurator miał autonomię, za którą idzie też odpowiedzialność za prowadzenie postępowania od początku do samego końca, czyli do chwili uzyskania prawomocnego wyroku.

Jarosław Onyszczuk, prokurator, członek Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury
ikona lupy />
Jarosław Onyszczuk, prokurator, członek Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury / Materiały prasowe / fot. Materiały prasowe

W kwestii rozwiązań na pewno czerpaliśmy w jakimś stopniu z przedstawianych do tej pory projektów Lex Super Omnia czy projektu prokuratora Michała Gabriela-Węglowskiego, ale jednak przede wszystkim z własnych wieloletnich doświadczeń. Założenie, które sobie postawiliśmy, polegało na tym, aby zacząć od przysłowiowej białej kartki – i naprawdę tak się stało. Jakbyśmy sięgnęli do obowiązującej obecnie ustawy z 2016 r. i nałożyli ją na poprzednią z 1985 r., to znaleźlibyśmy np. wiele rozdziałów w tych samych miejscach i generalnie wiele podobieństw. W tym przypadku tak nie jest. Myślę, że jest to zasadnicza zmiana - rzeczywiście staraliśmy się stworzyć zupełnie nowy projekt.

Wspomniany przez pana prokurator Gabriel-Węglowski większość założeń projektu już ujawnił. Ma on m.in. spłaszczyć strukturę prokuratury, wprowadzić jednolity status prokuratora oraz system ewaluacji. W zasadzie każda z tych zmian budzi duże emocje.

Idąc po kolei - w tej chwili prokuratury regionalne w dużej mierze służą jako element wspomagający Prokuraturę Krajową w kwestiach organizacyjnych i zarządzania podległymi prokuraturami, wykonują czynności nadzorcze i uczestniczą w postępowaniu przed sądami odwoławczymi. Natomiast każdego roku wpływa do nich 1100-1200 spraw, co stanowi promil wszystkich spraw wpływających do prokuratury. I nawet jeżeli w określonych przypadkach okaże się, że są to sprawy skomplikowane, to nie ma uzasadnienia, aby kreować strukturę organizacyjną dla tej liczby postępowań. Nie ma żadnych przeszkód, aby sprawy te były prowadzone w prokuraturach okręgowych. Dodatkowo, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że założeniem nowej ustawy jest związanie prokuratora ze sprawą do czasu jej prawomocnego zakończenia, a likwidacji ulegają struktury nadzorcze, okazuje się, że prokuratury regionalne tracą sens. Oczywiście są przy nich jeszcze usytuowane biura delegowanego prokuratora europejskiego, ale w tym zakresie zmiana nie łączy się ze szczególnymi komplikacjami.

Co do jednolitego statusu prokuratora to w chwili obecnej konieczność, tym bardziej, że środowisko sędziowskie również optuje za takim rozwiązaniem. Poza tym, zmiana ta będzie miała istotne znaczenie w kwestii likwidacji jednego z największych problemów prokuratury, a mianowicie delegacji pionowych. Dodatkowo umocni pozycję prokuratora, który po uzyskaniu powołania będzie w istocie decydował o kształcie swojego stosunku służbowego. Jeśli prześledzimy kodeks postępowania karnego, to okaże się, że organem postępowania zasadniczo jest zawsze prokurator niezależnie od tego, jakie ma stanowisko służbowe. Mam nadzieję, że ujednolicenie statusu wpłynie pozytywnie na relacje środowiskowe. Jednolity status będzie jednoznacznie określał stanowisko, wynagrodzenie i sposób jego kształtowania, a także determinował wiele aspektów pracowniczych, przy zapewnieniu stabilizacji zatrudnienia. Awans i zmiana miejsca pracy będą w dużej mierze zależne od prokuratora i bez jego zgody decyzje personalne będą w istocie niemożliwe.

Postrzegam to za rozwiązanie słuszne. Jak wspomniałem, środowisko sędziowskie, pomne różnych doświadczeń, również dąży do wprowadzenia jednolitej funkcji sędziego. Uważam, że my jako prokuratorzy powinniśmy dostrzegać zmiany w statusie sędziów i walczyć o to, aby być traktowanym jako element wymiaru sprawiedliwości. Spodziewam się też, że oba te statusy zostaną wprowadzone w tym samym czasie - więc nie jest to już kwestia jakichś naszych fanaberii, tylko kwestia zrealizowania wspólnego celu wraz z sędziami. Chodzi w tym przypadku o dążenie do swoistego egalitaryzmu, który pozytywnie wpłynie na środowisko.

A co z ewaluacją? Prokuratorzy mają czego się bać?

Wbrew temu, co pada w przestrzeni publicznej, w tej chwili nie ma żadnego systemu oceny pracy prokuratora. Jak słyszę, że ktoś mówi, że to sąd ocenia pracę prokuratora, to powiem w sposób zdecydowany: nie ma instytucji sądowej zintegrowanej oceny pracy prokuratora. Poza tym nie można oceniać skuteczności prokuratora wyłącznie przez pryzmat aktów oskarżenia. Aby sprawdzić, czy ten we właściwy sposób prowadzi postępowanie, należałoby też sprawdzić np. sprawy umorzone - to jest zupełnie inna forma kontroli, na którą nikt nie zwraca uwagi.

Już teraz, na podstawie danych z systemu informatycznego, jesteśmy w stanie dokonać pewnej oceny pracy prokuratora, analizując te dane. Często w tej samej komórce organizacyjnej widzimy różnice, czy to w liczbie skierowanych aktów oskarżenia, czy też innych aspektach pracy prokuratora, które pozwalają dokonać pierwszej, aczkolwiek ostrożnej oceny. Budując ewaluację, w pierwszej kolejności opieralibyśmy się właśnie na takich statystycznych danych, które mają przecież charakter obiektywny i dobrze interpretowane, poparte analizą pracy przełożonego, będą wykładnikiem oceny. Proponowany przez nas system zawiera wiele bezpieczników i szczerze powiedziawszy dziwię się, że środowisko prokuratorskie tak bardzo boi się tej oceny.

Jeśli walczymy o niezależność prokuratora, który przecież ma ogromną władzę, musi być on w jakiś sposób oceniany i kontrolowany. Jeśli zakładamy, że te oceny będą nieuczciwe, będą odzwierciedlały osobistą niechęć, małostkowość, to źle myślimy o własnym środowisku. Nie jest oczywiście najlepiej i staramy się odbudowywać pewien etos pracy, jednak konstruując ustawę, zakładamy, że szefowie jednostek to osoby kompetentne, z autorytetem, wybierani przy akceptacji środowiska. Nie ma zatem obaw, tym bardziej, że w przypadku negatywnego wyniku ewaluacji uproszczonej będą kolejne etapy procedury.

W projekcie wprost zapisany ma być zakaz działalności politycznej. To wydaje się oczywiste, choć też można pochylić się nad tym, czy definiujemy tę kwestię wąsko, czy szeroko, bo nie od dziś debatuje się np. o tym, jak prokurator powinien zachowywać się w mediach społecznościowych. Obok tego pojawiała się jednak możliwość zakazu przynależności do związków zawodowych. Czy to nie o krok za daleko? Gdy za czasów PiS dochodziło do prób dowiadywania się o przynależności związkowej prokuratorów, spotkało się to z krytyką.

W projektowanej ustawie nie ma takiego zapisu. Aczkolwiek, mówiąc o zbliżonym statusie sędziów i prokuratorów należy zadać sobie pytanie, czy sędziowie mogą być członkami związku zawodowego i na ile ma to przekładać się na status prokuratorów. Nie budzi wątpliwości, że zrzeszanie się sędziów i prokuratorów dość mocno wpisuje się w funkcjonowanie tych grup zawodowych.

Likwidacji ma ulec Departament do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji, który zastąpi Departament Bezpieczeństwa. Ten oprócz przestępczości zorganizowanej w organach centralnych zajmie się m.in. sprawami dotyczącymi szpiegostwa i dezinformacji. To odpowiedź na to, co dzieje się za wschodnią granicą?

Na pewno musimy odpowiadać na wyzwania przyszłości - a widzimy, jaki typ przestępczości zyskuje na znaczeniu. Nie chodzi tylko stricte o szpiegostwo, ale również o wszystko, co wiąże się z wojną hybrydową oraz różnymi próbami wpływu na funkcjonowanie państwa. Działanie tego departamentu postrzegamy trochę inaczej niż dzisiejszych PZ-ów, które de facto już trochę działają w tym obszarze, ale jednak co do zasady zajmują się przestępczością zorganizowaną, która powinna zostać przeniesiona do innych komórek. Departament Bezpieczeństwa ma również zajmować się analizą i niejako uprzedzaniem zagrożeń. Chodzi o dostrzeganie, na kanwie dotychczasowych postępowań, tych sektorów, w których pojawiają się niebezpieczeństwa. Istotna rzecz jasna będzie współpraca z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencją Wywiadu oraz wydziałami wojskowymi.

Kiedy po raz pierwszy próbowano rozdzielić funkcję ministra od prokuratora generalnego, pojawił się pomysł, by kandydatów zgłaszały też grupy posłów i senatorów. Później grono osób mogących zgłosić kandydata zawęziło się do prokuratorów, Krajowej Rady Radców Prawnych, Naczelnej Rady Adwokackiej oraz Rady Działalności Pożytku Publicznego. Zgodnie z obecną propozycją zgłaszać kandydatów będzie mogła grupa co najmniej 100 prokuratorów, wysłuchanie będzie prowadzić Krajowa Rada Prokuratury, a ostatecznie z trzech kandydatów prokuratora wybierze Sejm za zgodą Senatu. Co skłoniło do wyboru konkretnie tego modelu?

Realnie na stole leżały dwa rozwiązania - albo wybór przez parlament, albo uwzględnienie w tej procedurze prezydenta, który ma silny mandat społeczny, bo jest wybierany przecież w wyborach powszechnych. Uznaliśmy, że lepszym rozwiązaniem będzie to pierwsze. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem tego, co przyjęto w ustawie z 2009 roku. I myślę, że właśnie tamte doświadczenia pokazują, że należy przyjąć rozwiązania, które wcześniej były zaproponowane w ustawie separacyjnej.

I to, kto obecnie jest prezydentem, nie miało w tej kwestii żadnego znaczenia?

Nie. Czerpaliśmy po prostu z tych rozwiązań, które zostały zawarte w ustawie separacyjnej, a przecież były pozytywnie ocenione przez Komisję Wenecką.

Jak widzi pan dalszy harmonogram prac nad tym projektem oraz projektem przepisów wprowadzających?

Przepisy wprowadzające to rzecz skomplikowana i najtrudniejsza. Tak naprawdę będą mogły powstać dopiero po tym, jak ten obecny projekt zostanie przyjęty przez ministra sprawiedliwości. W przypadku przepisów wprowadzających dotyczących rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego mamy już pewne instytucjonalne doświadczenie, bo w ostatnich latach albo dzielimy, albo łączymy. Nowością będą za to przepisy wprowadzające dotyczące jednolitego statusu prokuratora – to właśnie tu spodziewam się najgłośniejszych protestów. Sprawa rzecz jasna musi być uzgodniona z ministrem sprawiedliwości, który będzie wnosił projekt, i wtedy pojawi się pewnie dyskusja o karencjach, okresach przejściowych itd.

Muszę też przyznać, że jak patrzę na krytykę naszego środowiska i słyszę o upolitycznieniu, to mam nadzieję, że dokładnie ci wszyscy krytycy zagłosują za proponowanymi przez nas zmianami. To nie ja w 2016 r. dążyłem do tego, żeby ponownie włączyć prokuraturę w strukturę Ministerstwa Sprawiedliwości, co zresztą uważam za jedną z największych „zbrodni” przeciw prokuraturze. Używam tego określenia w pewnej przenośni, ale jestem przekonany, że gdyby nie doszło do połączenia urzędów w 2016 r., po 15 latach doświadczeń niezależnego organu jako prokuratorzy bylibyśmy w innym miejscu, a prokuratura nie mogłaby być tak łatwo posądzana o politykę. Płacimy cenę za blisko osiem lat, podczas których pryzmat upolitycznienia prokuratury w formułowanych ocenach był jak najbardziej uzasadniony. W chwili obecnej dokonujemy w trudnych warunkach istotnych zmian w kierunku tworzenia innej prokuratury, a zaprezentowany projekt ma być kolejnym krokiem prowadzącym do jej uniezależnienia od władzy wykonawczej oraz stworzenia profesjonalnego i sprawnego organu działającego w interesie publicznym.

Rozmawiała Sonia Otfinowska