Rzeczywiście wyrok był łatwy do przewidzenia, zwłaszcza w kontekście sprawy Xero Flor (skarga nr 4907/18), w której wskazano, że istnieje wadliwość w zakresie powołania trzech sędziów TK w grudniu 2015 r. TSUE dodatkowo stwierdził wadliwość powołania na stanowisko prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. W moim przekonaniu głównym efektem wyroku TSUE jest przede wszystkim przeniesienie sporu o niezależność polskiego TK na wyższy poziom. Orzeczenia ETPC nakładają na państwo obowiązek zapłaty odszkodowania na rzecz strony, której prawa zostały naruszone. Czwartkowe orzeczenie jest w stosunku do TK tym samym, czym w stosunku do Izby Dyscyplinarnej SN było orzeczenie TSUE z 15 lipca 2021 r. (sygn. akt C-791/19). Teraz nie tylko nie ma wątpliwości co do wadliwości składu TK, ale w razie niewykonania orzeczenia TSUE wobec Polski może być wszczęte postępowanie naruszeniowe, którego konsekwencją może być nałożenie wysokiej kary pieniężnej na nasz kraj.
Nie jestem ekspertem od prawa konstytucyjnego, ale skłaniałbym się ku temu, że niezrealizowane kadencje tych trzech sędziów wygasły z upływem czasu. Gdyby zostali w 2015 r. dopuszczeni do orzekania, to ich kadencje już by się zakończyły. Najlogiczniejszą drogą jest uzupełnienie składu TK przez wybór nowych sędziów przez Sejm obecnej kadencji.
Na pewno skłania do podjęcia działań, żeby skład TK uzupełniać. Dalsza działalność TK w nieprawidłowym składzie grozi nałożeniem kary pieniężnej. W naszym wspólnym interesie jest naprawienie tego stanu rzeczy. Oprócz procedowania kolejnych projektów ustaw sytuację może poprawić właśnie uzupełnienie składu TK, co zwiększy szansę na wydawanie orzeczeń w prawidłowym składzie.
Można oczywiście kierować wnioski o wyłączenie sędziego, ale nie sądzę, żeby obecny prezes TK Bogdan Święczkowski nadał im właściwy bieg. Jeśli chcemy postępować zgodnie z prawem, a chcemy, to tak – jedna nieprawidłowo powołana osoba w składzie wystarczy do tego, by orzeczenie było obarczone wadą.
Na pewno wniesiona przez Komisję Europejską skarga bezpośrednio nie dotyczy tej kwestii, bo badany przez nią stan faktyczny dotyczył trybunału, którym kierowała jeszcze Julia Przyłębska. Jednocześnie funkcja prezesa TK jest szczególnie istotnym elementem jego funkcjonowania. Prezes trybunału powinien być depozytariuszem niezależności tego organu, mając administracyjny wpływ na przebieg jego prac, w tym na przydział spraw i wyznaczanie sędziów. Na pewno więc wszelkie wymogi formalne dotyczące prawidłowości wyboru w sposób szczególny powinny dotyczyć prezesa TK. Remedium na wiele z tych problemów znalazło się w ubiegłorocznym projekcie ustawy o TK i w jego przepisach wprowadzających, jednak decyzją prezydenta Andrzeja Dudy przepisy te trafiły właśnie do wadliwie obsadzonego TK, który uznał je za niekonstytucyjne.
To kwestia dwóch, trzech tygodni. Styczeń jest realnym terminem.
Kiedy ostatni raz prosiłem o przegląd spraw przed TSUE, wyszło, że stricte „praworządnościowych” skarg dotyczących statusu sędziów i sądów jest 11. Przed ETPC to 800–1000 spraw.
To bardzo trudne pytanie, bo spośród nieustawowych działań odpolityczniających wymiar sprawiedliwości zrobione zostało niemal wszystko, co możliwe. Odpowiedzią na kryzys w Trybunale Konstytucyjnym w znacznym stopniu była rozproszona kontrola konstytucyjności stosowana przez sądy powszechne.
Niestety – mówię to zarówno jako przedstawiciel rządu, jak i jako sędzia – w sytuacji, w której względy polityczne nie pozwalają na przyjęcie ustaw naprawczych, ciężar zapewnienia prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą nadal będzie spoczywał głównie na prawidłowo powołanych sędziach.
Powiem tak: argument, że należy zwalczać tzw. sędziokrację, jako zagrażającą demokracji, to argument demagogiczny z podręcznej apteczki wszelkiej maści autokratów. To sędziowie, dzięki gwarancjom niezależności, bronią praw i wolności obywatelskich, które populistyczni politycy coraz częściej chcą ograniczać.
TSUE wraz z Komisją Europejską stoi na straży prawidłowego stosowania traktatów europejskich. Jeśli dochodzi do rozmontowania niezależności sądownictwa w danym kraju, to TSUE ma obowiązek szukać drogi prawnej do tego, żeby zgodność prawa państwa krajowego z traktatami w tym zakresie zapewnić. Gdyby tego nie robił, to abdykowałby ze swojej funkcji.
Nie odnotowałem, żeby akurat w Niemczech doszło do sytuacji, w której prowadzono by przeciwko sędziom postępowania dyscyplinarne za to, że zwrócili się z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. U nas dwójka sędziów takie zarzuty miała postawione. To jest taki poziom zagrożenia wykonalności prawa europejskiego, który podważa samą istotę Unii Europejskiej. ©℗