Ubiegłoroczne targi E3 należały przede wszystkim do dwóch konsol przyszłości - w hali Los Angeles Convention Center swoje wirtualne muskuły prężyły wówczas Sony PlayStation 4 oraz Microsoft Xbox One. To właśnie one miały wprowadzić nas w nową, ósmą już generację elektronicznej rozrywki.

O ile podczas samych targów wojna pomiędzy Sony a Microsoftem nie została jednoznacznie rozstrzygnięta, o tyle pierwsze sześć miesięcy od rynkowej premiery obydwu konsol należało przede wszystkim do PlayStation 4 - w tym czasie na świecie sprzedano ponad 7 milionów egzemplarzy PS4, podczas gdy Microsoft mógł pochwalić się wynikiem o 2 miliony egzemplarzy gorszym. Nie ma wątpliwości, że na zdecydowanie lepszą sprzedaż PS4 wpływ miała zdecydowanie niższa cena, jak również nieco lepsza wydajność osiągana przez konsolę

Dziś wydaje się, że gigant z Redmond znalazł sposób, aby zrównać się z Japończykami – i to we wszystkich aspektach. Po pierwsze: w czerwcu na rynku pojawiła się tańsza wersja konsoli Xbox One, pozbawiona czujnika Kinect, za którą graczom przyjdzie zapłacić 399 dolarów (tyle samo co za PS4). Po drugie, koniec końców okazało się, że odseparowanie Kinecta od konsoli powoduje znaczący wzrost jej wydajności. Wreszcie po trzecie: już we wrześniu konsola Microsoftu zadebiutuje na kolejnych 25 rynkach – w tym w Polsce. Można więc domniemywać, że w ciągu najbliższych miesięcy Microsoft zacznie odrabiać straty do Sony.

Nie ma wątpliwości, że w sytuacji, gdy obydwa urządzenia zrównały się ceną i możliwościami, o sukcesie lub porażce każdego z nich zadecyduje portfolio gier. To one są bowiem dla graczy największym wabikiem. Dlatego też to gry – a nie same konsole – były w tym roku głównym bohaterem targów E3.

Nowa generacja gier

Gry były zresztą bohaterami tyleż oczekiwanymi, co do bólu przewidywalnymi. Minęły już czasy, gdy targi E3 zaskakiwały nas i zachwycały wielkimi premierami i zapowiedziami, które wcześniej utrzymywane były w tajemnicy. Przeważająca większość gier zaprezentowanych na tegorocznych konferencjach Sony, Microsoftu, Ubisoftu czy też Electronic Arts, to tytuły, o których gracze wiedzieli już wszystko lub prawie wszystko. Zasadnicze pytanie brzmi: czy warto organizować tak gigantyczne spotkanie jak targi E3 tylko po to, aby ogłaszać coś, o czym od miesięcy mówi cały świat?

Wracając do samych gier: te wreszcie zaczynają zachwycać. Sony, Microsoft oraz współpracujący z nimi deweloperzy uwolnili się już od „piętna” Xboksa 360 i PS3 i pokazują nam gry godne konsol nowej generacji. „Assassin’s Creed: Unity”, „Tom Clancy’s: The Division”, „Far Cry 4”, „Rise of Tomb Raider”, „Wiedźmin 3: Dziki Gon”, „Uncharted 4” – to tylko kilka z tytułów, które wywołały sporo pozytywnego zamieszania na tegorocznych targach E3.

Jeśli jednak ktoś spodziewał się, że tegoroczne targi E3 odpowiedzą nam na pytanie, o to która z dwóch najpopularniejszych konsol zdominuje rynek w następnych latach, to srogo się rozczarował. W najbliższym czasie zarówno Xbox One, jak i PS4, będą miały czym pochwalić się przed graczami, a zaprezentowane przez obydwie firmy portfolio jest równie imponujące.

- W świetle tego "zrównania się" kluczową rolę zaczynają odgrywać exclusive’y, czy gry na wyłączność. Sony zaprezentowało się pod tym względem bardzo dobrze, zapowiadając „LittleBigPlanet 3”, „Bloodborne”, „Let it Die” i zajawiając zapowiedziane już wcześniej „The Order: 1886”, „The Last of Us Remastered” i „Uncharted 4”. Ale Microsoft nie wypadł dużo gorzej - z zupełnych nowości pojawił się „Crackdown”, „Forza Horizon 2”, reedycja gier z serii „Halo”, a także zapowiedziane przed rokiem „Sunset Overdrive” – podkreśla Paweł Olszewski, z serwisu Gamezilla.pl.

Bez większego echa przeszła natomiast konferencja Nintendo. Jedna z najbardziej zasłużonych w konsolowym świecie firm już jakiś czas temu odpuściła sobie otwartą rywalizację z Sony i Microsoftem, skupiając się głównie na rodzimym rynku. W Los Angeles zobaczyliśmy co prawda sporo ciekawych (i ekskluzywnych) nowości, jak choćby „Bayonetta 2” czy też „Legend of Zelda”, ale z drugiej strony na flagowej konsoli Nintendo nie będziemy mogli zagrać w konsolowe hity m.in. Ubisoftu i EA. Nie ma wątpliwości, że Nintendo wciąż pozostanie w swojej rynkowej niszy - czy to dobrze, czy też nie, ocenią sami gracze. 

Rok „Wiedźmina”?

Jednym z ciekawszych trendów, który przybrał na sile w ostatnich miesiącach, jest coraz większa popularność mniejszych, niezależnych produkcji, które coraz częściej wygrywają rywalizację z wielkimi tytułami.. „Abzu”, „Hotline Miami 2”, „Below”, „Inside” – niektóre z tych tytułów w Las Vegas popularnością nie ustępowały takim hitom, ja „Assassin’s Creed: Unity” czy „Battlefield: Hardline”.

- Mniejsi gracze mogą rywalizować z dużymi jak nigdy dotąd. Nowe konsole stoją otworem przed grami „Indie”, pojawiają się więc na nich tytuły, które nie miały racji bytu na PS3 czy Xboksie 360 – podkreśla Paweł Olszewski. Często składające się z kilku programistów i designerów grupki ludzi przygotowują gry na konsole, a czasem nawet windują nimi sprzedaż konsol. Takim przykładem może być „No Man's Sky” – dodaje.

Mianem małego, niezależnego studia z pewnością nie można już określić polskiego CD Projekt Red. Twórcy trylogii gier opowiadających o przygodach Geralta z Rivii już dawno weszli do deweloperskiej ekstraklasy. Jednym z dowodów na potwierdzenie tej tezy, była obecność „Wiedźmina 3’ podczas prezentacji Microsoftu na targach E3 2014. Czy gra, której premiera odbędzie się na początku 2015 roku, ma szansę na międzynarodowy sukces?

- Wiedźmin 3 to "pewniak". Gra wygląda fenomenalnie, a do tego zapewnia ciekawą fabułę i rozbudowaną rozgrywkę. Na przedpremierowych zwiastunach wiele gier zachwyca. Tutaj jednak gwarantem jakości jest CD Projekt - studio, które już nieraz pokazało, że na pierwszym miejscu stawia jakość i dobro graczy – podkreśla Paweł Olszewski.

O tym, jak bardzo wyczekiwaną grą jest trzecia część przygód Geralta Rivii może świadczyć fakt, że w ciągu zaledwie kilkunastu godzin od rozpoczęcia przedsprzedaży, wykupiono wszystkie ekskluzywne wydania gry. Zresztą, podobne zainteresowanie towarzyszy innym wielkim hitom, których premiery zaplanowano na przyszły rok.

Bez względu na to czy w rywalizacji pomiędzy Playstation 4 a Xboksem One zwycięży japońskie Sony czy też gigant z Redmond – branża gier ma przed sobą tłuste lata. Analitycy szacują, że do 2017 roku rynek elektronicznej rozrywki osiągnie wartość ponad 100 miliardów dolarów. Tym bardziej cieszy fakt, że coraz częściej po pokaźne kawałki rynkowego tortu sięgają również firmy z polskim rodowodem.