Sprzedaż telewizorów 3D wzrosła w 2013 r. o ponad 18 proc., do prawie 649 tys. sztuk. Zwiększyło to udział tej kategorii w całym rynku odbiorników o prawie 2 proc. do 25,9 proc. Ten rok, zdaniem branży, przyniesie kontynuację trendu. Możliwe jest nawet osiągnięcie dwa razy lepszego wyniku niż w 2013 r.

Trudno jednak mówić o euforii wśród producentów i handlowców, bo wciąż daleko do najlepszego okresu – roku 2012, kiedy sprzedaż uległa podwojeniu, osiągając poziom ponad 547 tys. sztuk, podczas gdy cały rynek odbiorników urósł o ponad 13 proc. – Takie wzrosty były możliwe dlatego, że była to stosunkowo nowa technologia, która nie miała rywala na rynku – komentuje Marek Maciejewski, dyrektor produktu na Europę w firmie TCL.

Dodatkowo sprzedaż napędzały piłkarskie mistrzostwa Europy oraz deklaracje stacji telewizyjnych, że będą sukcesywnie wprowadzały kanały realizowane w technice pozwalającej w pełni wykorzystać technologię 3D.

W kolejnym roku na rynku nastała jednak kolejna nowinka – smart TV, czyli sprzęt łączący w sobie funkcje typowych odbiorników i komputera. Technologia 3D straciła przez to na znaczeniu. Spadek cen produkcji sprawia jednak, że coraz częściej funkcja ta jest dołączana przez producentów do nowo produkowanych odbiorników.

– Obecnie producentom telewizorów o przekątnych 46 cali i więcej wręcz nie przystoi wprowadzać nowych produktów bez tej technologii – wyjaśnia Janusz Łapacz, kierownik grupy produktowej RTV w dziale zakupów firmy Media Saturn Holding Polska, będącej właścicielem sieci Media Markt i Saturn.

Jak dodaje, w związku z tym już praktycznie wszystkie odbiorniki o największych przekątnych, tzn. od 55 cali, dają możliwość oglądania programów w trzech wymiarach. W przypadku pozostałych dużych przekątnych, czyli 46–50 cali, produkty urządzenia bez funkcji 3D również stanowią margines sprzedaży.

Jak tłumaczą producenci, wzbogacenie tak dużego odbiornika o dodatkową funkcję zwiększa koszty jego wytworzenia zaledwie o kilkanaście dolarów. Nie ma to więc większego wpływu na ostateczną cenę produktu. Co innego w przypadku telewizorów o mniejszych przekątnych. Tu dołożenie tej funkcji już jest widoczne w ostatecznym koszcie odbiornika. Mimo to przybywa modeli o niższych przekątnych, które mają 3D w standardzie. W ten sposób bowiem firmy chcą wyróżnić swoje urządzenia na bardzo konkurencyjnym rynku.

Do tego w tym roku największe wzrosty sprzedaży spodziewane są w przypadku odbiorników o większych przekątnych, czyli tych, w których technologia jest w standardzie. – W ubiegłym roku z powodu wymiany telewizorów w związku z wyłączaniem telewizji analogowej nastąpił odwrót w kierunku urządzeń o mniejszych przekątnych, w których 3D jest rzadkością. To mogło wypłynąć na słabszy przyrost tej kategorii – tłumaczy Marek Maciejewski.

Na upowszechnianie się technologii 3D wpływ ma też cena odbiorników. Jeszcze w 2011 r. za telewizor, który pozwalał obejrzeć firm w trójwymiarze, trzeba było średnio zapłacić 923 euro. W zeszłym roku cena ta kształtowała się już na poziomie 765 euro. W tym roku zdaniem ekspertów należy oczekiwać dalszej, kilkuprocentowej obniżki. W efekcie średnia cena na koniec tego roku w przypadku telewizorów 3D powinna się zbliżyć do 700 euro. Technologia 3D nie sprawdza się jednak w modelach odbiorników niższej klasy. Trzeba wydać co najmniej 10 tys. zł na telewizor, by oglądanie filmów i programów w trójwymiarze było przyjemnością.

Na upowszechnienie się 3D powinien mieć wpływ rozwój technologii 4K, charakteryzującej się czterokrotnie większą szczegółowością obrazu niż w przypadku standardu Full HD. Ten kierunek rozwoju obrali zresztą wszyscy liczący się producenci, a także stacje telewizyjne. W efekcie telewizory 4K nie kosztują już kilkadziesiąt tysięcy złotych, ale kilkanaście tysięcy. – Nasze najnowsze telewizory oferują technologię 3D, która przy większych modelach jest najbardziej efektowna, a w połączeniu z rozdzielczością 4K pozwala się poczuć jak w kinie – zachwala Karolina Wiśniewska z Sony Polska.