„Przygotowujemy nasz zegarek już od dłuższego czasu. Ciężko pracujemy nad stworzeniem linii urządzeń przyszłości, a zegarek jest bez wątpienia jednym z nich” – powiedział Lee Young Hee, wiceprezes mobilnego oddziału Samsunga.

Lee nie chciał zdradzić szczegółów dotyczących wyglądu, funkcjonalności oraz planowanej ceny urządzenia. Nie jest znana również data jego premiery. Trudno przewidzieć, jaką strategię obierze Samsung. Być może poczeka na premierę iWatcha, aby zobaczyć jak urządzenie Apple’a zostanie przyjęte przez rynek. Z drugiej strony, koreański koncern może podjąć ryzyko i spróbować wyprzedzić rywala z Cupertino. Takie zagranie również miałoby swoje zalety – pozwoliłoby na skorzystanie z rynkowej zasady pierwszeństwa.

Gra toczy się o wysoką stawkę. Eksperci przewidują, że globalny rynek zegarków może w tym roku wygenerować ponad 60 miliardów dolarów zysków. To, który z technologicznych gigantów odkroi największy kawałek z wielkiego tortu, zależy w takim samym stopniu od dobrej strategii marketingowej, jak również od jakości produktu.

Apple ma za sobą silną i ekskluzywną markę. Produkty firm z Cupertino niosą za sobą pewien kod kulturowy, który zapisany jest w nowym haśle promocyjnym firmy: „Łatwo jest kochać nasze produkty. Dlatego tak wielu ludzi to robi”. Rzeczywiście - design, prostota i elegancja produktów z nadgryzionym jabłkiem sprawiają, że miliony osób ulegają ich magii. Nie ma większego znaczenia, czy mówimy tu o smartfonie, notebooku czy też zegarku. 

Marka Samsunga nie jest tak bardzo pociągająca dla konsumentów, ale koreański producent ma przynajmniej jednego asa w rękawie – cenę. Ponieważ Samsung korzysta z własnych wyświetlaczy i chipsetów, może znacząco obniżyć koszty produkcji swojego zegarka, co z pewnością znajdzie przełożenie na końcową cenę produktu. Czy Apple będzie w stanie udźwignąć cenowe wyzwanie koreańskiego giganta?

Laurence Balter z Oracle sugeruje, że aby multimedialne zegarki zostały dobrze przyjęte przez rynek, muszą kosztować mniej niż 200 dolarów. Tylko wtedy zainteresują się nimi posiadacze smartfonów – a to oni będą stanowić główny target zarówno dla Samsunga, jak i Apple.

„Gdybym był CEO Apple, to ustaliłbym cenę zegarka na najniższym możliwym poziomie, tak aby wprowadzić na rynek jak najwięcej urządzeń i spróbować dotrzymać kroku Samsungowi” – podsumowuje Balter.