Ludzie zamiast skupić się na sensownych rzeczach takich jak załóżmy zwiększenie ilości parków narodowych, albo pomników przyrody - ogólnie rzeczy dla przyrody - starają się zrobić coraz to mniejsze telefony, tylko żeby ułatwić komuś życie, a to nie jest prawda że ułatwiają sobie w ten sposób życie, ponieważ to jest bez sensu.

Przecież jak była epoka telefonów nie-dotykowych, wszystkim było tak samo dobrze. Ale w pewnym momencie jakiś geniusz wymyślił telefony dotykowe, i niestety przez to zaczęło się wszystko psuć.

Ludzie powinni zacząć wychodzić z domów. Chcę żebyśmy zaczęli wychodzić z domów zamiast oglądać telewizję, grać na komputerach czy telefonach. Wiem że dorośli mają dużo pracy, ale mogą chociażby na chwilę wyjść ze swoimi dziećmi na plac zabaw, a jeśli to jest starsze dziecko – wyjść z nim na rolki, na rower, na lody. Niestety większość dorosłych nie może tak zrobić. Wiem że to jest trudne dla dorosłych, żeby zapewnić swoim dzieciom komfort. Jeśli dziecko jest nowe na osiedlu, trudno mu jest znaleźć sobie przyjaciół. Rodzice nie muszą mu pomagać ale mogą pomóc przezwyciężyć tremę dziecka, powiedzieć że to są takie same osoby, jak on czy ona.

Można też uprawiać sport, np. piłkę nożną, siatkówkę, tenis – to jest dobre bo wychodzimy na dwór, spędzamy czas z bliskimi lub sami na świeżym powietrzu.

Dorośli którzy pracują i mają taki balkon, na którym może się zmieścić choćby malutki stolik i krzesełko, albo trochę większy stół – niech wyjdą i usiądą na tym balkonie, niech tam pracują. Wtedy będą na świeżym powietrzu, nie musząc wychodzić z domu, i będą mogli w tym czasie pracować.

JAK WYGLĄDA ŚWIAT W MOJEJ GŁOWIE (TERAŹNIEJSZOŚĆ)

Dorośli zamiast bawić się ze swoimi dziećmi, pomagać im w odrabianiu lekcji – skupiają się niestety tylko na pracy. Dzieci, nastolatki – zamiast wyjść na dwór grają na komputerach, sms-ują do swoich znajomych, telefonują całymi dniami, siedzą w szkole ale nie słuchają nauczycieli. To jest marnowanie czasu.

Nastolatki niestety po pewnym czasie zaczynają się buntować, nie chcą jechać z rodzicami np. do Aqua parku czy ze swoim psem wyjść przed blok, albo na zwykły spacer lub do cioci.

Niestety czasy się zmieniają i wszystko się zepsuło, przykro mi jest patrzeć na niszczone pola i stawianie tam bloków, osiedli i centrów handlowych. Czy wam mieszkańcom nie jest żal przyrody, tego co się stanie ze zwierzętami które tam mieszkają. To tak jakby was nieproszeni goście wyrzucili z własnego domu bo im jest tak wygodniej. Proszę nie wycinajcie lasów!

JAK TO BĘDZIE ZA STO LAT

Moim zdaniem skoro ludzie zaczęli wymyślać mniejsze telefony, budować coraz więcej budynków itp. - wszystko zmierza do tego że świat za sto lat będzie wyglądał mniej więcej tak: świat będzie cały srebrny, z metalu i nie będzie drzew, mórz, zwierząt, roślin, nie będzie nic naturalnego – będzie tylko człowiek i jego straszne wymysły. Będzie taka wielka kopuła otaczająca całą ziemię i do niej będzie się wtryskiwać przefiltrowane powietrze z kosmosu.

Będzie też zamiast np. jabłka, gruszki, parówek – będą plastikowe jedzenia które się otwiera jak cukierek, i w środku jest pastylka którą się bierze do buzi, i gryzie – wtedy organizm przyjmuje jakby że zjadł tę potrawę i czuje się najedzony, ale nie ma przyjemności z jedzenia tego. Jakby dzieci się czuły, gdyby nie mogły zjeść lodów, pizzy czy nawet swojej ulubionej zupy.

JAK BĘDZIEMY SIĘ KOMUNIKOWAĆ EMOCJAMI?

Czy za 100 lat będzie jeszcze normalna komunikacja? Nie sądzę! Moim zdaniem komunikacja w przyszłości będzie wyglądać mniej więcej tak: staję obok jakiegokolwiek człowieka (załóżmy że obok mojej przyjaciółki), bardzo lubię tę osobę, czuję że ją lubię i „wyskakuje” ze mnie taki jakby dymek, na którym pokazuje się ta emocja, którą czuję.

Czy każdy człowiek będzie widział tą emocję? Nie – nie każdy człowiek widzi emocję, którą czuję, tylko osoby które powinny ją widzieć i które chcę żeby widziały.

MAM JESZCZE NADZIEJĘ

Mam jednak nadzieję, że tak nie będzie, że ludzie wezmą się do roboty, posadzą więcej roślin, drzew, pomidorów, marchewek, ogórków. Przecież to dzięki naturze żyjemy, to ona pozwala nam oddychać. Jak ją całkowicie zniszczymy to co się z nami stanie? Czy ktoś o tym myślał?

I proszę wszystkich dorosłych, dzieci żeby zaczęły zażywać więcej świeżego powietrza, nie siedziały tyle przed elektroniką, i żeby wszystko zaczęło się kierować w dobrym kierunku – natury i przyrody.

Nina Dzienisz, lat 10

Ekologiczny alarm

Gdy wyglądam przez okno, to widzę piękne zielone drzewa, krzewy oraz zadbany trawnik. Można by ulec złudzeniu, że świat jest taki piękny. Jednak to tylko mój codziennie pielęgnowany ogród. A poza jego murami to wszystko wygląda inaczej. Brudne i podeptane trawniki, prawie codzienne alarmy smogowe i zanieczyszczone wody - a to tylko mała część zagrożeń dla środowiska. Jaka jest w ogóle przyczyna tego wszystkiego? To połączenie wielu czynników: zakłady przemysłowe i ich dymiące kominy, spaliny samochodów lub po prostu ludzie nie dbający o środowisko. Wiele się mówi, że jeśli tego nie zmienimy, grozi nam ekologiczna katastrofa. Jest nawet obawa, że już za kilkadziesiąt lat rasa ludzka może wyginąć z powodu zanieczyszczenia środowiska.

więcej
Wideo

Przygotowanie specjalnego wydania od "kuchni"

Jeszcze trzydzieści lub czterdzieści lat temu powietrze było znacznie czystsze i nawet nie mówiło się o jakimkolwiek smogu bądź innym zagrożeniu związanym z oddychaniem. Ale co spowodowało tak gwałtowne pogorszenie się stanu środowiska na przestrzeni dosłownie kilku dekad? Jeśli chodzi o smog, jednym z głównych powodów jego istnienia są przydomowe kotłownie ze starymi piecami, które są opalane byle czym, oraz dymiące kominy zakładów przemysłowych i elektrownie napędzane węglem. Kolejnym dość dużym problemem jest dziura ozonowa – szkodliwe promieniowanie UV, które przez nią przechodzi, ma bardzo zły wpływ na organizmy wodne, rośliny i ludzi, a przede wszystkim powoduje zmiany klimatu. W internecie nie ma za dużo informacji na temat stanu środowiska sto lat temu, ale najprawdopodobniej wyglądało ono znacznie lepiej niż dziś. Wody były o wiele czystsze, powietrze bardziej świeże, a pogoda bardziej stabilna. Biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu wyglądało to wszystko o wiele lepiej, i że w tak krótkim czasie stan środowiska uległ tak poważnemu pogorszeniu, aż strach wyobrazić sobie, jak to będzie wyglądać za pięćdziesiąt, a co dopiero za sto lat.

Teraz zadajmy sobie pytanie, czy da się zapobiec dalszemu niszczeniu środowiska? Wydaje się, że wszyscy wiedzą, że jest źle. Ekolodzy już od jakiegoś czasu próbują walczyć o czystą planetę, a w wielu dziedzinach życia wykorzystuje się coraz to nowsze techniki, żeby na przykład przemysł nie zabrudzał wód i powietrza. Ludzie mają coraz większą świadomość, zaczynając od codziennych czynności takich jak segregacja odpadów, oszczędzanie wody czy energii, lub chociażby używanie toreb wielokrotnego użytku zamiast jednorazowych reklamówek, a kończąc na budowie nowoczesnych wiatraków do pozyskiwania energii z wiatru lub elektrycznych samochodów, żeby ograniczyć emisję spalin. Moim zdaniem, da się zapobiec ekologicznej katastrofie, pod warunkiem, że dbanie o środowisko będzie miało masową skalę. I każdy człowiek czy rodzina musi zacząć od siebie: od wyłączania światła, dokręcania kranów, segregowania śmieci, jeżdżenia rowerem zamiast samochodem, kupowania produktów, które są w opakowaniach nadających się do recyklingu, używania dezodorantu w kulce, a nie w sprayu.

Jak będzie wyglądała Polska za sto lat? Czy powinniśmy spodziewać się życia w naprawdę okropnych warunkach? Nie można zapominać o tym, co dobre: na szczęście ludzie zaczynają coraz bardziej przejmować się tym, w jakim świecie będą żyć oni oraz ich potomstwo. Nie chciałbym żyć w świecie, gdzie trzeba nosić maseczki antysmogowe z powodu wysokiego stężenia szkodliwych substancji w powietrzu. Nie chciałbym chodzić w specjalnym kombinezonie, na przykład ze względu na jakieś bardzo szkodliwe promieniowanie. Jeśli moje pokolenie tego nie ogarnie, to może za sto lat wcale nie będziemy żyć na Ziemi, tylko na innej planecie lub wielkim statku kosmicznym, albo może nasza rasa nie będzie już wtedy istnieć?

Igor Chądzyński, lat 13