Sprzedaż mieszkań / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Branża tłumaczy wzrosty sprzedaży m.in. dobrą ofertą, atrakcyjnymi cenami mieszkań i spadkiem stóp procentowych, który sprzyja osobom zaciągającym kredyty. Rekordowo niskie stopy zwiększają też zainteresowanie mieszkaniami ze strony osób decydujących się na zakup nieruchomości w celach inwestycyjnych.

Reklama
– Spodziewamy się, że II półrocze 2013 r. przyniesie dalszą poprawę nastrojów na rynku mieszkaniowym, co powinno przełożyć się na wyższą sprzedaż. Jednak zarówno druga połowa roku, jak i cały 2013 r. nie dla wszystkich deweloperów będą równie udane. Niektóre firmy, które w ofercie miały mieszkania kwalifikujące się do programu Rodzina na Swoim, notują spadki sprzedaży – ocenia Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży i marketingu w Ronson Development.
Katarzyna Kuniewicz z firmy doradczej Reas monitorującej rynek deweloperski przyznaje, że z rynku niemal zniknęła cała kategoria klientów. Chodzi o osoby, które jeszcze w 2012 r. kupowały mieszkania najtańsze, oferowane głównie w ramach RnS. Przybywa za to klientów z gotówką, tylko częściowo posiłkujących się kredytem, kupujących mieszkania wyższej jakości i w lepszych lokalizacjach, niż były oferowane w ramach rządowego programu dopłat do kredytów.
– Nasze wstępne dane wskazują, że sprzedaż w I półroczu wobec 2012 r. poprawiła się we Wrocławiu i wyraźnie w Trójmieście, a porównywalna była w stolicy. Nie mamy jeszcze danych ze wszystkich sześciu monitorowanych aglomeracji, więc trudno stwierdzić, że na wszystkich największych rynkach widać poprawę – mówi specjalistka z Reas. I wskazuje, że na tym etapie trudno określić, czy pozytywne tendencje wykazywane przez część deweloperów utrzymają się w drugiej połowie roku. Nie wiadomo bowiem, jak liczna jest grupa osób zamożniejszych, które w dużej mierze odpowiadają za tegoroczne zakupy.
Słychać opinie, że w dalszej części roku zainteresowanie zakupem nowego mieszkania będzie podtrzymywał wchodzący od 2014 r. wymóg posiadania 5-proc. wkładu własnego przy kredycie hipotecznym. – Nie spodziewałbym się znaczącego wpływu tej informacji na rynek. Już obecnie większość banków wymaga, aby klient miał część własnych pieniędzy – ocenia jednak Andrzej Gutowski z Ronsona.