Resort rozwoju konsultuje z samorządami i branżą budowlaną znaczące rozszerzenie programu mieszkaniowego.
Reklama
Rządowi zależy na nowym otwarciu w relacjach z władzami lokalnymi. Do samorządowców trafiły propozycje Ministerstwa Rozwoju zakładające zmiany w polityce mieszkaniowej. Rozwiązania idą w dwóch kierunkach: poszerzenia dostępności gruntów oraz wsparcia dla budownictwa na wynajem. – W Polsce 40 proc. młodych ludzi nie ma zdolności, by uzyskać kredyt mieszkaniowy, ale zarabiają na tyle stabilnie, że mogą płacić czynsz za wynajem. Chcemy poszerzyć ofertę dla nich – mówi wiceminister Robert Nowicki odpowiedzialny za budownictwo.
Rządzący wyciągają wnioski z historii „Mieszkania plus”. To filar Narodowego Programu Mieszkaniowego. Według planów rząd chce dostarczyć dostępne cenowo lokale na wynajem lub docelowo własnościowe. Do tej pory oddano do użytku jednak niespełna 900 mieszkań. Zdaniem PiS „przyczynił się do tego opór części samorządów, zwłaszcza z wielkich miast, co – jak można przypuszczać – wiązało się z wyborami samorządowymi” – czytamy w programie wyborczym. Co zatem miałoby się zmienić?
Mieszkanie za grunt. Propozycja ta zakłada, że w zamian za przekazanie gruntu deweloperowi lub spółdzielni mieszkaniowej gmina otrzyma część lokali mieszkalnych lub użytkowych. Oddanie nieruchomości deweloperowi nastąpi po przetargu, w którym wygra ten, kto zaoferuje samorządowi większy metraż. Udostępnione gminie lokale będą mogły być wynajmowane w ramach „Mieszkania plus”. Resort rozważa opcję, by poszerzyć korzystanie z dopłat do czynszów w programie „Mieszkanie na start” także w budownictwie spółdzielczym (dziś ten rządowy program kierowany jest do najemców nowych mieszkań utworzonych lub poddanych rewitalizacji w ramach współpracy inwestorów z gminami). – To pomysły zmierzające w dobrą stronę, zwłaszcza mieszkanie za grunt. To słuszny kierunek, żeby zintensyfikować inwestycje i je zróżnicować – ocenia Jan Styliński, prezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
Oferta dla „stających na nogi” zakłada, że gmina wynajmie od inwestora (Polski Fundusz Rozwoju Nieruchomości, TBS) mieszkania, które będzie mogła podnajmować osobom wychodzącym z ubóstwa (do lokali tych nie będą się stosowały przepisy o zasobie komunalnym, lokator będzie mógł liczyć na dopłaty do czynszu z „Mieszkania na start”). Gmina, jako najemca, gwarantowałaby opłaty czynszowe w przypadku niewypłacalności lokatora. To ma spowodować, że zwolnią się mieszkania zajmowane w zasobie komunalnym dla kolejnych oczekujących – ok. 149 tys. osób. Dziś lokal wynajmowany od inwestora przez gminę i podnajmowany lokatorowi traktowany jest jako należący do zasobu komunalnego.
Poszerzenie formuły Towarzystw Budownictwa Społecznego. Rząd chce upowszechnić tę formę i proponuje dwa rozwiązania skierowane i do najemców, i do inwestorów. Zarówno samorządy, jak i firmy oraz organizacje pozarządowe będą inwestować w TBS; w zamian mogłyby wynajmować w nich mieszkania i udostępniać je np. swoim pracownikom jako służbowe lub przeznaczać na cele statutowe. Resort posługuje się tu przykładem pomocy ofiarom przestępstw przez organizacje pozarządowe. Dla osób indywidualnych ma być opcja dojścia do własności. „Po spłacie kredytu przez TBS osoby partycypujące w kosztach budowy będą mogły zamienić umowę najmu na umowę najmu z opcją dojścia do własności”.
Preferencyjne kredyty na infrastrukturę. Samorząd inwestujący w TBS będzie mógł liczyć na pożyczki (na korzystnych warunkach) z BGK – na budowę drogi, oświetlenia czy kanalizacji do budynku. To ma skłaniać gminy do większego zaangażowania w budownictwo.
Poszerzenie możliwości dla budownictwa komunalnego. Z funduszu dopłat przy BGK będą mogły korzystać np. organizacje pozarządowe, które prowadzą noclegownie dla bezdomnych. Wsparcie z funduszu dopłat ma być zwiększone. – Pod koniec stycznia chcemy pokazać publicznie propozycje zmian po wstępnej konsultacji z zainteresowanymi – mówi nam wiceminister rozwoju Robert Nowicki.
Kierunek zmian pozytywnie oceniają samorządowcy. – Z nadzieją przyjmujemy propozycje dotyczące TBS-ów. Zmiany wymagają relacje finansowe między wynajmującym a TBS-em oraz kwestia dochodzenia do własności – mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. – Cieszy to, że strona rządowa doszła do wniosku, iż trzeba bardziej się otworzyć, bo tego nie da się zrealizować bez władz lokalnych. Dotychczasowe metody finansowania inwestycji czy wynajmu mieszkań przestały wystarczać – dodaje.
Wtóruje mu Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP. – Rządowy program mieszkaniowy został napisany na kolanie, okazał się dysfunkcyjny i z tego wynika jego porażka, a nie z jakiegoś oporu władz lokalnych. Dlatego każda propozycja, która mogłaby poprawić stan rzeczy, jest godna rozważenia. A te idą w dobrym kierunku – ocenia.
Co nie znaczy, że to, co dobrze wygląda na papierze, nie będzie powodem problemów w przyszłości. – Pytanie na przykład, czy osoba dotychczas zajmująca lokal komunalny zechce się przeprowadzić. Zwłaszcza jeśli to będzie się dla niej wiązało z większymi obciążeniami finansowymi. A jeśli nie, to czy w grę wchodzić będzie eksmisja albo wypowiedzenie umowy? – zastanawia się Świętalski.