Autopromocja

Budowlany poker, czyli wykonawca nie może nie iść do sądu [FELIETON]

Budowa torów
Budowa torówShutterStock
13 listopada 2018

Branża od kilku miesięcy alarmuje, że budownictwo jedzie na oparach. Skokowy wzrost kosztów pracy i materiałów budowlanych sprawiają, że wyniki finansowe firm pikują. W przypadku kontraktów zawartych przed kilkunastoma miesiącami wykonawcom zostaje kalkulowanie ile, a nie czy będą musieli dołożyć do projektu. Mając przed sobą perspektywę konta bankowego świecącego pustkami, firmy coraz częściej stają przed wyborem, czy skierować na wokandę sądową tematy sporne, z których mogą uzyskać pieniądze.

Sprawdzasz?

Przedprocesowe rozmowy stron to budowlany poker. Popularny scenariusz rozgrywki wygląda następująco. Zleceniodawca nalicza wykonawcy obciążenia (np. kary umowne, koszty wykonania zastępczego, odszkodowania za ponadnormatywne zużycie maszyn i sprzętu) i potrąca je z kwoty wynagrodzenia. Wykonawca staje się stroną, która musi wystąpić do sądu o zapłatę.

Zleceniodawca podbija więc stawkę, zdając sobie sprawę z tego, że ryzyko dalszej gry przechodzi na wykonawcę. Liczy na to, że kalkulując niepewne prawdopodobieństwo korzystnego wyroku oraz związane z tym koszty, wykonawca nie przesunie na środek stołu swoich żetonów, mówiąc: „Sprawdzam”. Przeciwko założeniom zleceniodawcy gra jednak sposób, w jaki ludzie myślą o ryzyku.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png