Największe firmy deweloperskie niesione falą sprzyjającej koniunktury sprzedały w 2017 r. najwięcej mieszkań w historii.
Deweloperzy sprzedają coraz więcej mieszkań, rosną też ceny / Dziennik Gazeta Prawna





Reklama
O wynikach zeszłorocznej sprzedaży poinformował Murapol. W minionych 12 miesiącach firma podpisała umowy z nabywcami 3605 lokali. To najlepszy wynik w historii. W porównaniu z 2016 r. sprzedaż wzrosła o 18 proc.

Reklama
– Przejawem korzystnych perspektyw dla spółki jest fakt, że w ubiegłym roku zawarliśmy z klientami ponad 2,9 tys. umów deweloperskich w formie aktów notarialnych. W ten sposób zagwarantowaliśmy sobie pewne źródło finansowania inwestycji, gdyż ryzyko rezygnacji takich klientów z zakupionych mieszkań jest ograniczone do minimum i plasuje się poniżej 1 proc. – komentuje wyniki Nikodem Iskra, prezes Murapolu.
Pod względem liczby sprzedanych mieszkań firma zajmuje drugie miejsce na rynku. Lider, Dom Development, ma za sobą nie mniej udany rok. Spółka sprzedała w zeszłym roku niemal 4 tys. mieszkań, o 45 proc. więcej niż w roku 2016. Istotny wpływ na wyniki sprzedaży notowanej na giełdzie spółki miało przejęcie w zeszłym roku jednego z konkurentów, firmy Euro Styl, który znalazł nabywców na niemal 600 mieszkań.
Deweloperom, w trakcie trwającej już pięć lat dobrej koniunktury na rynku nieruchomości, sprzedaż mieszkań przychodzi coraz łatwiej. Klienci nie tylko kupują więcej, ale też akceptują wyższe ceny. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że średnio metr kwadratowy nowego mieszkania w siedmiu największych miastach kosztował w III kwartale zeszłego roku 6364 zł. To o niemal 5 proc. więcej niż rok wcześniej. Poziom cen jest najwyższy od dekady, kiedy kończyła się poprzednia hossa na rynku nieruchomości, tempo ich wzrostu – najwyższe od 2013 r.
– Dotychczas wzrost rynku nieruchomości przebiegał w bardzo umiarkowanym tempie, między popytem i podażą panowała równowaga. W ostatnich miesiącach popyt rośnie coraz szybciej, a liczba lokali za nim nie nadąża – mówi Piotr Zybała, analityk DM mBanku.
Efektem jest wzrost cen. Jego tempo jest jednak znacznie niższe niż przed dekadą. W latach 2006–2008 ceny lokali drożały w dwucyfrowym tempie z kwartału na kwartał. Stabilne są też czynniki stojące za rozwojem rynku. Chodzi z jednej strony o utrzymujące się na rekordowo niskim poziomie stopy procentowe (Rada Polityki Pieniężnej deklaruje, że nie podniesie ich do końca roku), z drugiej o dobrą koniunkturę w gospodarce, która skutkuje wzrostem dochodów Polaków. Dzięki temu coraz szersze grono klientów stać na zakup własnego mieszkania. Niskie stopy procentowe mają jeszcze jedną konsekwencję – niewielkie zyski dają lokaty, które są najpopularniejszą formą bezpiecznego lokowania nadwyżek finansowych przez Polaków. Nieruchomości, dzięki stabilnemu wzrostowi cen w ostatnich latach, zyskały miano bezpiecznej przystani dla pieniędzy, która może jednocześnie przynieść wyższe zyski. To powoduje wzrost popytu inwestycyjnego na mieszkania. Szczególnie że oferta, którą kuszą deweloperzy, wygląda coraz bardziej atrakcyjnie. Na rynku można znaleźć oferty inwestycji gwarantującej 6–7 proc. rocznego zysku, nawet w 10-letniej perspektywie.
Korzystając z dobrej koniunktury, Murapol planuje giełdowy debiut.
– Nic nie wskazuje na to, by w najbliższych miesiącach koniunktura na rynku miała się pogorszyć, ale sytuacja, w której liczba sprzedanych mieszkań i ich ceny rosną zbyt szybko, nie jest jednoznacznie korzystna dla deweloperów, gdyż jednocześnie rosną ceny gruntów, które deweloperzy muszą kupować, żeby nadążyć za popytem. Im drożej za nie płacą, tym większe zagrożenie, że kiedy dojdzie do pogorszenia koniunktury w branży, odbije się to negatywnie na ich zyskach – zwraca uwagę Piotr Zybała.