Ponieważ relacje nie powstają już naturalnie, niezbędny staje się Community Manager – opiekun sąsiedztwa i „iskra” dająca impuls do budowania wspólnoty.
Dzisiejsze osiedla, mimo świetnej infrastruktury w postaci zieleni czy placów zabaw, często są jedynie zbiorowiskami zamkniętych lokali, a nie tętniącymi życiem wspólnotami. Z raportu Otodom pt. „Zróbmy sobie razem… szczęśliwe sąsiedztwo” wynika, że relacje z otoczeniem są dla nas wciąż niezwykle istotne – 43% badanych wiąże poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do sąsiadów z jakością życia. Równocześnie niemal połowa z nas przyznaje, że w ich okolicy brakuje animatorów potrafiących zachęcić innych do aktywności. Wynika to z paradoksu: choć chcemy zgranych grup, to przez pośpiech i anonimowość rzadko przejmujemy inicjatywę. Według ekspertki Otodom, Agaty Stachowiak, same ściany nie budują więzi i potrzebny jest impuls i osoba, która „da iskrę” do nawiązania relacji, zamieniając miejsce zamieszkania w przestrzeń do życia.
Kto wprawia w ruch lokalną społeczność?
Raport Otodom dowodzi, że więzi między sąsiadami powstają dzięki regularnym mikrointerakcjom. To codzienne gesty takie jak pomoc w drobnych sprawach czy uśmiech sprawiają, że czujemy się dobrze we wspólnocie. Prawdziwe relacje rodzą się „tu i teraz”, w zwykłych kontaktach. Niestety, często brakuje liderów, którzy potrafiliby te kontakty zainicjować. Aby wypełnić tę lukę, pojawia się nowa profesja: Community Manager. Taki opiekun wspólnoty zarządza kapitałem społecznym, stwarzając okazje do zapoznania się i pilnując, by drobne inicjatywy mieszkańców nie wygasały po pierwszym spotkaniu.
– Ta rola nie jest już abstrakcyjną koncepcją. W Polsce zaczyna się realnie pojawiać, przede wszystkim w sektorze PRS, gdzie operatorzy budynków coraz częściej zatrudniają osoby odpowiedzialne wyłącznie za budowanie relacji między mieszkańcami. To sygnał, że rynek dostrzega, iż wspólnota nie tworzy się sama. Community Manager staje się elementem jakości oferty, tak samo ważnym jak standard wykończenia czy lokalizacja – zauważa Agata Stachowiak.
Community Manager to postać o wielu twarzach: łączy w sobie umiejętności mediatora, animatora i doradcy. Jego zadaniem jest wyczucie, kiedy zintegrować ludzi przy wspólnym śniadaniu, a kiedy wkroczyć, by załagodzić sąsiedzki spór. Zamiast narzucać gotowe rozwiązania, staje się filarem dla oddolnych inicjatyw, pomagając mieszkańcom przekuwać ich pomysły w rzeczywistość. Taką funkcję mogą pełnić zarówno pasjonaci, jak i lokalni przedsiębiorcy czy organizacje pozarządowe. To podejście od lat sprawdza się na Zachodzie. W Wielkiej Brytanii tzw. Community Engagement Officers pomagają tworzyć grupy sąsiedzkie, w Skandynawii facylitatorzy dbają o program lokalnych domów kultury, a w Amsterdamie „stadmakers” (miejscy twórcy) wspólnie z mieszkańcami projektują charakter ich dzielnic.
Dobre chęci to dopiero początek
Nawet przy dużym zapał lokalne inicjatywy często przegrywają z trudną codziennością. Największą przeszkodą jest brak wsparcia od reszty sąsiadów – aż 38% liderów czuje się w swoich działaniach zupełnie osamotnionych. Co trzeci z nich ma trudności z pogodzeniem aktywności społecznej z obowiązkami zawodowymi i prywatnymi. Do tego dochodzą spory we wspólnocie, problemy z przekazywaniem informacji (23%) oraz deficyt miejsc do wspólnych spotkań (21%).
Kolejnym wyzwaniem jest sceptycyzm: 35% mieszkańców nie ufa działaniom inicjowanym przez podmioty zewnętrzne. Jednak 60% badanych deklaruje, że ich zaufanie rośnie, gdy znają osobę odpowiedzialną za projekt i jej motywacje. To jasny sygnał dla rynku nieruchomości, że relacje wymagają trwałych fundamentów. Community Manager staje się tu kluczowym ogniwem i osobą, która dba o przepływ informacji i zmienia jednorazowe akcje w ciągły proces budowania wspólnoty.
– Bez wsparcia nawet najbardziej zaangażowani szybko się wypalają. Community Manager to inwestycja w ciągłość relacji, odporność społeczną oraz zaufanie, które w momentach kryzysu okazuje się ważniejsze niż najlepsze systemy technologiczne. W świecie rosnącej anonimowości wspólnota nie może być już dziełem przypadku ani ciężarem kilku osób. Skoro niemal połowa Polaków mówi wprost, że brakuje im liderów, być może nadszedł moment, by relacje stały się obszarem bardziej świadomie projektowanym - podsumowuje Agata Stachowiak.
Więcej szczegółów w najnowszym raporcie Otodom „Zróbmy sobie razem… szczęśliwe sąsiedztwo”.