Zrównanie cen medykamentów w całej UE ma być panaceum na odwrócony łańcuch dystrybucji. Jednak ta pigułka może się okazać gorzka. Bo nawet jeśli zwalczy chorobę, to wywoła efekty uboczne
Reklama
Europarlamentarna komisja zdrowia chce wprowadzenia sztywnych cen leków. Ten sam produkt leczniczy miałby kosztować tyle samo w Polsce, w Niemczech i w Portugalii. Zdaniem deputowanych doprowadzi to do obniżenia cen medykamentów (pisaliśmy o tym wczoraj w DGP). Jednak spodziewany jest też inny skutek tej decyzji, równie ważny: w ten sposób wyeliminowany zostałby problem nielegalnego eksportu leków (tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji).
Lukratywny proceder
Dziś proceder odwróconego łańcucha dystrybucji kwitnie w najlepsze. Mechanizm wywozu polega na tym, że apteka zamiast sprzedawać leki pacjentom, odsprzedaje je do hurtowni, które zajmują się eksportem, a stamtąd leki trafiają do krajów, w których ich ceny są wyższe. Na odwróconym łańcuchu zyskują przestępcy. Cała reszta traci. Kraje, z których leki znikają, borykają się z problemem braku leków dla pacjentów. Cierpią też na tym właściciele aptek poddawani kontrolom w ramach akcji poszukiwania przestępców. Ponadto uczciwy farmaceuta nie jest w stanie rywalizować z tym, który zarabia na nielegalnym procederze. Tracą też firmy farmaceutyczne, które nie mogą kreować własnej polityki cenowej. Jeśli ustalą wysokie ceny np. we Francji, a niskie w Polsce, to ryzykują, że produkty przeznaczone na polski rynek i tak wylądują na Zachodzie.
Czy będzie nowy problem
Wejście w życie cen sztywnych na terenie Wspólnoty w zasadzie zabiłoby proceder wywozu leków. – Jeśli nie będzie różnic cen leków i w innym kraju UE produkt będzie kosztował tyle samo, nikomu nielegalny eksport nie będzie się opłacał – wyjaśnia adwokat Juliusz Krzyżanowski, współzarządzający praktyką farmaceutyczną w kancelarii WKB (generalnie jednak sceptyczny co do propozycji usztywnienia cen).
Pozytywny efekt projektu unijnych polityków dostrzega przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO). Mimo to uważa pomysł usztywnienia cen za daleko niedoskonały. – Ceny sztywne być może rzeczywiście zmniejszyłyby tego rodzaju eksport, ale przy okazji zwiększyłoby się ryzyko podrabania produktów – wskazuje.
Podobnie twierdzi rzecznik Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego Paweł Trzciński.
– Zjawisko fałszowania leków zapewne by się nasiliło. Uśrednienie cen na terenie UE doprowadziłoby do wzrostu cen w Polsce, a to zachęcałoby do fałszowania – wskazuje. W państwach, w których doszłoby do podwyżek (a Polsce to grozi), mogłoby się rozwinąć lekowe podziemie. Na czarnym rynku zwiększyłyby się i zyski z opakowania (sfałszowany lek nie może być sprzedawany zbyt tanio, by nie wzbudzać podejrzeń), i popyt. W praktyce więc jeden problem zastąpiono by drugim. I to chyba nawet bardziej niebezpiecznym dla ludzkiego zdrowia i życia.
– Niekiedy sfałszowane leki mają taką samą substancję czynną jak oryginał, czasem to jedynie placebo. Ale są też przypadki, gdy fałszywki są trucizną dla ludzkiego organizmu albo zawierają szkodliwy dla ludzi gips – tłumaczy rzecznik GIF.
Jednocześnie dla większości przedsiębiorców problem sfałszowanych leków może być nawet istotniejszy niż wywozu leków. W przypadku fałszywek nie zarabia nikt legalnie prowadzący biznes: ani producent, ani hurtownia, ani apteka. A jednocześnie podrobiony lek, który wywoła niepożądane skutki, wpływa niekorzystnie na renomę tych, którzy działają legalnie (pacjent o złe działanie obwinia zwykle producenta, a nie siebie, że nabył produkt z szemranego źródła).
Szukanie pomysłów
Eksperci więc są zgodni co do tego, że oczywiście z odwróconym łańcuchem dystrybucji trzeba walczyć, lecz akurat innymi metodami niż ujednolicanie cen w krajach UE. Problem w tym, że dotychczasowe starania polskich polityków i urzędników są niewystarczające. Ustawa zwana antywywozową (nowelizacja prawa farmaceutycznego; Dz.U. z 2015 r. poz. 788) obowiązuje już od ponad roku, a Polacy dalej mają problem z zakupem wielu leków. Nieoficjalnie szacuje się, że wartość nielegalnie wywożonych medykamentów zmniejszyła się z ok. miliarda euro w 2014 r. do 600-700 mln euro w skali roku obecnie. [ramka]
Paweł Trzciński ma proste rozwiązanie na walkę z wywozem: państwo nie może na proceder przymykać oczu. – Nie mamy obecnie żadnego wsparcia ze strony prokuratury ani służb wyspecjalizowanych w walce z przestępczością, takich jak choćby Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego – twierdzi rzecznik GIF. Jego zdaniem dopiero wtedy, gdy wywożący leki zobaczą, że żarty się skończyły i można trafić za kratki, problem zniknie. Obecnie tylko inspekcja farmaceutyczna przeciwdziała temu procederowi. A narzędzia, którymi dysponuje, są skromne. Przykładowo: inspektor nie ma możliwości wejścia do placówki, którą chciałby skontrolować, gdy ta jest zamknięta. A miejsca, które zarabiają na wywozie, nie zaś na obsłudze pacjentów, mają to do siebie, że na ogół są zamknięte. ⒸⓅ
Nadzór wciąż o krok za łamiącymi prawo
15 lipca weszła w życie nowelizacja ustawy o działalności leczniczej (Dz.U. poz. 960). Ma przeciwdziałać nowemu pomysłowi na nielegalny eksport leków. Coraz częściej wywóz odbywał się bowiem nie za pośrednictwem aptek, lecz... przychodni (które są zakładane dla realizowania przestępczej działalności). To było sprytne posunięcie, gdyż tak jak prawo farmaceutyczne pozwalało inspektorom farmaceutycznym kontrolować apteki, tak do kontroli przychodni nie posiadali już oni uprawnień. Nowelizacja usprawniła model nadzoru. Wskazano bowiem jasno, że służby wojewody mogą sprawdzić taką przychodnię pod kątem tego, czy nie łamie przepisów prawa farmaceutycznego. A więc także, czy nie wywozi nielegalnie leków. Przestępcy jednak radzą już sobie z nowymi przepisami. Po prostu ryglują drzwi do placówki. Przecież i tak nie czekają na żadnych pacjentów.
Marek Tomków wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej / Dziennik Gazeta Prawna
OPINIA EKSPERTA
Wprowadzenie sztywnych cen leków proponowane przez Unię Europejską znacząco wyhamuje nielegalny wywóz leków. Do tej pory był to lukratywny biznes z powodu drastycznych różnic w cenach w poszczególnych krajach UE. Jednakowe ceny zjawisko ukrócą. Ten sposób na życie zwyczajnie przestanie się opłacać. Zapewne nielegalny eksport nie zniknie całkowicie, niemniej jednak występowałby on już w bardzo ograniczonym, nieporównywalnym do obecnego, zakresie.
A trzeba wiedzieć, że nielegalny eksport, mimo wprowadzenia w ubiegłym roku nowelizacji antywywozowej, nadal jest sporym problemem. Braki w zaopatrzeniu w wiele leków ratujących życie to zmora i aptek, i pacjentów. Reglamentacja, walka o każde opakowanie to nie tylko problem logistyczny, lecz także ryzyko dla zdrowia i życia chorych. Zwłaszcza że brakuje leków specjalistycznych z najwyższej półki stosowanych m.in. w chorobach nowotworowych. To często leki, na które pacjenci po prostu nie mogą czekać.