– W tym roku ze względu na liczne zawirowania w sezonie, takie jak zamachy w Tunezji, Egipcie, a potem w Turcji, spodziewamy się podobnego wyniku. Poza zyskiem, ten będzie wyższy niż w 2014 r., kiedy to wyniósł ponad 32 mln zł. Udało nam się bowiem zainteresować klientów rezygnujących z krajów afrykańskich droższymi, a przez to dla nas bardziej marżowymi wycieczkami do Hiszpanii czy Włoch – wyjaśnia Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

W przyszłym roku jednak Itaka chce powrócić na ścieżkę wzrostu. Oznacza to plan zwiększenia obrotów i klientów o około 15 proc.

– Spodziewamy się stabilizacji w północnej Afryce, a co za tym idzie powrotu klientów do Egiptu czy Tunezji. Z drugiej jednak strony z rynku wypadł poważny gracz specjalizujący się w obsłudze wycieczek w ten region świata. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku część jego klientow wybierze nasze biuro – przekonuje Piotr Henicz.

Nie zawsze jednak było tak dobrze. Do 2009 r. Itaka plasowała się w czołówce biur podróży w kraju, jednak nigdy nie była na pierwszym miejscu. Nie miała też odwagi podejmować tak śmiałych i ryzykownych decyzji.

Założyciele firmy nie ukrywają, że sytuacja diametralnie zmieniła się po transakcji, do której doszło w 2001 r. Wówczas właścicielem Itaki został skandynawsko-brytyjski koncern. Współpraca trwała do 2003 r., kiedy to pierwszym właścicielom Itaki udało się odkupić firmę na bardzo atrakcyjnych warunkach. Właściciele odzyskali nie tylko firmę, ale i markę oraz pracowników. To, za ile została sprzedana, a potem odkupiona firma, pozostaje do dziś jej tajemnicą. Nie ukrywa jednak, że był to interes życia.

Zgromadzony kapitał pozwolił Itace nie tylko przetrwać w najgorszych momentach, takich jak kryzys gospodarczy w 2008 r., ale także stanąć do walki o polskich klientów z konkurencją w postaci Triady, TUI i Neckermanna.

– Rok 2009 był tym, w którym u ówczesnego lidera rynkowego, czyli w Triadzie, pojawiły się pierwsze problemy. W rezultacie touroperator, tak jak i inne duże biura, nie chciał ryzykować płynności finansowej. Szczególnie że wiele mówiło się wtedy o ograniczaniu wydatków przez gospodarstwa domowe w związku ze spowolnieniem gospodarczym. My dostrzegliśmy w poczynaniach konkurencji szansę dla siebie. Efektem było kilkukrotne zwiększenie naszej oferty – tłumaczy Piotr Henicz.

Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Itaka odebrała bowiem klientów konkurencji, ponieważ polscy turyści nie ograniczyli radykalnie wyjazdów na wakacje za granicę. Obecnie Itaka wysyła za granicę prawie trzy razy więcej turystów niż w 2008 r. W pierwszych latach działalności z jej usług korzystało naście tysięcy klientów w skali roku. A potem było już tylko z górki. Itaka zainwestowała w nowe kierunki, czym przekonała do siebie kolejnych klientów. Jako pierwsza zaoferowała wycieczki na Fuerteventurę i Lanzarote, podczas gdy na rynku dostępne były wtedy wyjazdy jedynie na Teneryfę i Gran Canarię. To doprowadziło do spopularyzowania Wysp Kanaryjskich i obniżenia cen. Postawiła również na egzotykę, proponując jako pierwsze biuro Wyspy Zielonego Przylądka, Brazylię i Sri Lankę. Dziś w ofercie ma wycieczki do ponad 70 krajów. Dla porównania, gdy w 1993 r. wydała pierwszy w Polsce drukowany katalog, wyjazdy organizowała do Włoch, od których zaczęła zresztą swoją działalność, Francji, Wielkiej Brytanii i Skandynawii. Nie zawsze jednak decyzja o nowym kierunku kończyła się sukcesem.

– Maderę mamy w ofercie od pięciu lat. Przez dwa pierwsze przynosiła nam tylko straty. Dziś jednak latamy tam już z trzech portów w Polsce – dodaje Henicz, podkreślając, że sukces firmy jest zasługą pracowników. Firma istnieje od 1989 r. Do dziś pracuje w niej wiele osób, które były przy jej zakładaniu.

Największe biura podróży w Polsce

Największe biura podróży w Polsce

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zarobione na sprzedaży i późniejszym odkupieniu firmy pieniądze pozwoliły Itace nie tylko podejmować ryzyko większe niż konkurencja, ale też przejmować wzorce z rynków zachodnich. Spółka podjęła współpracę z liniami lotniczymi, które przekonała, by latały dla niej na wyłączność. To zaczęło być zresztą wymogiem przy stale rosnącej skali działalności firmy. Najpierw głównym partnerem Itaki została Eurocypria Airlines, potem dołączyły Travel Service, z którym Itaka współpracuje już sześć lat, Enter Air i Small Planet. Dziś jednak biuro nie wynajmuje już miejsc w maszynach należących do jej partnerów, a całe samoloty, ustalając siatkę połączeń dla nich.

– Naszym obowiązkiem jest tylko wylatać narzuconą przez linię liczbę godzin w sezonie – podkreśla Henicz.

Itaka inwestuje zyski we własną sieć sprzedaży, uznając, że nie może być za bardzo uzależniona od pośredników. Dziś ma 166 punktów sprzedaży. Do końca roku powstaną kolejne cztery. Nie oznacza to, że rezygnuje ze współpracy z siecią agencyjną. Teraz swoje wycieczki oferuje za pośrednictwem ponad 1000 biur podróży w kraju. Zdecydowała się też wyjść za granicę. Otworzyła własne salony na Litwie i w Kaliningradzie. W planach jest rozwój w Czechach i na Białorusi. Rozwija także biura incomingowe, których celem jest zawieranie kontraktów hotelowych, realizacja transferów z lotnisk, organizacja wycieczek fakultatywnych, a nawet zatrudnianie polskojęzycznych rezydentów i przewodników. Pierwsze takie biuro firma uruchomiła na Fuerteventurze. Dziś ma sześć w Hiszpanii i cztery w Turcji.