Home.pl, polska firma, lider swojego segmentu rynkowego z 1,5 mln klientów, ze świetnymi perspektywami na przyszłość i stabilnymi finansami. Zagraniczny, bo niemiecki kapitał, przejął ją za 640 mln zł. Nabywca – United Internet, był już obecny w Polsce z marką 1&1, lecz nie zawojował rynku.

Łukasz Gawior, dyrektor firmy hostingowej Zenbox.pl, dziwi się nie tyle przejęciu, ile tak szybkiemu wyjściu z inwestycji funduszu Value4Capital, do którego należał Home.pl. – Nie wiadomo, co wpłynęło na tę decyzję. Szybkie wzrosty i wcześniejsze osiągnięcie celów czy presja ze strony 1&1 będąca efektem porażki tej marki w Polsce – mówi.

Interes na pierwszym miejscu

Dlaczego sprzedano zagranicznej firmie dobrze prosperujący polski biznes? Sam podmiot transakcji nie ukrywa, że od początku chodziło tylko o zysk. – Od 2012 r. największym akcjonariuszem Home.pl jest fundusz inwestycyjny, którego celem było zwiększenie wartości firmy poprzez poprawę jej efektywności i zwiększenie skali działalności, a następnie jej sprzedaż – przyznaje Marcin Kuśmierz, prezes Home.pl. – Wygrała oferta, która zapewniała firmie dalszy szybki rozwój biznesu, a akcjonariuszom atrakcyjny zwrot z inwestycji – dodaje.

Biznes odpowiedzialny

Biznes odpowiedzialny

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Przedsiębiorca musi myśleć o zysku – rozkłada ręce dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Lewiatana. Dodaje, że celem nadrzędnym firm jest utrzymanie się na rynku, wzrost i zapewnienie dochodów właścicielowi i rodzinie. Jej zdaniem, gdyby przedsiębiorca martwił się nie o zysk, a wzrost gospodarczy i wszystko dookoła, byłby zwyczajnie nieracjonalny w działaniu, a w efekcie nie wytworzyłby żadnej wartości dodanej brutto.

– Czy przedsiębiorcy w Polsce mają na uwadze tylko własny zysk? W wielu przypadkach niestety tak. Ale świat nie jest biały i czarny – zauważa dr Agata Rudnicka, eksperta zewnętrzna Forum Odpowiedzialnego Biznesu. – Chyba każdy z nas jest egoistą na swój sposób, objawia się to m.in. chęcią zaspokajania własnych potrzeb. Podobnie w biznesie, chociaż odpowiedzialność za to, w jaki sposób się to robi, jest dużo większa – tłumaczy dr Agata Rudnicka. Wskazuje, że wiele firm oprócz własnego interesu i przywództwa we własnej branży uwzględnia szerszy interes społeczny. Od dbałości o pracowników, przez wspieranie lokalnych społeczności, na ochronie środowiska kończąc. – Niestety, mimo pozytywnych przykładów w ten sposób postępuje niewiele przedsiębiorstw – dodaje.

Firma dojrzała społecznie

I w samym dbaniu o zysk nie ma ostatecznie nic złego, pytanie, co poza tym.

Z badania przeprowadzonego przez firmę konsultingową KPMG i FOB wynika, że tylko 48 proc. polskich firm prowadzi działania związane ze społeczną odpowiedzialnością biznesu. Jednak tylko 18 proc. z nich autorzy raportu zakwalifikowali jako „dojrzałe społecznie, czyli kompleksowo podchodzące” do tych zagadnień. Najrzadziej (37 proc.) o te kwestie dbają firmy w całości z kapitałem polskim.

Podobne wnioski płyną z badania „Rzetelna firma”. Autorzy piszą wprost – „w biznesie dobre praktyki są tylko na papierze”. 49 proc. respondentów przedsiębiorców odpowiedziało, że polskie firmy kierują się tylko chęcią szybkiego zarobku, niczym innym. Dla przeciwwagi ok. 42,5 proc. deklaruje dbałość także o odpowiedzialność biznesu. – Trzeba pamiętać, że jednorazowa akcja charytatywna czy wyjazd integracyjny pracowników nie wystarczą – komentował badanie Waldemar Sokołowski, prezes Rzetelnej Firmy.

Oczywiście sprzedaż polskich firm zagranicznym właścicielom dla zysku nie zawsze musi być czymś niekorzystnym dla biznesowego otoczenia i gospodarki. Doktor Rudnicka wskazuje, że kluczowe znaczenie ma tu fakt, jakie zapanują w niej porządki po przejęciu. Czy będzie w Polsce płacić podatki i grać uczciwie na rynku, czy utrzymana zostanie polska marka. Home.pl deklaruje, że nic się nie zmieni. – Zostają marka, siedziba, technologia, pracownicy. Firma nadal będzie inwestować i rozwijać się w Szczecinie, a więc tu płacić podatki i tworzyć nowe miejsca pracy – pisze w swoim oświadczeniu. Albo w przypadku TVN, gdzie kontrolę przejęli Amerykanie. Zadłużona stacja może na tym tylko skorzystać.

Gospodarka, mimo wejścia w inwestycję zagranicznych graczy, ma z tego większy pożytek, niż nie przymierzając na właścicielach wielkich polskich firm, którzy ulokowali je w krajach o bardzo przyjaznej strukturze podatkowej.

Deklaracje a rzeczywistość

Z jednej strony mamy deklaracje odpowiedzialności w biznesie, z drugiej – narzekania przedsiębiorców na zbyt wysokie podatki, częste zatrudnianie na umowach cywilnoprawnych.

– Przedsiębiorcy narzekają na podatki tak jak zwykli ludzie. Różnica polega na tym, że gdybym zapłaciła niższy podatek, to zaoszczędziłabym na samochód. A to jednorazowy wzrost wartości dodanej PKB – tłumaczy dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek. – Przedsiębiorca przeznaczyłby te pieniądze na nową maszynę albo nowy magazyn, a to długotrwała inwestycja w wartość dodaną PKB – tłumaczy ekonomistka.

Jak wygląda polska praktyka w kwestii wspomnianych śmieciówek? W DGP pisaliśmy, że pod koniec roku luźne związki z pracodawcami miało 5,2 mln pracowników. Z kolei Państwowa Inspekcja Pracy w ubiegłym roku skontrolowała 10 tys. firm i 52,3 tys. umów. 15 proc. tych umów zawarto pomimo warunków pracy charakterystycznych dla stosunku pracy (czyli powinna być podpisana umowa o pracę). To wzrost o 11 proc. w porównaniu z 2013 r.

Doktor Starczewska-Krzysztoszek przekonuje, że na takim układzie w krótkim okresie zyskują obie strony. Doktor Rudnicka jednak dodaje, że wyłączając np. freelancerów, którym taki luźny związek z pracodawcą jest na rękę, umowy te rodzą ryzyko mniejszej motywacji i poczucia bezpieczeństwa pracownika. – W krótszym okresie, w którym za bazę brany jest tylko rachunek ekonomiczny, w tym niższe podatki po stronie pracodawcy, to podejście jest niezwykle krótkowzroczne. Bycie odpowiedzialnym pracodawcą to trzon społecznej odpowiedzialności biznesu – mówi dr Agata Rudnicka.

Główna ekonomistka Lewiatana broni jednak przedsiębiorców. – W badaniach zauważam, że przedsiębiorcy większy nacisk zaczynają kłaść na inwestycje w pracownika, kosztem przyzwalania na ich rotację – mówi dr Starczewska-Krzysztoszek.

Gdzieś trzeba te różne sprzeczne interesy pogodzić. Nie wymagać od przedsiębiorcy działalności misyjnej, ale zarazem oczekiwać dbania o otoczenie. – To możliwe, nawet praktykowane, ale potrzebna jest edukacja i zmiana świadomości. Do zrobienia jest naprawdę sporo, zarówno po stronie biznesu, jak i pozostałych uczestników tej niełatwej relacji – ocenia dr Rudnicka.

– Jeśli chcemy żyć w bogatszym kraju, lepiej zarabiać i dogonić najbardziej rozwinięte kraje, to zamknięcie w świecie własnego biznesu nie wystarczy. Dla rozwoju konieczne jest, by każdy obywatel rozumiał, że jest członkiem wspólnoty ekonomicznej – dodaje Ryszard Florek, prezes Fakro.

W biznesie dobre praktyki są tylko na papierze. Najczęściej