W Brukseli kończą się negocjacje programów, na które Polska otrzyma w latach 2014–2020 w sumie 82,5 mld euro. Dla małych i średnich przedsiębiorstw najważniejszy jest inteligentny rozwój. Budżet na ten program wyniesie 8,6 mld euro.
Reklama
Jak zapowiada resort infrastruktury i rozwoju, przy przyznawaniu wsparcia faworyzowane będą firmy prowadzące działalność w branżach ujętych w krajowych inteligentnych specjalizacjach. Wśród nich wyróżnia się też nowoczesne technologie materiałowe, środowisko naturalne, rolnictwo i leśnictwo, społeczny i gospodarczy rozwój Polski w warunkach globalizujących się rynków oraz bezpieczeństwo i obronność państwa. Oznacza to, że przedsiębiorcom nieprowadzącym działalności w tych dziedzinach może być trudniej uzyskać wsparcie z PO IR.
Kolejną ważną zmianą jest konieczność prowadzenia przez polskich przedsiębiorców działalności innowacyjnej. Dlatego, jak podkreśla Iwona Wendel, wiceminister infrastruktury i rozwoju, dotacjami zostanie objęta działalność badawczorozwojowa. Oznacza to, że przedsiębiorca otrzyma bezzwrotną pomoc na zamówienie w jakiejś jednostce naukowej, lub samodzielne przeprowadzenie prac nad nowym rozwiązaniem, technologią czy usługą. Nie będzie, jak do tej pory, bezzwrotnego wsparcia na zakup technologii za granicą. Minister Wendel twierdzi, że jeśli będzie dochodziło do takiego wsparcia to bardzo rzadko, tylko wówczas gdy okaże się, że dane rozwiązanie jest taniej kupić niż przeprowadzać proces badawczy. W dodatku przedsiębiorca będzie musiał udowodnić, że dzięki takim zakupom powstanie w jego firmie innowacyjne rozwiązanie – np. zupełnie nowy produkt, zmieni się jej model biznesu etc. Natomiast pomocą bezzwrotną objęte zostaną wszystkie etapy innowacji, od badań, przez prace rozwojowe, po demonstratory i pilotaże, po sprawdzenie produktu lub usługi w warunkach zbliżonych do rynkowych.

Reklama
Producenci żywności już zapowiadają, że zamierzają sięgnąć po wsparcie.
– Zrobiliśmy to przy poprzednim rozdaniu funduszy. Z pieniędzy unijnych wybudowaliśmy zakład produkcyjny w Płudach. Teraz nadarza się okazja do przeprowadzenia badań marketingowych na temat rynku, na którym działamy i klientów, którzy są naszymi odbiorcami. To bardzo by nam się przydało, szczególnie, że rozwijamy własną sieć sprzedaży i działamy z nią trochę po omacku – wyjaśnia Piotr Zdanowski, współwłaściciel Zakładów Mięsnych Wierzejki.
Podobny plan mają firmy produkcyjne z innych sektorów. Jak tłumaczą to dla nich szansa, by w przyszłości wytwarzać bardziej innowacyjne i zaawansowane technologicznie produkty, za pośrednictwem których chcą podbijać Zachód.
– Mamy dział badawczo-rozwojowy. Za pieniądze z Unii chcemy wybudować centrum badawczo - rozwojowe. Kolejnym krokiem będzie uruchomienie linii produkcyjnych do wytwarzania wymyślonych w nim produktów. Za ich pośrednictwem chcemy zwiększyć sprzedaż za granicą – twierdzi Tadeusz Eckert, właściciel firmy Eckert AS, która eksportuje 50 proc. swoich wyrobów.
Producenci widzą jednak pewną barierę, z powodu której może im się nie udać pozyskać funduszy. Obawy ma zwłaszcza sektor spożywczy. Jak podkreślają przedstawiciele tych firm, wielkość przedsiębiorstwa często jest określana na podstawie zatrudnienia, a nie osiąganych obrotów. Tymczasem w branży mięsnej, czy przetwórczej 250 osób nie czyni z firmy dużego gracza, a plasuje ją co najwyżej wśród mniejszych przedsiębiorstw.
Ponieważ w Polsce potrzebne jest wciąż wsparcie na pierwsze wdrożenie, już w warunkach rzeczywistych, to na tę fazę będzie już przede wszystkim wsparcie zwrotne w postaci pożyczek, kredytów i gwarancji. Jeśli na tym etapie pojawi się pomoc bezzwrotna, to w innej niż dotychczas formie, bardziej zbliżona do obecnego kredytu technologicznego, gdzie przedsiębiorca po zrealizowaniu inwestycji otrzymuje premię na spłatę części zadłużenia w banku.
W planach jest mocniejsze zaangażowanie funduszy podwyższonego ryzyka w rozwój MSP. To one będą otrzymywały kapitał z UE, dokładały swój własny, by angażować go w innowacyjnych firmach, także tych startujących. Tego typu fundusze zawsze obejmują udział, poniżej 50 proc., w spółkach które wspierają. To z ich przedstawicielami właściciele muszą konsultować strategię rozwoju, a przede wszystkim zakupy. To fundusze sprawują także pełną kontrolę nad finansami firm, które dokapitalizowały. Zwykle także taki kapitał nie jest wpłacany od ręki w całości, a stopniowo, wraz z rozwojem i rosnącymi potrzebami spółki. Fundusze wycofują się z udziałów po kilku latach – przeważnie ok. 5. Wówczas albo właściciel odkupuje od nich udziały, albo o przedsiębiorstwa wchodzi kolejny inwestor, albo walory spółki są upubliczniane. Sposób wyjścia funduszu zawsze jest kwestią negocjacji.
Sektor MSP ma nadzieje, że nie tylko funduszy unijnych w przyszłości będzie mógł liczyć na pozyskanie kapitału. Firmy szczególnie mocno czekają na tanie pożyczki, a także popierają ofertę tanich gwarancji do kredytów.
– To potrzebne zwłaszcza młodym firmom, które nie mają jeszcze ugruntowanej pozycji na rynku, a stawiają na rozwój. Wiele instytucji odmawia im finansowania, bo ich inwestycje przekraczają wartość przedsiębiorstwa – tłumaczy przedstawiciel firmy cukierniczej z Warszawy.
– Nawet nam cztery razy się zdarzyło, iż pożyczka na nowy projekt, o którą się ubiegaliśmy, była wyższa niż nasze aktywa – dodaje Piotr Zdanowski z Wierzejek.