Przedsiębiorcy narzekają na brak współpracy ze strony gmin. Urzędnikom i samorządowcom brakuje nie tylko wiedzy i doświadczenia na temat funkcjonowania w sektorze prywatnym, brakuje przede wszystkim chęci dialogu
Reklama
Na odbywającym się w październiku III Kongresie Rzetelnych Firm przedstawiciele firm z sektora małych i średnim przedsiębiorstw dyskutowali o relacjach biznesu z samorządami. Próbowali znaleźć przyczyny, dla których samorząd lokalny nie wspiera w wystarczającym stopniu przedsiębiorczości na swoim terenie. Z badań „Biznes i samorząd – wzajemne relacje” przeprowadzonych wśród uczestników Kongresu Rzetelna Firma wynika, że we wpływ samorządów lokalnych na rozwój przedsiębiorczości wierzy jedynie 36 proc. właścicieli firm. Podczas kongresu odbył się panel dyskusyjny przedsiębiorców z przedstawicielami biznesu i organizacji zrzeszających przedsiębiorców.
Urzędnicy powinni trafiać na kilkumiesięczne staże do firm, bo inaczej nigdy nie będą w stanie zrozumieć potrzeb przedsiębiorców, których mają wspierać w rozwoju – takie rozwiązanie zaproponował Piotr Guział, burmistrz warszawskiego Ursynowa, który zanim został urzędnikiem, był przedsiębiorcą. Inni uczestnicy panelu dyskusyjnego nie byli tak radykalni w receptach na uzdrowienie relacji między samorządami a biznesem. Jan Pazio, naczelnik Wydziału Wspierania Rozwoju Przedsiębiorczości i Innowacji w Grodzisku Mazowieckim powiedział, że źródłem sukcesu jego miasta w rozwoju przedsiębiorczości jest konsekwentne stosowane w relacjach z przedsiębiorcami dwóch prostych zasad: po pierwsze – nie przeszkadzać, po drugie – pomagać. W Grodzisku utworzono specjalną komórkę w Urzędzie Miasta, która zajmuje się tylko obsługą przedsiębiorców i to sprawiło, że zainwestowało tam wiele firm, a budżet miasta w ostatnich latach znacząco wzrósł także dzięki płaconym przez nie podatkom.

Reklama
Warto się zrzeszać
Jednak temu, że gminy nie wspierają w wystarczającym stopniu lub we właściwy sposób lokalnych przedsiębiorstw, winni są także sami przedsiębiorcy, którzy w żaden sposób nie komunikują swoich potrzeb i oczekiwań. Firmy z sektora MSP nie chcą się zrzeszać, co pozwoliłoby na przekazywanie swoich postulatów gminom w imieniu większej grupy. Na te aspekty zwracał uwagę Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan. Jeśli mały biznes chce być partnerem do rozmów w biznesie, musi się integrować. Dużym firmom, zatrudniającym tysiące pracowników, jest łatwiej artykułować swoje potrzeby. Dlatego ci mniejsi powinni występować w większej grupie, tak aby być zauważani w regionach. Wtórował mu Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów BIG SA, mówiąc o potrzebie budowania kapitału zaufania zarówno między samymi przedsiębiorcami, jak i między biznesem a samorządem.
Wybory są kontraktem
Bariery mentalnościowe i panujące w wielu samorządach przekonanie o tym, że istnieje podział na „MY-samorząd” i „ONI-przedsiębiorcy”, zauważył także Marcin Święcicki, były prezydent Warszawy, poseł na Sejm RP. zachęcał on gorąco do tego, aby przedsiębiorcy nie bali się występować z postulatami do swoich władz. Zwrócił również uwagę przedsiębiorcom, by traktowali zbliżające się wybory jak pewnego rodzaju kontrakt między wyborcą a kandydatem. Niestety, z ankiety przeprowadzonej podczas Kongresu wynika, że aż 54 proc. przedsiębiorców nie wiedziało, kto w ich gminie kandyduje do władz samorządowych. Jedynie niespełna co piąty (18 proc.) znał propozycje kandydatów na wspieranie przedsiębiorczości w regionie. Uczestnicy kongresu zostali poproszeni o wybór najbardziej efektywnego sposobu na przekazanie opinii władzom samorządowym. I tak, według nich, najlepsza do przekazania potrzeb jest zwykła rozmowa z przedstawicielami władz i prywatne relacje (34 proc.). Jednak jak wyniknęło z dyskusji właśnie takich relacji mogą bać się samorządowy w obawie o posądzenie o korupcję. Ten strach jest poważną przeszkodą w budowaniu dialogu. Dużo mniejsza liczba osób wskazała na list lub e-mail do urzędów. Jak słusznie zauważyła prowadząca panel Danuta Dunin-Holecka, być może ma to związek ze zbyt długim oczekiwaniem na reakcję samorządu na takie pismo. Takie przekonania znalazły swoje potwierdzenie we wspominanym badaniu. Dwie trzecie przedsiębiorców (66,7 proc.) uważa, że sprawy w urzędach załatwiane są za wolno. Winą za to obarczają zarówno urzędników, jak i przepisy (64 proc.). Zbyt duża biurokracja jest głównym powodem niekorzystania z pomocy samorządów, dlatego aby poprawić relacje między biznesem a samorządami, konieczny jest szerszy dialog, umiejętność słuchania, odrzucenie obaw o złą wolę i konieczność zmniejszenia biurokracji.
Apel Rzetelnych Firm
Wybory samorządowe to doskonały czas na to, by zacząć rozmawiać i przekazywać swoje postulaty. Jeżeli przedsiębiorcom zależy na rozwoju swojej firmy i regionu, to bez współpracy z władzami będzie to bardzo trudne. Dlatego w imieniu Rzetelnych Firm wystosujemy „Apel Rzetelnych Firm o szerszy dialog z lokalnym biznesem” i wraz z raportem oraz wnioskami wyślemy do gmin. Nasz program ma ponad 50 tys. firm członkowskich, staramy się słuchać o ich problemach i głośno o nich mówić. Zachęcamy też samych przedsiębiorców do większej aktywności w kontaktach z władzami lokalnymi i zrzeszania się, by móc występować w roli partnera do rozmów dla władz lokalnych. Przedsiębiorcy nie mogą tylko narzekać, że samorząd nic nie robi.