W 2010 r. Ministerstwo Gospodarki z wielkim hukiem odpaliło program promocji polskiej gospodarki na nowych, najbardziej perspektywicznych rynkach Azji, Afryki i obu Ameryk. Miał obejmować nie tylko dofinansowywanie uczestnictwa przedsiębiorców w zagranicznych misjach i targach, lecz także poprawić wizerunek polskiej gospodarki, zapewnić dostęp do informacji o warunkach prowadzenia działalności poza granicami kraju i spowodować wzrost inwestycji polskich na rynkach zagranicznych.

Cztery lata później firma, jeśli nie jest korporacją, którą stać na zapłacenie za analizy prawne i gospodarcze wyspecjalizowanych firm doradczych, będzie nadal miała problem z pozyskaniem choćby podstawowych informacji o potencjalnych rynkach zbytu. Na stronach wydziałów promocji handlu i inwestycji oraz portalach podległych Ministerstwu Gospodarki, które miały być wsparciem dla firm podejmujących decyzję o ekspansji na nowe kraje, zalegają stare dane, niepełne informacje, a niektóre zakładki są po prostu puste.

Strona Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji w Ankarze – która ma krok po kroku przeprowadzić przedsiębiorcę przez Turcję, poczynając od jej sytuacji gospodarczej, przez najbardziej perspektywiczne branże i warunki inwestycji, aż po cła i podatki – ostatni raz była aktualizowana w 2011 r. WPHI w Algierze w sprawie pełniejszych informacji o rynku odsyła do opracowania KPMG z 2013 r., siłą rzeczy zawierającego informacje z wcześniejszych lat. WPHI w Johannesburgu aktualizował informacje w 2012 r., w związku z czym przedsiębiorca dowie się o założeniach rządu na 2012 r., dotyczących zmian w podatkach, ale nie o tym, czy i w jakiej formie weszły one w życie.

Co gorsza, wydział w Johannesburgu odpowiada za wsparcie polskich eksporterów na ośmiu innych rynkach regionu. Na jego stronie są więc zakładki do informacji o wszystkich tych państwach. Ale puste.

To tylko kilka przykładów, które można mnożyć, bo aktualnych i precyzyjnych informacji właściciel firmy nie znajdzie na większości stron WPHI. – Jak widać na naszej stronie internetowej w zakładce „O Nas”, obecny skład WPHI Johannesburg to kierownik WPHI, sekretarz urzędu i referent ds. księgowo-finansowych. Kierownik, jedyny pracownik merytoryczny, zajmuje się wszelkimi sprawami urzędu, w tym przygotowaniem, wprowadzaniem i aktualizowaniem informacji zawartych na stronie WPHI Johannesburg – tłumaczy Andrzej Krężel, kierownik WPHI. Jak twierdzi, uwagi DGP zostały potraktowane poważnie i wydział wziął się do aktualizacji danych.

Tłumaczenie: „Jest nas zbyt mało, by na bieżąco aktualizować informacje” występuje najczęściej. Marta Georgijew, II sekretarz WPHI ambasady RP w Turcji, przekonuje, że tylko część informacji jest nieaktualna. – W miarę naprawdę ograniczonych mocy przerobowych staramy się na bieżąco zamieszczać na stronie internetowej najważniejsze informacje z prasy tureckiej i dane makroekonomiczne w zakładce statystyka. Założyliśmy, że do końca bieżącego roku zaktualizujemy wszystkie opracowania na stronie internetowej – wyjaśnia Georgijew.

Ministerstwo Gospodarki broni podległych placówek. – W przypadku każdego z 49 WPHI w 44 krajach świata priorytetem pozostaje bezpośrednie udzielanie odpowiedzi przedsiębiorcy, zarówno polskiemu, jak i zagranicznemu, kontaktującemu się z wybraną placówką – informuje biuro prasowe MG.

Resort odpowiada za Portal Promocji Eksportu, serwis internetowy wydziałów promocji handlu i inwestycji ambasad i konsulatów RP oraz portal Sieci Centrów Obsługi Inwestorów i Eksporterów (COIE). Do tego finansuje prowadzone przez Polską Agencję Integracji i Inwestycji Zagranicznych portale Go Afric i Go China. W sumie, jak poinformowało nas MG, na sfinansowanie tych witryn – utworzenie, utrzymanie, aktualizację (nie licząc COIE) – przeznaczyło prawie 1,9 mln zł. A efekt podobny jak w przypadku WPHI: opracowania i analizy dla wielu rynków zawierają dane sprzed kilku lat, są niepełne, odsyłają do kolejnych opracowań.

– Mieliśmy świadomość, że nasze portale nie działają tak, jak byśmy chcieli, ale nie zdawaliśmy sobie do końca sprawy, jak ogromna jest skala problemu – podkreśla naczelnik jednego z wydziałów MG. Przyznaje, że interwencja DGP przyspieszyła prace nad integracją trzech witryn bezpośrednio podległych ministerstwu. Resort obiecuje, że nastąpi to do końca roku. Oprócz zaktualizowania informacji nastąpi rozszerzenie funkcjonalności witryn.

Jak to robią mistrzowie

Niemiecki system informacyjnego wsparcia eksporterów jest uznawany za wzorcowy. Także dzięki niemu nasz zachodni sąsiad jest największym eksporterem w UE. W ubiegłym roku Niemcy sprzedali za granicę towary o równowartości 1,45 bln dol. Dla rządowej agencji Germany Trade & Invest (GTAI) pracuje 350 niemieckich i 60 zagranicznych ekspertów. Informacje na temat sytuacji gospodarczej, prawnej i politycznej w poszczególnych państwach, zbierane i analizowane przez specjalistów, trafiają do bazy danych na stronie internetowej. – Najważniejsze to dostarczyć przedsiębiorcy wiarygodne dane o sytuacji w interesującej ich branży w konkretnym kraju – mówi DGP Michael Leibrandt z niemieckiego ministerstwa gospodarki.

Władze w Berlinie rocznie dofinansowują działalność GTAI oraz dwustronnych izb handlowych kwotą 60 mln euro. Część tych środków służy również zachęcaniu zagranicznych przedsiębiorców do inwestowania na terenie RFN. Także siatka izb handlowych należy do największych na świecie. Niemcy dysponują 120 takimi instytucjami w 80 państwach świata. Najwyżej 25 proc. środków na ich utrzymanie pochodzi z państwowych dotacji. Rocznie wszystkie dysponują dziesiątkami miliardów euro.

Polscy urzędnicy częściowo wzorowali się na pomysłach GTAI, tworząc programy Go China i Go Africa. W 2011 r. GTAI ruszyło z projektem o nazwie „Neue Zielmärkte” (nowe rynki docelowe). Uwzględniono w nim sześć państw, których pełnego potencjału niemieccy eksporterzy nie wykorzystywali w pełni. Najlepszy efekt osiągnięto w Wietnamie; w ciągu kilkunastu miesięcy obroty wzrosły o 50 proc.