Rodzinna spółka remontowo--budowlana Wojciecha Niedzielskiego zdobyła kontrakt marzeń – pracę w prestiżowym projekcie Złota 44. Liczy, że to będzie dla niej biznesowa katapulta
Riwbud z podwarszawskich Marek właśnie jest w trakcie zmian organizacyjnych. Z firmy rodzinnej przekształca się w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Impulsem do ich przeprowadzenia było m.in. zdobycie podwykonawczego kontraktu przy słynnym wieżowcu Libeskinda w Warszawie. Riwbud do jesieni tego roku będzie w słynnym apartamentowcu stawiał ściany działowe (50 tys. mkw.) oraz uszczelniał i ocieplał ściany ośmiu technicznych kondygnacji budynku. – Ten kontrakt otworzy nam drogę do innych wielkich zleceń – zapewnia Wojciech Niedzielski, szef i główny właściciel Riwbudu.
Dla niewielkiej rodzinnej firmy, która swe korzenie ma Wyszkowie, praca przy Złotej 44 to niemal jak lot w kosmos. Kiedy firma powstawała w 1997 r., zatrudniała 4 pracowników i zajmowała się remontami i wykańczaniem domów i mieszkań. Przez lata, po przejęciu firmy od ojca, Wojciech Niedzielski powoli budował siłę i prestiż firmy. Dziś w szczycie prac budowlanych firma zatrudnia nawet 120 pracowników, w tym inżynierów, majstrów, brygadzistów i praktykantów. Jej szybki rozrost w ostatnich paru latach spowodował konieczność zatrudnienia 8 osób do administrowania biznesem i przekształcenia z jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę.
Sukcesu, jakim jest praca przy warszawskim wieżowcu firma nie osiągnęła z dnia na dzień. Wcześniej realizowała już poważne projekty, m.in. prowadziła prace wykończeniowe kilku drukarni, uczestniczyła w projekcie siedziby Komisji Nadzoru Finansowego i apartamentowca przy ulicy Bartyckiej w Warszawie.
Obecnie przychody firmy sięgają 10 mln zł i będą szybko rosły, jeśli spełnią się marzenia Niedzielskiego o samodzielnej pracy głównego wykonawcy prestiżowych projektów w Warszawie – biurowców i apartamentowców. Według właściciela Riwbudu może się tak stać za 2–3 lata.
– Na razie koncentruje się na stworzeniu sobie portfolio firm podwykonawczych. Pracuję nad tym, by mieć do dyspozycji zaufanych podwykonawców, kilka 10 – 15 osobowych firm – mówi Niedzielski.
Twierdzi, że nie jest to łatwe. Podobnie sytuacja wygląda z pracownikami.
– Żeby wyłowić dwóch, trzech kompetentnych pracowników, trzeba ich przetestować co najmniej 100. A i tak cały czas naszym problemem nie jest brak pracy, lecz deficyt ludzi – narzeka na trudności branży budowlanej. Kolejny kłopot to niesolidni inwestorzy, co sprawia, że każdy kontrakt jest obarczony według Niedzielskiego olbrzymimi ryzykiem. – Na szczęście inwestorzy zaczynają rozumieć, że tani wykonawca nie zawsze jest najlepszy. Moja firma do najtańszych nie należy, ale ja daję gwarancję solidnego wykonania – dodaje.
Zasady uczciwości w biznesie Wojciech Niedzielski wpaja swojemu synowi, który jako uczeń trzeciej klasy technikum budowlano-architektonicznego terminuje w firmie ojca. A w przyszłości chce podobnie jak ojciec ukończyć studia o profilu budowlanym.
Mimo że Niedzielscy przeprowadzili się z Wyszkowa do Marek dopiero w 1997 r. to bardzo szybko wrośli w lokalną społeczność. Niedzielski chwali się, że żadna inicjatywa społeczna w Markach nie obejdzie się bez jego udziału. Ma na myśli przede wszystkim imprezy sportowe. Od niedawna Wojciech Niedzielski sponsoruje miejscowy zespół piłkarski Marcovia grający w lidze okręgowej.
Kamienie milowe sukcesu
● Postawienie na wysoką jakość
● Budowanie własnej sieci podwykonawców
● Praca w projekcie Liebeskinda Złota 44
● Wielopokoleniowość