Remont bramy wjazdowej w malborskim zamku był jednym z większych wyzwań firmy Marka A. Rojka produkującej drewniane gonty
Przejęty w 1991 roku zakład meblarski był zalążkiem firmy Primex z Rudek w województwie świętokrzyskim. Produkcja łupanego drewnianego gontu ruszyła w nim, kiedy Marek A. Rojek znalazł, przy pomocy polskiego konsulatu w Kolonii, niemiecką firmę, która zajęła się w Niemczech jego dystrybucją. – W Polsce, mimo swojej wysokiej wytrzymałości, gont wciąż jest uważany za materiał pokryciowy zbyt ekskluzywny i drogi, dlatego 80 proc. produkcji sprzedaję na rynki europejskie, a niewielką część w kraju – mówi Marek Rojek. Ale pociesza się, że również w Polsce zainteresowanie tym materiałem rośnie. Primex dwa lata temu wytwarzał miesięcznie 2 tys. mkw gontu, dziś jest to już 4,5 tys. mkw. W kraju największymi odbiorcami pokrycia są parafie i właściciele obiektów zabytkowych.
To właśnie tacy odbiorcy zmusili Marka Rojka do zainteresowania się również usługami konserwacji zabytków. Dlatego do wykształcenia ekonomicznego dołożył te zdobyte w Instytucie Renowacji Dzieł Sztuki ASP w Krakowie. Współpraca z instytutem zaowocowała udziałem jego firmy w prestiżowych pracach przy kościele w Dębnie Podhalańskim, wpisanym na listę UNESCO, a także na zamku Malborku oraz przy wiatraku w niemieckim Sansussi i muzeum w holenderskim Eindhoven. Ale rozmówca przyznaje, ze 95 proc. zleceń pochodzi od proboszczów, na zasadzie polecenia. Jest to dla Primeksu korzystny układ. – Liczba drewnianych obiektów sakralnych jest bowiem w Polsce olbrzymia, niemal 10-krotnie większa niż w całej Europie Zachodniej, a to stwarza mojej firmie dobre perspektywy na przyszłość – tłumaczy Rojek.
Od jakiegoś czasu jego biznes stoi na dwóch nogach – jedną jest produkcja gontów, a drugą usługi konserwacyjne. Produkcją kieruje już córka pana Marka, on sam, choć jak przyznaje nie dysponuje żadnymi zdolnościami artystycznymi, kieruje pracami konserwatorskimi. W grę wchodzi zazwyczaj wymiana pokryć dachowych, ale też niekiedy prace wewnątrz świątyń. – Zwykle współpracuję jako podwykonawca krakowskiego Instytutu Renowacji Dzieł Sztuki ASP.
Primex, który zaczynał działalność ponad 20 lat temu i na rynku stratował z 14-osobową załogą, dziś liczy 50 pracowników i osiąga roczne przychody w wysokości 8 mln zł.
Marek A. Rojek dobrze ocenia perspektywy rozwojowe swojej firmy. Liczy na rosnącą popularność gontów w kraju, większą liczbę prac konserwatorskich oraz stały niezachwiany popyt na drewniane pokrycia w Europie Zachodniej. A tam Primex jest obecny, m.in. w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Włoszech i Wielkiej Brytanii.
Przekonanie o dalszym powodzeniu w biznesie nasz rozmówca opiera na swojej wiedzy ekonomicznej, długoletnim, od 1983 roku, doświadczeniu w prywatnej przedsiębiorczości (zaczynał od produkcji elementów grzejnych) oraz młodzieńczej energii i umiejętnościach córki, która już została namaszczona na dziedziczkę Primeksu.
Nasz bohater chciałby więcej czasu poświęcić propagowaniu sztuki u siebie w Nowej Słupi. W tej chwili pracuje nad projektem uruchomienia w gminie galerii sztuki, gdzie wystawiali by swoje obrazy twórcy z górnej półki. Obecnie negocjuje zakup obiektu, gdzie mogłaby się mieścić galeria. – Byłoby to takie miejsce, gdzie wystawialiby uznani twórcy, przyjeżdżali znawcy malarstwa i kupowali dzieła mistrzów – marzy Marek A. Rojek. Jego zdaniem byłoby to też bardzo korzystne dla miasta i całej gminy.
Kamienie milowe sukcesu
zdobycie zagranicznych kontraktów, głównie w Europie Zachodniej
podjęcie współpracy z firmami zajmującymi się konserwacją zabytków
wzrost możliwości produkcyjnych dzięki inwestycjom w park maszynowy pozwalający zaspokoić rosnący popyt krajowy
podjęcie współpracy z Instytutem Renowacji Dzieł Sztuki ASP w Krakowi