Andrzej Augustyniak z Łodzi, właściciel zakładu dziewiarskiego z tradycjami sięgającymi lat 80. ubiegłego wieku, znalazł sposób, by mimo defensywy polskiego przemysłu lekkiego, sprostać konkurencji importowanych dzianin z Indii czy Turcji. Jego recepta na sukces na trudnym rynku krajowym to minimalizacja kosztów, stali odbiorcy – producenci wyrobów finalnych oraz unikanie pośrednictwa hurtowni.

Kiedy w 1987 r. Augustyniak, z wykształcenia ogrodnik, zaczynał działalność w dziewiarskim biznesie do dyspozycji miał tylko jedną maszynę, dwóch pracowników i wynajęty lokal. – Dziś produkuję 10 razy więcej tkanin niż w momencie startu, zatrudniam pięciu pracowników i dysponuję już własną halą produkcyjną – mówi nam Augustyniak. Z jego maszyn schodzi dziesięć rodzajów tkanin, najważniejsza to frotte, najpopularniejszy surowiec do produkcji ręczników.

- Moimi odbiorcami są średniej wielkości zakłady – finalni producenci. Oni tworzą mój stały portfel zamówień. Rynek jest taki, że nie ma szans na sprzedaż większej ilości tkanin, nawet jeśli mam w tej chwili możliwości produkcyjne – wyjaśnia nasz rozmówca.

Według Augustyniaka, poza stałymi odbiorcami, kluczem do utrzymania się z powodzeniem na rynku jest wysoka jakość produktu, solidność - czyli terminowość dostaw oraz cena. Chociaż zdaniem naszego rozmówcy cena, nie jest to w tej chwili parametrem tak ważnym, jak mogłoby się wydawać.

Firmę prowadzi samodzielnie, korzystając z biura rachunkowego, jak większość spółek z sektora MSP. Po prostu, tak jest taniej i wygodniej. I tak jak to bywa w środowisku małego biznesu, firma Augustyniaka ma charakter rodzinny.

Spółka z Łodzi trzyma też standard jeśli chodzi o finansowanie się small biznesu, to znaczy właściciel do tej pory finansuje rozwój swojej spółki wyłącznie ze środków własnych. Chociaż przyznaje, że chciał skorzystać z unijnego dofinansowania na zakup nowej maszyny za 30 tys. zł, ale była to kwota zbyt mała by o pomoc się ubiegać, a z kolei inwestycje w tabor samochodowy, który zamierza powiększyć, nie są na liście projektów, które mają szansę na unijne wsparcie.

Problemem krajowych firm dziewiarskich takich jak Augustyniaka są pośrednicy, czyli hurtownie. Nasz rozmówca twierdzi, że nie zna hurtowni, która zechciałaby handlować krajowymi materiałami dziewiarskimi. Nie jest to jednak problem jedynie dziewiarzy, ale generalnie większości producentów przemysłu lekkiego od 1990 r. Hurtownicy nie potrzebują krajowych dostawców, ponieważ nastawieni są na tanich producentów z Dalekiego Wschodu, tańszych, a przez to zapewniających im wyższe marże.

Nasz rozmówca ostrożnie podchodzi do wszelkich inwestycji. Uważa, że aby myśleć o powiększeniu skali działania trzeba najpierw mieć możliwości sprzedaży nowej produkcji, a takie są dziś bardzo ograniczone, m.in. z powodu taniego importu.

Who is who?

Firma: Dziewiarstwo. Andrzej Augustyniak, Łódź

Właściciel: Andrzej Augustyniak

Branża: dziewiarska