Mam 24 lata i jestem absolwentem dziennikarstwa. Studia humanistyczne pracy nie dają, mają jednak niewątpliwą zaletę: zajmują niewiele czasu. Dzięki temu pozwalają się rozwijać w innych kierunkach. W moim przypadku były to film i fotografia.

Pierwsze komercyjne zlecenia fotograficzne robiłem już w liceum. Zlecenia filmowe zaczęły się mniej więcej na drugim roku studiów. W tym samym czasie dołączyłem do działu technicznego w telewizji studenckiej. Po roku udało mi się dostać na staż do jednej z największych polskich firm zajmujących się produkcją programów i seriali telewizyjnych. Rozpocząłem również współpracę z inna firmą, dla której organizowałem produkcję i tworzyłem krótkie filmy edukacyjne z efektami specjalnymi. Kilka miesięcy temu zdecydowałem się założyć własną firmę zajmującą się realizacją filmową i fotograficzną. Tak powstało Vireo Media.

Początki były trudne. Stworzenie oferty, strony internetowej (www.vireomedia.pl), wybór prac do portfolio oraz zrozumienie podstaw „papierologii” związanej z prowadzeniem własnej działalności. To wszystko zajęło około 2 miesięcy zarwanych nocy, ponieważ w tym samym czasie pracowałem jeszcze na pełen etat. W końcu udało się jednak dopiąć wszystko na ostatni guzik.

Zdobyłem kilku pierwszych klientów. W większości trafiali do mnie „z polecenia”, od osób dla których wcześniej realizowałem filmy, efekty specjalne czy fotoreportaże z imprez firmowych.

Reklama

Na pierwszym etapie zakładania własnej działalności niewątpliwą zaletą było moje wcześniejsze doświadczenie. Firma już na starcie miała dosyć bogate portfolio. Podczas realizacji różnych projektów filmowych poznałem wielu ludzi zajmujących się pokrewnymi dziedzinami sztuki. Dzięki temu mogłem stworzyć zgrany zespół

Droga młodego przedsiębiorcy nie jest jednak usłana różami. Ciągła walka o klienta, szczególnie w branżach, gdzie panuje ogromna konkurencja, potrafi być męcząca. Wierzę jednak, że kluczem do sukcesu jest wysoka jakość finalnego produktu, niezależnie od tego czy jest to filmowa reklama dużej firmy, mała animacja na stronę internetową czy fotoreportaż z imprezy w domu kultury. Jeśli klient będzie zadowolony z wykonanego zlecenia nie tylko wróci, ale również poleci firmę znajomemu.

Gdy na spotkaniu z klientem reprezentuję firmę, a zamiast podpisywać umowę o dzieło wystawiam fakturę, jestem całkowicie inaczej odbierany. Jeszcze niedawno, z racji mojego młodego wieku zdarzało się, że klienci (szczególnie przy większych produkcjach) nie traktowali mnie poważnie. Działalność gospodarcza, dobra strona internetowa, bogate portfolio i nieco większe doświadczenie w rozmowach z klientami sprawiły, że dziś wygląda to zupełnie inaczej.

Firma działa od marca br. W tym czasie udało mi się zrealizować kilkanaście projektów. Do niektórych z nich musiałem zatrudnić grafików, animatorów, operatorów czy zagranicznych lektorów. Nawiązałem współpracę z kilkoma agencjami interaktywnymi, które dzięki temu poszerzyły swoją ofertę również o filmy i animacje reklamowe. Postanowiłem również rozszerzyć działalność o organizację kursów z podstaw fotografii.

W ciągu 8 miesięcy prowadzenia własnej działalności nabrałem więcej doświadczenia zawodowego, niż przez 2 lata etatowej pracy. Wymagało to jednak ogromnego zaangażowania i wielu poświęceń. Ale było warto.

Janusz Pietroszek