Źródłem sporu są niejasności interpretacyjne dotyczące przepisów ustawy o radiofonii i telewizji (t.j. Dz.U. z 2016 r., poz. 639). W 2011 r., gdy telewizja analogowa zaczęła przechodzić na sygnał cyfrowy, znowelizowano ją, wprowadzając zasadę „must carry, must offer”. Zgodnie z nią nadawcy dotychczasowych programów telewizji naziemnej (TVP1, TVP2, kanał regionalny TVP, TVN, Polsat, TV4 i TV Puls) muszą udostępniać bezpłatnie swój sygnał, a wszyscy operatorzy nadawać go. To dzięki tej zasadzie w każdej kablówce i w ofercie wszystkich platform cyfrowych znajduje się tych siedem kanałów.

Zgodnie z interpretacją Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zasada obejmuje jednak również operatorów działających w internecie. Z możliwości tej skorzystał serwis Videostar.pl, który pozwala zarówno odpłatnie, jak i za darmo korzystać z oferty 25 kanałów, w tym dawnych telewizji naziemnych. Decyzja KRRiT nakazująca udostępnianie mu programu została zakwestionowana przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie, ale skarga nie została uwzględniona (sygn. akt VI SA/Wa 22/16). Skarga kasacyjna czeka zaś na rozpoznanie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.

Tymczasem we wrześniu 2015 r. program udostępniany przez Videostar.pl pojawił się również na stronie głównej należącego do Grupy Wirtualna Polska portalu o2.pl. Przez najbliższe sześć miesięcy nie będzie już tam jednak publikowany: Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał właśnie postanowienie pierwszej instancji udzielające jednemu z nadawców zabezpieczenia – zakazu rozpowszechnienia jego programu na stronach należących do Grupy Wirtualna Polska.

Przeciwko udostępnianiu audycji w internecie już we wrześniu 2015 r. zgodnie protestowały TVP, Polsat i TVN. Z opublikowanego w ostatnich dniach postanowienia nie wynika jednak, na rzecz której z tych stacji udzielono zabezpieczenia. Wiadomo natomiast, że sąd uznał za uprawdopodobnioną możliwość złamania prawa.

Spór ma wiele wątków dotyczących praw autorskich i pokrewnych. Grupa WP uważa, że okienko z programem TV (tzw. embedding) jest niczym innym jak linkiem, a – jak wynika z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – publikowanie linków nie oznacza upublicznienia, a więc nie może łamać prawa. Takie wnioski płyną z wyroku w sprawach C-466/12 C-348/13, jak i z kwietniowej opinii rzecznika generalnego w nierozstrzygniętej jeszcze sprawie C-160/15. Sąd Administracyjny w Warszawie zwrócił jednak uwagę, że we wszystkich tych sprawach chodziło o linki wymagające wyłącznie kliknięcia. Tymczasem oglądanie programu TV ze strony o2.pl wymagało rejestracji konta pocztowego. Co więcej, nie chodzi również o prostą transmisję tego programu, gdyż jest ona poprzedzana reklamami. „Zarówno konieczność zarejestrowania się w poczcie domeny (co tworzy dla pozwanego bazę osób, do których kierowane są następnie reklamy zlecane pozwanemu odpłatnie przez inne podmioty), jak i fakt, że transmisja poprzedzana jest reklamami, nakazują rozważyć, czy mamy tu do czynienia z prostym »linkowaniem«, czy też w rzeczywistości z bezprawnym, naruszającym prawa autorskie lub pokrewne uprawnionego oferowaniem płatnej usługi” – napisał w uzasadnieniu postanowienia sąd, zaznaczając, że prawdopodobnie także i ten spór skończy się zadaniem pytania prejudycjalnego TSUE.

Grupa WP w odpowiedzi na przesłane przez nas pytania podkreśliła, że w pełni respektuje obowiązujące przepisy.

– Zwracamy przy tym uwagę, że serwis Videostar jest usługą świadczoną przez operatora tego serwisu, spółkę Netwizor. Według naszej najlepszej wiedzy usługa ta jest w pełni legalna, co zostało potwierdzone przez KRRiT. W szczególności do usługi Videostar ma zastosowanie zasada „must carry, must offer”. Netwizor dopełnił wszelkich niezbędnych formalności związanych z udostępnianiem usługi Videostar oraz udzielił już nadawcom telewizyjnym szczegółowych wyjaśnień – tłumaczy rzecznik Grupy WP.

Sąd ma jednak co do tego poważne wątpliwości. Nie jest pewny, czy przywoływana zasada „must carry, must offer” może obowiązywać w sytuacji, gdy nadawca telewizyjny podjął decyzję, że jego program nie będzie dostępny w sieci. Zwraca też uwagę, że klasyczna reemisja powinna odbywać się bez jakiejkolwiek ingerencji w jego treść.

„Nie wydaje się być zgodne z wolą ustawodawcy, aby operator dokonujący reemisji, niezobowiązany do jakichkolwiek opłat licencyjnych na rzecz nadawcy i bez uzgodnienia z nadawcą mógł zastosować takie rozwiązanie techniczne, dzięki któremu każda internetowa reemisja poprzedzona jest reklamami nadawanymi przez tego operatora” – zauważył sąd. 

Spór ma wiele wątków dotyczących praw autorskich i pokrewnych

ORZECZNICTWO

Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 21 czerwca 2016 r., sygn. akt IA Cz 723/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia