statystyki

Reklama do bólu. Nawet tysiąc ogłoszeń spada na nas każdego dnia

autor: Dorota Kalinowska19.07.2015, 13:00
Nowy Jork

Nowy Jorkźródło: ShutterStock

Przeciętny mieszkaniec dużego europejskiego miasta spotyka się z ponad tysiącem ogłoszeń każdego dnia.

Czy zamyka pan oczy i odwraca głowę, żeby tylko nie widzieć reklam?

Oczywiście. Ostatnio zdarzyło mi się tak, kiedy resort spraw wewnętrznych wypuścił film o starym autobusie. Najpierw stworzyli sympatyczną, budzącą współczucie postać animowanego busa, który już nie może – z racji stanu technicznego – wozić dzieci na wycieczki. Postanawia więc popełnić samobójstwo i odejść na złom. Gdy pojawia się iskierka nadziei – może zostanie muzealnym zabytkiem czy atrakcją na placu zabaw – zostaje zniszczony i przesuwa się po taśmie w formie sprasowanego żelastwa.

Okrutna, bezlitosna, przynosząca skutek odwrotny do zamierzonego. Negatywne komentarze można było znaleźć niemal pod każdą publikacją o tej kampanii.

Bo była pozbawiona sensu. Nie dość, że budziła współczucie – wszak stary autobus przez całe życie pracował, a teraz nikt go nie chce – to jeszcze mijała się z celem. Z założenia miała zwracać uwagę rodziców na usługę, która pozwala sprawdzić online stan techniczny pojazdu po numerze rejestracyjnym. Tak się jednak nie stało i choć MSW się broniło, że film był skuteczny, to absolutnie w to nie wierzę.

Co nie zadziałało? Przecież im większy wstrząs, tym wyższa skuteczność reklam.

Jest tylko jedno ale. Przekaz musi być jednoznaczny, zwracać uwagę na dany, najlepiej jeden, problem. Przykład: zaledwie kilka lat temu emitowana była kampania społeczna z młodą kobietą na wózku inwalidzkim i z pobrudzonymi od psich odchodów rękoma. Obraz wstrząsający. Budził bardzo silne emocje, łącznie z obrzydzeniem. I jednocześnie niezwykle skuteczny, bo pokazywał w sposób bardzo bezpośredni, że to, co dla niektórych może być tylko drobną niedogodnością, najwyżej pobrudzą sobie podeszwy butów, dla innych jest poważnym problemem – powoduje upokorzenie. To w ogóle jeden z lepszych przykładów, kiedy reklama z jednej strony rodzi to, co nazwać można bólem, czyli silnym wstrząsem negatywnym, a z drugiej – jest efektywna. Daje do myślenia. Może wpływać na zmiany postaw i zachowań.

Jaka powinna być w takim razie zależność między intensywnością przeżywanych emocji a odbiorem reklamy?


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • beonme(2015-08-02 12:01) Zgłoś naruszenie 00

    Taaa, częstotliwość tej reklamy wkurza jak nie wiem (chociaż sama w sobie jest całkiem przecietna), ale co prawda to prawda... zasięgi pewnie ma najlepsze w Polsce.

    Odpowiedz
  • homiński(2015-08-01 18:02) Zgłoś naruszenie 00

    Dla mnie kampania z Lisowską, to jedna z najlepiej przeprowadzonych kampanii ever.
    Co jest motorem napędzającym zysk? Albo bardzo ładna reklama o której każdy będzie mówił (a dzisiaj bardzo rzadko się to zdarza) albo reklama, którą każdy znienawidzi i będzie przy każdej możliwej okazji o niej mówił. A co się dzieje z Lisowską? Każdy o niej mówi i o media expert też. Ktoś kto zajmuje się tą polską marką, powinien dostać nagrodę za najlepszą kampanię, serio - kompletnie odrywając się od osobistych ocen względem samego contentu reklamy.

    Odpowiedz
  • hipek(2015-07-28 21:45) Zgłoś naruszenie 00

    Reklama do bólu - ten tytuł pasuje do reklamy media expert. Ostatnio wznowili te reklamy z lisowską, widzieliście?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane