Od 160 tys. do prawie 42 mln zł – taka jest rozpiętość wydatków resortów w tej kadencji rządu na działania promocyjne. Nie ma żadnych precyzyjnych wytycznych, jak te usługi są wyceniane.
W usługach PR czy marketingowych nie ma nic złego. Zdarza się, że projekt jest realizowany z dotacji unijnych i wówczas promocja jest obowiązkowa i w dużej części (do 85 proc.) pokrywana z funduszy UE. Infor Biznes (wydawca DGP) oraz powiązane z nim spółki są wśród wykonawców kontraktów, np. na ogłoszenia prasowe z Ministerstwa Pracy w 2013 r. o wartości prawie 5,9 tys. zł.
Zaskakuje jednak ogromna rozpiętość kwot wyłożonych na promocję przez poszczególne resorty. Największy kontrakt z ostatnich trzech lat opiewał na ponad 20 mln zł. W 24 przypadkach te sumy zaś przekraczały milion złotych. Przykładowo, jedna z najgłośniejszych, najbardziej spektakularnych i udanych kampanii reklamowych w Polsce, czyli wprowadzenie dekadę temu marki Heyah, było wyceniane przez rynek na ok. 20 mln zł, z czego 11 mln to były wydatki na czas antenowy według cenników stacji (a te zawsze są wyższe niż ostateczne stawki).