W ramach naziemnej telewizji cyfrowej szczęśliwcy mają dostęp do 24 bezpłatnych kanałów. Byłoby ich jeszcze więcej, gdyby nie opieszałość Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Urządu Komunikacji Elektronicznej. Ciągle nie ogłosiły one kolejnego konkursu dla nadawców. I nie wiadomo, kiedy to zrobią. – O czyje interesy w końcu dba KRRiT: nadawców czy widzów? – pytają specjaliści z branży zaniepokojeni opóźnieniami w kolejnym etapie cyfryzacji.

– Na nowym multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej mogłoby powstać nawet osiem nowych programów. Widzowie mieliby większy wybór, ale straciłyby na tym płatne platformy satelitarne, telewizje kablowe i już działający nadawcy – mówi pragnący zachować anonimowość ekspert rynku telewizyjnego. Jego zdaniem właśnie dlatego KRRiT i UKE nie będą się śpieszyć.

Po tym jak Emitel (spółka zajmująca się nadawaniem sygnału na trzech działających multipleksach) złożył wniosek o przydział częstotliwości uwolnionych w wyniku wyłączenia telewizji analogowej, UKE powinien ogłosić konkurs dla nadawców chcących zaoferować swoje programy na nowym multipleksie (MUX8).

Jeszcze niedawno Magdalena Gaj, prezes UKE, utrzymywała, że do końca kwietnia przekaże do KRRiT dokumentację konkursową. Teraz – choć minął już tydzień maja – twierdzi, że tego nie zrobi. Dlaczego? Urząd po kilku miesiącach od złożenia wniosku przez Emitel przypomniał sobie, że rezerwacja częstotliwości przeznaczonych dla MUX8 „może wpłynąć nie tylko na gospodarowanie częstotliwościami, ale także na rynek medialny w Polsce”.

W lutym urząd poprosił KRRiT o przedstawienie opinii dotyczącej zasadności szybkiego udostępnienia kolejnego multipleksu oraz analizę skutków takiego działania dla rynku. A KRRiT z jej wydaniem nie zamierza się śpieszyć. – Zanim podejmiemy decyzję, powinniśmy wiedzieć, czy zostanie wprowadzona opłata audiowizualna. Potrzebna jest także analiza rynku po wprowadzeniu pełnej oferty trzech muxów. Musimy sprawdzić, jakie są preferencje widzów i jak w związku z tym ukształtuje się rynek reklamy – wylicza Jan Dworak, przewodniczący KRRiT.

Emitel zapowiada, że jeśli zapisany w prawie telekomunikacyjnym ośmiomiesięczny termin rozpisania konkursu nie zostanie przez UKE dotrzymany, skieruje sprawę do sądu. To jednak niewiele zmieni. Regulatorzy mogą przeciągać sprawę miesiącami. Co to oznacza dla rynku?

– Segment płatnej telewizji w Polsce jest stabilny (ok. 70 proc. widzów). Na razie nie widać odpływu widzów w kierunku NTC, co nie znaczy, że niektórzy z nich – w miarę jak kanały z multipleksów będą poszerzały ofertę programową i skutecznie promowały swoje marki – nie zaczną rozważać rezygnacji z tańszych pakietów operatorów kablówek czy platform – tłumaczy Izabela Albrychiewicz, prezes domu mediowego MEC. Jej zdaniem obecnie także w segmencie bezpłatnej telewizji dochodzi do coraz większego rozdrobnienia widowni. – O widza walczą tu na razie 24 kanały, ale już dziś największe z nich mają problem z utrzymaniem udziałów w rynku – zwraca uwagę Albrychiewicz.