Ledwie tydzień przetrwał triumwirat w Telewizji Polskiej. Od zeszłego piątku prezes Kurski znowu ma głos decydujący. Może się nim cieszyć do najbliższego czwartku, gdy zbiera się Rada Mediów Narodowych (RMN). Co potem, jeszcze nie wiadomo, bo zarząd spółki, która wkrótce dostanie ok. 1 mld zł z budżetu państwa, zmienia się jak w kalejdoskopie.

Od stycznia 2016 r. zarząd TVP tworzyli Jacek Kurski i Maciej Stanecki, przy czym ten pierwszy jako prezes miał głos rozstrzygający. Nie musiał zresztą korzystać z tego argumentu, bo tandem pracował zgodnie.

Atmosfera wokół publicznego nadawcy zgęstniała na początku br., gdy pojawiły się nieprzychylne recenzje od partii rządzącej. Ponieważ propagandowa machina TVP nie zwolniła nawet w czasie żałoby po zamordowanym prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu, Andrzej Duda zaliczył stację do grona mediów, które muszą zrobić rachunek sumienia. I to właśnie z Kancelarii Prezydenta miał popłynąć impuls do zmiany zarządu TVP.

O ile premier na swój wizerunek w telewizji publicznej nie może narzekać, to głowa państwa – a i owszem.

Z najnowszego zestawienia obecności polityków w programach telewizyjnych wynika, że w lutym br. kanał TVP Info szefowi rządu poświęcił prawie dwie godziny więcej niż głowie państwa. Andrzeja Dudę pokazał 117 razy, co zajęło w sumie niewiele ponad dwie i pół godziny. Za to Mateusz Morawiecki wystąpił na wizji 194 razy, co trwało ponad cztery godziny i 20 minut. Także kancelaria premiera ma lepszą ekspozycję od Kancelarii Prezydenta. Pierwszej TVP Info poświęciło w lutym dwie godziny i 25 minut, a drugiej mniej niż godzinę (52 minuty).

Skoro więc Kurski nie zapewnia prezydentowi czasu antenowego, poszukano kogoś, kto zajmie się tym lepiej. 14 marca br. Rada Mediów Narodowych odwołała z zarządu TVP Macieja Staneckiego, a powołała Marzenę Paczuską i Piotra Pałkę. Oboje mieli błogosławieństwo środowiska prezydenta. I przewagę liczebną umożliwiającą przeprowadzenie dowolnych zmian w telewizji – w tym odebrania Kurskiemu nadzoru nad newsami i powierzenia go Marzenie Paczuskiej, o co zabiegała.

Andrzej Duda trzymał wtedy telewizję w szachu. Od jego podpisu zależało, czy media publiczne dostaną w tym roku 1,26 mld zł z budżetu państwa – przy czym wiadomo, że większość tej kwoty trafi do TVP. W poprzedni poniedziałek prezydent ustawę podpisał. Trzy dni później zebrała się rada nadzorcza telewizji i z powrotem oddała Kurskiemu władzę w spółce. Zawiesiła bowiem Piotra Pałkę, dzięki czemu głos prezesa znów jest rozstrzygający. Przez tydzień triumwiratu nowi członkowie zarządu niczego nie ugrali, bo Kurski zasypał ich dostarczanymi w ostatniej chwili dokumentami i ogłaszał przerwy w krytycznych momentach posiedzeń. „Do Rzeczy” podaje wprawdzie, że zablokowali mu zakup scenografii do nowej produkcji – ale główną stawką były „Wiadomości” i TVP Info, a nie serial historyczny.

Pałka został zawieszony, bo toczy z TVP spór sądowy po tym, jak w czerwcu ub.r. został dyscyplinarnie zwolniony z biura programowego. Po posiedzeniu rady nadzorczej dostał tylko kilka minut na zabranie swoich rzeczy i opuszczenie siedziby telewizji. Zawieszono go, zanim jeszcze posiedzenie doszło do punktu dotyczącego kontraktów nowych członków zarządu. Dziś nie chce komentować sprawy.

Z Marzeną Paczuską nie udało nam się porozmawiać. Jej zawieszenie też było brane pod uwagę. – Po tym, jak go wyprowadzili, „Paczka” jest bardzo zniechęcona – mówi osoba z TVP.

Piłka jest teraz po stronie RMN. Nieoficjalnie mówi się m.in. o odwołaniu zawieszonego członka zarządu i powołaniu w to miejsce innej osoby. – Wszystko jest możliwe, ale nie mogę komentować przed posiedzeniem – mówi przewodniczący RMN Krzysztof Czabański. Zarzeka się, że o procesie, jaki Pałka wytoczył TVP, nie wiedział. Rada zbiera się w czwartek 28 marca.

Przedmiotem całego zamieszania jest spółka Skarbu Państwa, do której trafi w br. ok. 1 mld zł z publicznej kasy. Bez tej kroplówki TVP byłaby w trudnej sytuacji materialnej. Wprawdzie w ub.r. wyszła na plus (31,7 mln zł), ale środki publiczne – abonament i poprzednia rekompensata bud żetowa – stanowiły już 46 proc. jej przychodów. Jeszcze kilka lat temu było to zaledwie kilkanaście procent.

Tak silne uzależnienie od hojności rządu nie martwi jednak prezesa Kurskiego, który już zaczął wydawać pieniądze wniesione w posagu przez Paczuską. W piątek ogłosił, że kupił od nc+ prawa do transmisji jednego meczu z każdej z 11 ostatnich kolejek tego sezonu Lotto Ekstraklasy (wcześniej TVP pozyskała takie prawa dla sezonów 2019/2020 i 2020/2021).