Zarząd Telewizji Polskiej rozważa zmianę regulaminu wynagradzania w spółce tak, by dyrektorzy i ich zastępcy mogli otrzymywać do 40 proc. premii – dowiedział się DGP.
Władze TVP chciały wprowadzić nową premię, efektywnościową, przyznawaną za „realizację celów korporacyjnych”. Miała przysługiwać zatrudnionym w warszawskiej siedzibie TVP dyrektorom i ich zastępcom (oprócz szefów biura reklamy). Dotyczyłoby to kilkudziesięciu osób. Jak uzasadniano w projekcie, zmiana zwiększy „funkcję motywacyjną” wynagrodzenia dyrektorów, bo będzie ono uzależnione od stopnia realizacji zadań, jakie przed szefami poszczególnych jednostek postawi zarząd. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że wprowadzeniu takiego bonusu mogłoby towarzyszyć obniżenie zasadniczego wynagrodzenia dyrektorów o ok. 20 proc. Wprowadzenie celów korporacyjnych i premii za ich wykonanie to element planowanego w TVP „Systemu zarządzania przez cele dla kadry menedżerskiej”. Premie miały być wypłacane raz w roku, zależnie od liczby punktów zebranych za realizację „celów korporacyjnych”. Łączną wartość celów w całym roku przyjęto na 100 pkt – dodatkowa gratyfikacja przysługiwałaby szefom za zebranie przez ich jednostkę organizacyjną (np. antenę) co najmniej 70 pkt.
Reklama
Ani celów, ani kosztów

Reklama
Premiom sprzeciwiły się wszystkie trzy reprezentatywne związki zawodowe w TVP: Solidarność, Wizja i Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Telekomunikacji. – W tej formie zmiany były nie do przyjęcia – mówi osoba z jednej z tych organizacji. – Popieramy premiowanie za osiąganie celów, ale nie wiadomo nawet, jakie to cele. Nie poinformowano nas też, jakie będą koszty nowych bonusów – uzasadnia nasz rozmówca.
Władze TVP nie podały też związkom skutków finansowych drugiej z planowanych zmian płacowych – dotyczącej producentów i kierowników produkcji. Im z kolei wynagrodzenie składające się obecnie z niskiej podstawy i honorariów za zrealizowane programy planowano zamienić na nowy system nazywany pakietowym. Miejsce honorariów zajmie w nim ryczałt ustalany przez dyrektora na okres od 3 do 12 miesięcy. Ryczałt byłby zależny od liczby, jakości i oglądalności tworzonych programów, dorobku pracownika i „stopnia spełnienia oczekiwań pracodawcy w zakresie realizowania strategii programowej i pożądanego wizerunku TVP”. – W tej kwestii też nie mamy informacji o kosztach. Czy ludzie na tym nie stracą? – zastanawia się związkowiec z TVP.
Widmo optymalizacji
Nieoficjalnie mówi się, że pakietowy system płac dla producentów miał przynieść ok. 3 mln zł oszczędności rocznie i że w przyszłości obejmie innych pracowników twórczych. TVP stara się optymalizować koszty, bo 2016 r. zamknęła z 180 mln zł straty. Jak informowaliśmy w kwietniu br., spółka zabiega o 800 mln zł kredytu. W ub.r. wyemitowała obligacje na 300 mln zł – połowę tej kwoty wydała do stycznia.
Biuro prasowe TVP przyznaje, że „spółka negocjuje ze związkami zawodowymi reformy systemu wynagrodzeń dla producentów oraz kadry kierowniczej”, dodając, że celem zmian jest „racjonalizacja kosztów” i „powiązanie wynagrodzeń z uzyskiwanymi efektami pracy”. Według naszych informacji zmiany planowano wprowadzić już 1 lipca br., ale z uwagi na sprzeciw związków zawodowych na razie je odłożono.