Wyrok sądu: Kredyt we frankach wart tyle, ile klient dostał w złotych

autor: Marek Chądzyński08.12.2014, 07:00; Aktualizacja: 12.12.2014, 14:57
waluty-frank szwajcarski

Roszczenie wyliczone przez bank na podstawie kursu z jego własnej tabeli kursowej nie istnieje – uznał Sąd Okręgowy w Szczecinieźródło: ShutterStock

To pierwszy wyrok w Polsce, który pokazał, jakie mogą być skutki stosowania przez banki klauzul niedozwolonych w umowach kredytów walutowych.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (107)

  • burak(2014-12-08 10:25) Zgłoś naruszenie 00

    Sąd swoje Bank swoje .lokata 2% kredyt 20% .Na to pozwalaja Rządy .Tylko Mjadan...

    Odpowiedz
  • Perfidia Doskonała....(2014-12-08 11:11) Zgłoś naruszenie 00

    W tamtym czasie hossa na nieruchomościach była tak nagrzana że ten kto chciał cokolwiek kupić miał świadomość że z dnia na dzień ceny idą o 5% w górę ...

    i brał co mu Bank pod nos podsunął...

    Odpowiedz
  • Bożydar(2014-12-08 11:27) Zgłoś naruszenie 00

    komisja nadzoru finansowego pozwoliła zawierać tak skonstruowane umowy kredytowe a szczeciński sąd swoim orzeczeniem wkracza do akcji. Kiedyś brałem kredyt budowlany, hipoteczny w złotówkach oprocentowany w wysokości 17%, idąc tokiem myślenia oprocentowanie, tu warunki na jakich udzielono mi kredytu, powinno być niezmienne i do dziś kredyt powinien być oprocentowany na 17%. A swoją drogą jeżeli to orzeczenie się uprawomocni będzie to kolejny szwindel.

    Odpowiedz
  • Sprawiedliwy(2014-12-08 12:03) Zgłoś naruszenie 00

    "anki będą argumentowały, że nikt o zdrowych zmysłach nie udzielał kredytów w złotych oprocentowanych według stopy LIBOR" - dokładnie jak nikt przy zdrowych zmysłach nie brałby takiego wadliwego produktu (wada ukryta) gdzyby o tej wadzie został jedynie poinformowani. Niech nie grają głu.a

    Odpowiedz
  • marek(2014-12-08 12:08) Zgłoś naruszenie 01

    Jeśli chcecie się dowiedzieć jak oszukują nas banki to odwiedźcie moją małą prywatną stronę. W dzisiejszych komercyjnych czasach ciężko znaleźć sprawdzone informacje. Finanse to moje hobby dlatego wyszukuję najlepsze oferty kredytowe i wskazuję czego się wystrzegać. polskiebanki cba pl (wstawicie kropki w miejsce spacji)

    Odpowiedz
  • m-ka(2014-12-08 12:25) Zgłoś naruszenie 01

    Banki przeholowały w swojej pazerności. Doskonale wiedziały, że frank leży na dnie i spekulacyjnie wykorzystały tę wiedzę naciągając tyle klientów, ile się tylko da. A ponieważ są pazerne i mają możliwości, więc nawet nie kupiły tych franków, aby je pożyczyć frajerom, tylko złotówki przemianowały na franki. A że chciwości nigdy dość, to postanowiły jeszcze zarobić na złodziejskim spreedzie. A teraz wielki lament, bo poniosą starty, albo jeszcze gorzej napuszczają społeczeństwo przeciwko sobie, bo niby podatnik za to zapłaci. Kochane banki - nie mieszajcie do tego społeczeństwa. To, co się zdobyło nieuczciwą drogą, trzeba zwrócić i nie jest to wasza strata, tylko nie wasz plan nienależnego wzbogacenia nieco nie wypalił. A straty nie poniesiecie, nadal zarobicie na tych kredytach, tylko mniej, niż wam się zamarzyło. Tak to już jest w biznesie.

    Odpowiedz
  • Bank Zarabia 2 Razy.....(2014-12-08 13:19) Zgłoś naruszenie 00

    Na Róznicy Kursowej - "skupił" po 2zł, a "sprzedaje" po 3.40zł (Franki których nawet nie miało się w ręku i które nie istnieją).

    Na grzaniu Kredytu za nieruchomość która w momencie spłaty nic nie będzie warta (30letni dom w Kraju Staruchów będzie wart tyle co nic)

    Odpowiedz
  • bre(2014-12-08 13:36) Zgłoś naruszenie 00

    czy ktos moglby mi wytlumaczyc jak sformulowana byla ta klauzula i dlaeczego uznana ja za nieprawidlowa?? Rozumiem ze byl sobie hipotetyczny klient ktory 1 stycznia 2009r zaciagnal kredyt na powiedzmy 100k CHF ktorego rownowartosci owczesnie wynosila 200k PLN. Otrzymal kwote kredytu w PLN i kupil nieruchomosc. Rok pozniej 1 stycznia 2010r wartosc CHF wzrosla do 2,5pln, tym samym jak rozumiem wartosc udzielonego kredytu wynosila 250k PLN (minus oczywiscie co do tej pory splacil). W konsekwencji rata wzrosla o ok. 25%. Klient splaca w PLN w wysokości pozwalajacej na uregulowanie raty wg wartosci franka w tym dniu wg kursu sprzedazy. I co tu jest zle? To ze bank mogl sobie wybrac wartosc waluty mieszczacej sie w granicach kursu walutowego w danym dniu? Czytam to raz kolejny i dochodze do wniosku ze sad wskazal ze kredyt we frankach nie jest tak naprawde kredytem we frankach tylko w PLN i tyle ze nie wg WIBORu a wedlug LIBORu.

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2014-12-08 13:38) Zgłoś naruszenie 00

    A dług u windykatora wart jest tyle , ile on za niego zapłacił .
    A jeśli jest to dług przedsiębiorcy , to przedawnia się po dwóch latach - bo windykator (i bank też) , to także
    przedsiębiorca .

    Ale do tego jeszcze łańcuchowi nie dojrzeli .

    Odpowiedz
  • Gruby bankier(2014-12-08 14:12) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli już to kurs sprzedaży NBP a nie kurs średni, dodatkowo powiększony o marżę z dnia zawarcia umowy.

    Odpowiedz
  • consilior(2014-12-08 14:23) Zgłoś naruszenie 00

    Kredyt powinien być spłacony w walucie w jakiej pozostawiono go do dyspozycji kredytobiorcy. Jeśli waluta była jedynie formą wskaźnika waloryzacyjnego, to zastosowanie powinien mieć kurs średni, przy udzieleniu i spłacie (lub ten sam kurs - sprzedaży lub zakupu). Strony mogą ustalić inną klauzulę waloryzacyjną niż odsetki, ale nie powinna ona prowadzić do wirtualnych przewalutowań. Jeśli był udzielony w walucie, do celów spłaty rachunek powinien być walutowy i wpłaty powinny być przyjmowane w walucie. To są uczciwe zasady, zapewniające równowagę stron.

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2014-12-08 14:57) Zgłoś naruszenie 00

    ...do uczciwych zasad i równowagi stron jeszcze daleko , monsieur Consilior .

    Odpowiedz
  • AZA(2014-12-08 15:24) Zgłoś naruszenie 00

    do bre
    Prawda jest prosta i oczywista .Wszyscy sugerują się nazwą kredytu .Faktycznie jest tak ,że banki nie posiadały franków Wypłacały kredyty w złotych polskich. Zobowiązania zaś wyliczały w sposób sztuczny poprzez zapisy księgowe , podobnie konstruowały wysokości rat korzystając dodatkowo z formy rat równych w której to formie wyliczały wysokość raty w sposób także niekorzystny dla kredytobiorcy z wpłacanych rat praktycznie w maleńkim stopniu zdejmowały wartość kapitału a gro zbierały w postaci odsetek . Wiadomym jest ,że kwota odsetek od wyższej wartości kapitału jest dla banku zyskiem większym niż gdyby np rata chociażby równa, podzielona 50% na odsetki i 50% na spłatę kapitału. Różnica w samych ratach kształtuje się około 20 % wartości zaciągniętego zobowiązania w zł, Istotą sporawy jest także fakt ciągłej zmiany wartości zobowiązania na skutek stosowanych zabiegów księgowych przez banki. Banki udzielając kredytu np 400 tys złotych w chwili obecnej na skutek działań księgowych domagają się spłat około miliona zł a przy obciążeniach hipotek we frankach kwoty te są zdecydowanie większe także uzależnione od sposobu prowadzenia księgowości przez bank. Sytuacja cała faktycznie jest fikcją na papierze.Bank nie posiadał franków , wypłacał złotówki faktycznie a od kredytobiorców domaga się spłaty franków To tak jak by ktoś dał pożyczył u młynarza mąkę a młynarz domagał się zwrotu tej maki w gwoździach. Sytuacja jest paradoksalna . Bardzo dobrze,że Sąd zauważył co się dzieje, Jeżeli chodzi o KNF to ręce opadają. Można powiedzieć jedno ,to oni nominują, zatwierdzają prezesów bankowych spółek , w większości przypadków sami wywodzą się z tego środowiska i są nim zauroczeni. Nie obchodzi ich los ludzi , zwykłych .Wskazać jednocześnie trzeba na fakt ,że nie ma w CHF umów w których nie wystąpiłyby zapisy niedozwolone, narzucone jednostronnie przez bank Cały produkt jest finansowa karuzelą i hazardem nastawionym jedynie na zysk banku.Tyle !

    Odpowiedz
  • on(2014-12-08 17:48) Zgłoś naruszenie 00

    Ten zapis w wyroku jest sednem tego co banki z kredytami walutowymi robiły:
    "Powołując się jeszcze na stanowisko Sądu Apelującego w Warszawie wyrażone w przywołanym wyżej wyroku trzeba podkreślić, iż nie jest trafna argumentacja pozwanej, iż skoro kursy walut ustalane są dla całego spektrum działalności banku, nie tylko pod kątem obliczania wysokości należnych rat kredytów podlegających spłacie, stanowi to o obiektywnym charakterze tego parametru waloryzacyjnego, gdyż ustalając kurs sprzedaży walut na zbyt wysokim poziomie bank pozbawiałby się dochodów z tego sektora działalności. Ocena charakteru tego parametru bowiem zależna jest od profilu działalności banku i tego z jakich czynności bank głównie osiąga dochody. W sytuacji, gdy sprzedaż wartości dewizowych stanowi działalność marginalną banku, zaś jego główna działalność skupia się na udzielaniu kredytów, wówczas ustalanie kursu sprzedaży walut na wysokim poziomie jest dla banku korzystne, bowiem dochody osiągane jako marża przy przeliczaniu wysokości rat kredytu podlegających spłacie, na walutę waloryzacji, mogą z naddatkiem pokrywać ewentualną stratę na odcinku sprzedaży walut."

    Odpowiedz
  • niewolnicy europy(2014-12-09 06:10) Zgłoś naruszenie 00

    niewolnicy do roboty a my bankierzy do liczenia naszej kochanej kaski :) na szczescie w polsce politycy i urzednicy sa tak glupi i przekupni ze nigdy nie wystapia w obronie swoich obywateli, tak jak to ma miejsce w innych krajach europy, sytuacja taka sama - sprzedaz kredytow w fikcyjnej walucie, ale tam mozna obronic obywateli, w polsce nei ma obywateli, sa tylko niewolnicy, ktorzy akceptuja waszystko - najnizsze zarobki, najdrozsza energie i paliwa, najnizsza jakosc wielu produktow, i najdrozsze w europie kredyty udzielone w fikcyjnej walucie na najdrozsze i najnizszej jakosci klitki zwane mieszkaniami

    Odpowiedz
  • KlientBM(2014-12-09 09:36) Zgłoś naruszenie 00

    Moim zdaniem dokonuje sie przełom juz od jakiegoś czasu. Ludzie zaczynaja rozumieć, ze te tzw kredyty indeksowane do chf to tak naprawdę kredyty w pln i nikt nigdy z kredytobiorców nie dostał złamanego franka od banku. Przez ostatnie lata panowała jakaś schizofreniczna sytuacja polegająca na tym, ze juz w 2010 r. Sad Ochrony Konsumenta i Konkurencji podważył legalność umów z tzw klauzulami indeksacyjnymi, a mimo to Banki nadal egzekuja te umowy. Banki czuja sie ponad prawem. Mimo wyroku, nie zamierzają go zastosować w swoich rozliczeniach z klientami, stad pojawiające sie pozwy indywidualne i zbiorowe. Banki w ten sposób grają jedynie na zwłokę. Maja świadomość, ze wcześniej czy pózniej trzeba będzie oddać ukradzione ludziom pieniądze, ale wola oczywiście odsunąć ten moment maksymalnie w czasie. Robią tez od wielu lat czarny PR i napuszczają przeciwko sobie klientów tzw złotówkowych przeciwko frankowym. Maja wielu adwokatów w postaci ekonomistów np. Orłowski, Petru, czy czlonkowieKNF, którzy przy każdej dyskusji na temat problemów z kredytami we frankach, odwracają uwagę od sedna, czyli od Klauzul niedozwolonych w umowach, a koncentruja sie na jakiś kompletnie niepotrzebnych wątkach o pomocy państwa, przestrzegając, ze na pomoc frankowcow złoża sie wszyscy podatnicy. To jest kompletna bzdura i celowy czarny PR banków, bo chodzi o to, aby banki same poniosły konsekwencje stworzenia wadliwych produktów oraz złe skonstruowanych umów. Jeśli ktoś ma stracić pieniądze na tej operacji to nie podatnicy, ale banki i i tylko o tyle,ze nie zarobią setek miliardów na spreadzie i klauzulach indeksacyjnych, ale zarobią na marzy, odsetkach, prowizji, a wiec oczywistych i legalnych elementach kredytu.

    Odpowiedz
  • VOX(2014-12-09 11:06) Zgłoś naruszenie 00

    A ja mam mądrego doradcę kredytowego,
    powiedział mi: "najbezpieczniej brać kredyt ze stałą rata kapitałową i malejąca odsetkową i w takiej walucie w jakiej pan zarabia."
    Kredyty walutowe są zbyt ryzykowne - nikt nie przewidzi kursu waluty za rok/dwa a co dopiero za 20 lat. Pamiętam jak wszyscy się dziwili, że biorę w 2007 kredyt w złotówkach a nie we frankach ("no chyba nienormalny").
    I co? Ja kończę spłatę a cwaniacy z tego okresu rwą włosy na głowie...

    Odpowiedz
  • Żadnych Franków nie było....(2014-12-09 13:28) Zgłoś naruszenie 00

    Nikt ich na oczy nie widział...większość podpisała tylko papier gdzie mi pokazano paluchem i teraz mają płacić do śmierci

    3 razy tyle ile "warte" są te ich a raczej Bankowe nieruchomości ...bo do momentu spłaty ostatniego Grosza (ponoć Franka) to nie jest Kredytobiorcy...

    Odpowiedz
  • anka(2014-12-09 21:07) Zgłoś naruszenie 00

    "Bankowcy, z którymi próbowaliśmy rozmawiać o sprawie, nie chcą jej oficjalnie komentować. Ale nieoficjalnie mówią, że sąd drugiej instancji musi znaleźć jakieś salomonowe wyjście, np. wskazać, że przewalutowania można dokonywać po kursie średnim NBP. Inaczej może dojść do chaosu, nad którym trudno byłoby zapanować."

    co to znaczy musi znaleźć? zastosowaliście klauzule abuzywne, one nie obowiązują a w to miejsce nic nie wchodzi. To kara za ich stosowanie. Trzeba było od początku stosować kursy średnie NBP, ale wasza chciwość przysłoniła Wam rozsądek.

    j

    Odpowiedz
  • Andrzej J(2014-12-10 13:26) Zgłoś naruszenie 00

    Uważam,że konieczne jest podniesienie kwestii wypłaty waluty.Banki zmuszały do tzw odsprzedania waluty z odpowiednim zyskiem.Czyli na banki przechodziło ryzyko kursowe ponieważ miał on u siebie kwotę kredytu udzielonego rzekomo we Frankach.Klijent nie miał żadnego wpływu ,ani możliwości dysponowania walutą,a ryzykiem zostawał obciiążony podwójnie.Mozna zaryzykować twierdzeniem gdyby na początku umowy sprzedaży a następnie kupna tej waluty przez bank to umowa taka stanowiłaby raczej rodzaj umowy depozytu.Przemawia za tym fakt ,że Franki te winny być zdeponowane w banku do czasu spłaty kredytu.Skoro zdeponowane w banku to dlaczego banki dodatkowo naliczały wzrost kursu waluty w stosunku do złotego?Dodatkowo jeszcze raz sprzedawały tego Franka ,a dodatkow naliczały tzw spred?Czyli bank zarabiał na sprzedaży waluty ,którą winien mieć w depozyciejako zabezpieczenie udzielonego kredytu skoro ani jednego franka nie wypłacił pożyczkobiorcy.
    Klijent ,który spłacał w złotówkach powinien opłacać wysokość raty w złotówkach plus oprocentowanie bowiem jego kredyt nomionowany na Franki leżał w depozycie bankowym i w kazdej chwili mógł się zwrócić o wypłacenie w tej właśnie walucie.Pytanie w jaki sposób od zdeponowanych w walutach kredytów banki naliczały wzrost kursu oraz spred ?To jest zwykła przewałka i to pakrotna dlatego Sądy winny wziąć pod uwagę również art.5 i 5 kc poprzez związek z czynem karalnym określonym w art 304 kk .Bank zarobiiły na tych przekrętach miliardy nie ryzykując ,gdyż całe ryzyko zostało przerzucone na kijenta.Moim zdaniem kredyty we Frankach to zmowa spekulacyjna banków.Bowiem raz ,że nie było nigdy takiego wzrostu wartości tej waluty , a ponadto dlaczego tak namawaino do wzięcia kredytu niby we Frankach,a nie w innych walutach?Banki i kapitał spekulacyjny z góry ukartowały ten przekręt i w momencie kiedy już w całęj Europie zaczął być widoczny na horyzoncie kryzys gwałtownie zaczęto windować Franka.Sąd w Szczecinie wydał prawidłowy wyrok i w ślad za nim takim rozumowaniem powinni iść i inni sędziowie.Bowiem prawo nie może być przykrywką dla bezprawnych działań.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane