Choć wykrywalność przestępstw ubezpieczeniowych jest coraz większa, w Polsce nadal jest to znikomy odsetek wypłaconych odszkodowań. Tymczasem – jak twierdzą ubezpieczyciele – skala problemu jest nieporównywalnie większa. Towarzystwa szacują, że oszustwa stanowią od kilku do nawet dwudziestu procent wszystkich wniosków o odszkodowanie.

– Tendencja jest zdecydowanie wzrostowa nie tylko w skuteczności walki z patologią, ale również w próbach oszukania ubezpieczycieli – twierdzi Marek Baran z firmy Link4. Szacuje się, że co dziesiąta złotówka wypłacana przez firmę jest wyłudzona, a wartość przestępstw to 1–3 proc. zebranej składki. Również inne firmy wyliczają liczbę wyłudzeń na 20 proc. wszystkich wniosków. – Przeciętny właściciel polisy OC z powodu wyłudzeń płaci o 50–100 zł więcej – mówi prezes Grupy Generali Robert Sokołowski. – Baza Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, która działa od dwóch lat, pomaga walczyć z wyłudzeniami, ale na rynku potrzebnych jest więcej tego typu inicjatyw.

Najwięcej przekrętów jest efektem prawdziwych zdarzeń, szczególnie komunikacyjnych. Klienci żądają odszkodowania za przedmioty rzekomo zniszczone w wyniku kolizji, jak laptopy, telefony itp., lub za niewielkie szkody osobowe. Sposoby na oszukanie ubezpieczyciela stale ewoluują. Wiele polega obecnie na zgłaszaniu fikcyjnych uszkodzeń ciała i symulowaniu stanów psychicznych wynikających z rzekomo doznanego szoku pourazowego.

– Duży wzrost odnotowuje się w szkodach z ubezpieczenia NNW pojazdów – dodaje Marek Baran. – Ubezpieczeni zgłaszają szkody, które powstały w różnych dziedzinach życia, jako powstałe na skutek używania pojazdu. Zdarza się, że dziecko dozna kontuzji podczas lekcji wf., a rodzic zgłasza szkodę z NNW, twierdząc, że uraz powstał podczas wysiadania z samochodu.

Często zdarzają się również nieświadome próby uzyskania kwot wyższych niż te, które przysługują ubezpieczonemu. To m.in. pomijanie faktu wcześniejszych uszkodzeń w pojazdach czy próby zgłoszenia kilku szkód powstałych w różnym czasie na jednym formularzu. Bywa też, że klienci nie wiedzą, że ich samochód, używany przez inną osobę, miał awarię lub kolizję.

Niezgodne z prawem są też próby zdobycia odszkodowania w kilku firmach. Według przepisów ubezpieczenie ma pokryć koszty, które poniósł klient, ale nie może być dla niego podstawą do wzbogacenia się.

Z kolei przy ubezpieczeniach na życie część klientów nie pamięta np. wszystkich przebytych chorób, przez co składa nieprawdziwe oświadczenia. Zdarzają się przypadki niewłaściwej interpretacji pytań. Klient zapytany, czy pali tytoń, zaprzecza, lecz nie informuje, że używa e-papierosów. W przypadku gdy klient poda nieprawdziwe dane, firma ubezpieczeniowa może odmówić wypłaty odszkodowania.

Wyłudzenia przy zdarzeniach komunikacyjnych są wykrywane częściej niż w przypadku pozostałych rodzajów ubezpieczeń. Taki wniosek płynął już z analizy danych dotyczących przestępstw ubezpieczeniowych w 2012 r., którą przygotowała Polska Izba Ubezpieczeń. – Wynika to m.in. z tego, że ubezpieczenia komunikacyjne są lepiej rozpoznane, a ponadto w Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym funkcjonuje baza ubezpieczeń komunikacyjnych, w której znajdują się informacje o polisach OC i autocasco – tłumaczy analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń Marcin Tarczyński. – Podobną bazę tworzymy wspólnie z UFG dla pozostałych rodzajów ubezpieczeń majątkowych i ubezpieczeń na życie. Pozwoli ona zweryfikować, czy ktoś np. nie stara się o odszkodowanie z powodu tego samego zdarzenia w kilku towarzystwach.