Związana z pandemią podwyższona śmiertelność nie będzie dużym kłopotem dla branży. Będą inne.
Środa przyniosła najwyższą, jak dotąd, jednodniową liczbę przypadków śmiertelnych związanych z koronawirusem. Według Ministerstwa Zdrowia było ich 674. „Z powodu COVID-19 zmarły 152 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarły 522 osoby” – podał resort na Twitterze. Liczba zmarłych od początku pandemii to już niemal 15 tys. osób. Podnosi to ogólną liczbę przypadków śmierci na terenie naszego kraju. I prowadzi m.in. do wyższych wypłat odszkodowań i świadczeń przez towarzystwa ubezpieczeniowe.
DGP
Reklama
Według Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego nie będzie to jednak mieć znaczącego wpływu na finanse branży.
– Zakłady ubezpieczeń są zobowiązane do przekazywania co dwa tygodnie do UKNF informacji o wszelkich roszczeniach wynikających z pandemii COVID-19, w tym zwiększonej śmiertelności i jej wpływu na wypłacalność i płynność zakładu ubezpieczeń. Na tej podstawie organ nadzoru analizuje wpływ ww. roszczeń na cały sektor ubezpieczeniowy. Z przekazywanych przez zakłady ubezpieczeń informacji wynika, że nie identyfikują one wpływu roszczeń z COVID-19 jako zagrażających pokryciu wymogów kapitałowych lub zagrażających terminowemu regulowaniu zobowiązań – informuje Jacek Barszczewski, rzecznik nadzoru.

Reklama
Dodaje, że UKNF uwzględnił kwestię koronawirusa w tegorocznej edycji stress testów branży ubezpieczeniowej. Po pierwszej fali pandemii firmy zostały zapytane, czy oceniają, że powinny zwiększyć rezerwy techniczno-ubezpieczniowe i jakie są ich przewidywania co do drugiej fali. – Z przekazanych odpowiedzi wynika, że zdecydowana większość zakładów nie identyfikowała konieczności zmiany współczynników śmiertelności wykorzystywanych przy kalkulacji rezerw techniczno-ubezpieczeniowych dla celów wypłacalności w związku z trwającą obecnie pandemią COVID-19 – wskazuje Barszczewski.
Zaznacza, że taki był stan na wrzesień. – Jeśli chodzi o wypłaty świadczeń, skutki pandemii będziemy mogli w pełni ocenić za dwa-cztery kwartały. Przykładowo, śmiertelność w Polsce zaczęła wyraźniej rosnąć od połowy października br., co w kolejnych miesiącach może znaleźć pewne odzwierciedlenie w wypłatach z ubezpieczeń na życie w formie grupowej. W ubezpieczaniach komunikacyjnych, po lockdownie liczba szkód na drogach wróciła do normy, a wartość wypłacanych świadczeń jest obecnie taka sama, jak rok wcześniej. Pandemia miała także wpływ na NNW. W warunkach pracy zdalnej mniej wypadków zdarza się w miejscu pracy, ale zwiększyła się ich liczba w domach – komentuje Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.PZU szacuje, że podwyższona śmiertelność związana z koronawirusem może obniżyć jego tegoroczny wynik o 50–150 mln zł. Szeroki przedział wynika z niepewności co do liczby zgonów do końca roku.
Prezentując sprawozdanie finansowe za III kw., Tomasz Kulik, odpowiedzialny w zarządzie największego krajowego ubezpieczyciela za finanse, nie chciał mówić o tym, jakie są szacunki firmy co do śmiertelności. Wskazywał jednak, że wyższe wypłaty świadczeń to tylko jeden czynnik. Na plus będzie działać „rozwiązanie rezerw matematycznych” związane ze śmiercią klienta. Pozytywnie na wyniki całej grupy PZU działa też wzrost popytu na polisy zdrowotne.
Według osoby związanej z rynkiem ubezpieczeniowym podwyższona śmiertelność będzie miała wpływ głównie na PZU. Powód? Ta firma jest zdecydowanym liderem na rynku polis grupowych, a to właśnie tam będzie najwięcej wypłat. Nie znaczy to jednak, że inne towarzystwa nie odczują wpływu większej liczby zgonów. – W ostatnich tygodniach my również obserwujemy wzrost wypłat świadczeń z tytułu śmierci osób ubezpieczonych – przyznaje Bohdan Białorucki, rzecznik Aviva, drugiej firmy na rynku polis na życie.
Grzegorz Prądzyński wskazuje, że z punktu widzenia całej branży negatywne skutki pandemii dotyczyć będą przede wszystkim sprzedaży.
– Ubezpieczyciele mają bardzo silną pozycję kapitałową, która pozwala im prowadzić bezpieczną działalność pomimo wahań koniunktury. Nie są niestety odporni na kryzysy. Pandemia niemal natychmiast odbiła się na sprzedaży w takich liniach biznesowych jak ubezpieczenia turystyczne, imprez masowych, assistance, czy ubezpieczenia na życie. Skutki widać wyraźnie także w niektórych kanałach dystrybucji, jak np. bancassurance. Należy dodać, że w ubezpieczeniach majątkowych większość umów zawiera się na rok, stąd kryzys może nie zostawić znaczącego śladu w wynikach finansowych za 2020 r., ale w przyszłym roku już tak – uważa szef PIU.