Marzec był ostatnim miesiącem postępującej drożyzny, oceniają ekonomiści. Prognozy utrudnia widmo suszy.
Środowe dane GUS były nieprzyjemnym zaskoczeniem: większość ekspertów spodziewała się wyhamowania inflacji z 4,7 proc. w lutym do 4,4 proc. w marcu. Wskaźnik wyniósł 4,6 proc. Polska jest krajem z najwyższą inflacją w regionie, znacznie przekraczającą cel inflacyjny NBP (2,5 proc.).
Ekonomiści jednak uspokajają: że kryzys epidemiczny bardzo szybko zdusi wzrost cen. Wśród ekspertów panuje zgoda, że już w kwietniu inflacja zaliczy zjazd w okolice 3 proc. A potem nadal będzie spadać. Potanieją bowiem niektóre usługi, np. restauracyjne, hotelarskie czy turystyczne. Nawet jeśli rząd zdejmie ograniczenia w funkcjonowaniu tych branż, to odbudowa popytu zajmie miesiące. Ludzie będą się bać chodzić do restauracji czy do kina. Żeby ten strach przełamać, firmy będą stosować promocje.