statystyki

Wiatraki wypływają na pełne morze. Czeka nas boom na morskie farmy?

autor: Adam Sofuł13.09.2016, 08:00; Aktualizacja: 13.09.2016, 08:13
Zmianę akcentów widać w nowej strategii PGE. Energetyczny gigant powrócił do zapowiedzi budowy morskiej farmy wiatrowej o mocy 1000 MW, czyli większej niż każdy z dwóch budowanych przez tę firmę nowych bloków opalanych węglem w Opolu.

Zmianę akcentów widać w nowej strategii PGE. Energetyczny gigant powrócił do zapowiedzi budowy morskiej farmy wiatrowej o mocy 1000 MW, czyli większej niż każdy z dwóch budowanych przez tę firmę nowych bloków opalanych węglem w Opolu.źródło: ShutterStock

Nowelizacja ustawy o OZE i tzw. ustawa odległościowa zablokowały w praktyce rozwój lądowej energetyki wiatrowej.

Zmianę akcentów widać w nowej strategii PGE. Energetyczny gigant powrócił do zapowiedzi budowy morskiej farmy wiatrowej o mocy 1000 MW, czyli większej niż każdy z dwóch budowanych przez tę firmę nowych bloków opalanych węglem w Opolu.

Konsekwentnie realizuje też swoją wiatrową strategię prywatna Polenergia, która pod koniec lipca uzyskała decyzję środowiskową dla projektowanej farmy Bałtyk Środkowy III. Projekt zakłada budowę 120 elektrowni wiatrowych, zlokalizowanych ok. 23 km na północ od linii brzegowej, na wysokości Łeby. Przewidywana moc to 1200 MW. Obecnie moc wszystkich zainstalowanych lądowych turbin wiatrowych to 5,7 tys. MW.

Czeka nas zatem boom na morskie farmy? – Potencjał jest. W mojej ocenie w polskiej strefie ekonomicznej Morza Bałtyckiego może powstać 6 tys. MW wytwarzanych przez wiatrowe farmy morskie – ocenia Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Przestrzega jednak przed zbytnim optymizmem. – To zupełnie inna strategia niż lądowe. Nie można założyć, że te organizacje, które budowały na lądzie, przeniosą się na morze, chociażby ze względu na skalę inwestycji. Przeciętna moc lądowej farmy to 20–30 MW, morskiej jest dziesięciokrotnie większa – podkreśla prezes PSEW. Są to bardzo czasochłonne projekty. Jeżeli nie będzie żadnych poślizgów, pierwszy prąd z farmy Polenergii popłynie w 2021 r. PGE rozpocznie budowę dopiero po 2020 r.

Na stawianie wiatraków na morzu mogą sobie pozwolić tylko najwięksi gracze. Szacowany koszt inwestycji Polenergii to ok. 10 mld zł. Prezes PSEW przypuszcza, że zarówno Polenergia, jak i PGE mogą na dalszych etapach realizacji projektów szukać partnera. I chodzi nie tylko o pieniądze, lecz i o doświadczenie, którego polskie spółki w takich inwestycjach nie mają. Takim partnerem mogłaby być (zresztą obecna niegdyś w Polsce) duńska spółka Dong, która właśnie przystępuje do budowy największej na świecie morskiej farmy wiatrowej na Morzu Północnym o mocy 1,8 GW.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie