Zasady gry rządzące rynkiem energii mogą się okazać drugim obok wolności przepływu ludzi najsłabszym ogniwem integracji Europy.
Nowe połączenia umożliwiające zwiększenie eksportu prądu i negatywny wpływ Unii Europejskiej sprawiły, że norweski rynek energii stał się dysfunkcjonalny, a ceny prądu – wysokie i niestabilne. Tak przynajmniej uważa Partia Centrum, która w zeszłym tygodniu zerwała koalicję z Partią Pracy. Norwegia, która cieszy się na co dzień jednymi z najniższych cen energii w Europie, doświadczyła w tym sezonie kilku fal podniesionych cen w czasie, gdy kontynent zmagał się z obniżoną produkcją źródeł słonecznych i wiatrowych. W grudniu w południowych partiach kraju kilowatogodzina prądu kosztowała momentami ponad 13 koron (ekwiwalent ok. 1,12 euro).
Do końca kadencji socjaldemokraci premiera Jonasa Gahra Størego będą rządzili samodzielnie bez większości. A ceny energii już stają się głównym tematem kampanii przed wrześniowymi wyborami.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.