statystyki

Energetyka musi złapać więcej wiatru i słońca

autor: Jakub13.04.2016, 07:43; Aktualizacja: 13.04.2016, 08:04
Jeśli w Indiach dokona się rewolucja infrastrukturalna, kraj ten będzie emitować więcej niż Chiny

Jeśli w Indiach dokona się rewolucja infrastrukturalna, kraj ten będzie emitować więcej niż Chinyźródło: ShutterStock

W Polsce prąd produkujemy przede wszystkim z węgla, tymczasem świat odchodzi od tego surowca. Głównie na rzecz odnawialnych źródeł energii

Kraje rozwinięte na całym świecie przyjmują coraz ambitniejsze plany redukcji emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Prym wiodą tutaj nie tylko Niemcy ze swoją Energiewende, którzy po katastrofie w japońskiej Fukuszimie zdecydowali się przestawić z energii atomowej na odnawialne źródła energii – które w miksie energetycznym stanowią już prawie jedną trzecią. Udział atomu zdeterminowani są ograniczyć również Francuzi, którzy taki plan przyjęli w październiku 2014 r. Zgodnie z nim udział energii wytworzonej w siłowniach jądrowych ma spaść nad Sekwaną z 75 proc. do 50 proc. w 2025 r. Ubytek mają wypełnić odnawialne źródła.

Na poważnie za rozwój energetyki odnawialnej wzięła się też Japonia, gdzie spora część społeczeństwa wciąż nie akceptuje powrotu energetyki atomowej, a dostosowane do nowych standardów bezpieczeństwa reaktory są wyłączane nakazami sądowymi. Od 1 kwietnia 2016 r. w Kraju Kwitnącej Wiśni obowiązują nowe przepisy deregulacyjne, które mają przyspieszyć rozwój zielonej energetyki – przez wielu widziany jako szansa na nowy impuls rozwojowy dla kraju pogrążonego od dwóch dekad w deflacji. Na ich podstawie każdy odbiorca może zdecydować, od kogo będzie kupował energię elektryczną (dotychczas taką możliwość miały tylko duże firmy). Każdy może stać się teraz również producentem i sprzedawcą energii (przywilej ten od dawna miało tylko 10 firm). Zamysł jest taki, że jeśli ktoś ma kapitał i uda mu się zebrać pozwolenia, może postawić własną elektrownię. Jest to szansa dla samorządów, które chciałyby założyć w tym celu spółki komunalne. Co prawda sam handel energią wciąż będzie ograniczony, bo 10 koncernów energetycznych dalej będzie kontrolowało stawki za przesył, jest to jednak odważny krok.

Kurs na redukcję emisji gazów cieplarnianych przyjęła również Wielka Brytania, której rząd ogłosił w październiku 2015 r. zamiar likwidacji elektrowni opalanych węglem kamiennym do 2025 r. Część utraconej mocy Brytyjczycy chcą uzupełnić odnawialnymi źródłami energii, jednak trzonem energetyki w służbie JKM ma być atom. Tutaj zaś rząd Davida Camerona walczy z niespodziewanie wysokimi kosztami nowych inwestycji, w tym kluczowej (ma dostarczać aż 7 proc. zużywanej w kraju energii) elektrowni Hinkley Point C, która ma być wyposażona w dwa ultranowoczesne reaktory EPR francuskiej konstrukcji.


Pozostało 56% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie