Rząd chce uspokoić sytuację na rynku węgla. Dziś może zostać ogłoszony pakiet działań, który ma w tym pomóc. Szczegóły są utrzymywane w ścisłej tajemnicy, a pracują nad nimi m.in. minister klimatu Anna Moskwa i wiceminister aktywów państwowych Piotr Pyzik. Rozwiązania mają dotyczyć zwiększenia krajowego wydobycia (być może nawet o kilka milionów ton).
Pytanie, na ile jest to wykonalne, ale już teraz nasi rozmówcy z rządu przyznają, że nawet to nie pokryje w całości luki po rosyjskim węglu. Jednocześnie utrzymują, że nie jest to wyrwa, której nie da się wypełnić. Główną rolę ma odegrać import z alternatywnych kierunków, takich jak Australia, Indonezja, Kolumbia, Południowa Afryka czy Stany Zjednoczone, co w ostatnich dniach oficjalnie ogłosiła minister Moskwa.
Na stole jest także pomysł stworzenia platformy zakupowej, która będzie łączyć odbiorców węgla z jego producentami. Niewykluczona jest też jakaś forma interwencji, np. pomocy dla odbiorców indywidualnych (bo to głównie ich, a nie dużej energetyki, dotyczy problem). Działania te są podejmowane, bo Prawo i Sprawiedliwość jak ognia boi się węglowej paniki. Na razie w rządzie obowiązuje diagnoza, że na rynku węgla nie mamy do czynienia z jego faktycznym brakiem, lecz działaniami świadczącymi o obawie przed takim scenariuszem. – To taki mechanizm psychologiczny. Jak w kilka osób naraz wybierzemy się do bankomatu, to może w nim zabraknąć pieniędzy, co jeszcze nie znaczy, że tych pieniędzy nie ma w ogóle – przekonuje nasz rozmówca. – Mamy dopiero czerwiec. Zakładam, że jak przyjdzie sezon grzewczy, sytuacja się uspokoi – dodaje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.