Szósty pakiet sankcji miał być drugim, w którym Unia zdecyduje się uderzyć w dostawy surowców energetycznych ze Wschodu – kluczowego narzędzia geopolitycznych rozgrywek Kremla i głównego źródła dochodów rosyjskiego budżetu. W przypadku piątego pakietu, który objął zakaz importu węgla, porozumienie osiągnięto stosunkowo szybko dzięki zastosowaniu czteromiesięcznej karencji na obowiązujące kontrakty, teraz jest znacznie trudniej. Według informacji DGP Komisja Europejska wciąż nie przedstawiła państwom członkowskim swojej propozycji zapisów dotyczących ropy. Zdaniem dyplomatów, z którymi rozmawiał DGP, najbardziej prawdopodobne na ten moment są bardzo miękkie sankcje na ten surowiec, które w rzeczywistości uczynią pakiet „bezzębnym”. Wśród dyskutowanych propozycji jest m.in. ujęcie w dokumencie wybranych kodów celnych i niektórych produktów naftowych, a nie pełnego asortymentu. Ponadto kluczowy jest termin wejścia w życie zakazu importu. Według naszych rozmówców w grę wchodzi dopiero koniec tego roku, a jeden z dyplomatów twierdzi, że niewykluczony jest wręcz termin przyszłoroczny. Zastosowany zostanie najprawdopodobniej podobny mechanizm, jak w przypadku importu węgla – kilkumiesięcznego okresu karencji na realizację zakontraktowanych dostaw. Na środę zwołane zostały rozmowy ambasadorów państw członkowskich, ale nadal nie wiadomo, czy do tego czasu na stole pojawi się w ogóle gotowy pakiet zawierający konkretne propozycje surowcowych sankcji.
Przedstawiciele KE zapewniają, że – choć na twarde embargo nie udało się dotąd uzyskać zgody państw członkowskich – Bruksela nie rezygnuje z „inteligentnych” naftowych sankcji, które zmaksymalizują ekonomiczną presję na Rosję, ograniczając przy tym do minimum koszty dla Unii. W grę wchodzi też objęcie sankcjami Sbierbanku, największego banku wyłączonego z nałożonych dotąd przez UE finansowych restrykcji.