Taka ilość OZE zaplanowana w naszym systemie energetycznym na 2040 r. jest zdecydowanie za mała. Żeby nie zabrakło nam energii w systemie, a jednocześnie spełnione zostały cele klimatyczne na 2030 r., konieczny jest drastyczny przyrost mocy odnawialnych w najbliższych latach. Również modernizacja przestarzałych bloków węglowych wydaje się wątpliwa, ponieważ przy lawinowym inwestowaniu w OZE, będziemy w stanie stabilizować nasz system tymi blokami, które są teraz stosunkowo nowe.
W związku z agresją na Ukrainę sytuacja energetyczna Europy ulega radykalnej zmianie. Cały świat wprowadza drastyczne sankcje i zapowiada odcięcie się od paliw kopalnych z Rosji. Na początku marca Frans Timmermans, odpowiedzialny za wprowadzanie Europejskiego Zielonego Ładu, powiedział, że w ramach ograniczenia zużycia rosyjskiego gazu kraje takie jak Polska, które planowały wykorzystać surowiec jako paliwo przejściowe, mogą dłużej pozostać przy węglu, po to, aby od razu przejść na wykorzystanie źródeł odnawialnych w energetyce, z pominięciem etapu gazowego w transformacji. Czy to oznacza, że mamy zielone światło, żeby spalać węgiel do końca świata i jeden dzień dłużej, jak odczytują to niektórzy entuzjaści „czarnego złota”?