Reklama
Od piątku obowiązuje 25-proc. obniżka stawek opłat za gaz dla przedsiębiorstw. Ma ona złagodzić wcześniejsze trzycyfrowe podwyżki rachunków dla biznesu, które nie są objęte podobnymi ograniczeniami co ceny dla gospodarstw domowych. Te ostatnie, zgodnie z taryfą zatwierdzoną przez Urząd Regulacji Energetyki, wzrosły od nowego roku o 54 proc. O przeciwdziałanie podwyżkom dla firm apelowali m.in. Północna Izba Gospodarcza oraz rzecznik małych i średnich przedsiębiorców Adam Abramowicz, który alarmował, że biznesowi grożą podwyżki rzędu 400-500 proc. Do najboleśniej poszkodowanych należeć miała branża piekarska, która korzysta z gazu nie tylko w celach grzewczych, lecz także jako paliwa do pieców piekarniczych. Reprezentanci przedsiębiorców przekonywali, że wzrostu cen podstawowych produktów spożywczych nie będzie w stanie zatrzymać nawet planowane wprowadzenie 0-proc. VAT. Podwyżki te przełożą się zaś na dalszy wzrost inflacji.
Na wsparcie rządu będą musiały jeszcze poczekać jednostki samorządowe, m.in. szkoły i szpitale, którym również grożą trzycyfrowe podwyżki rachunków za gaz. Ustawa o ochronie odbiorców gazu, zakładająca ich objęcie - jako podmiotów użyteczności publicznej - cenami taryfowymi, została w zeszłym tygodniu niemal jednogłośnie uchwalona przez Sejm. Zmiany mają też uregulować sytuację nieobjętych obecnie taryfą spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych. W przyszłym tygodniu ustawą zajmie się Senat.
Sprawujący nadzór nad PGNiG wicepremier, szef resortu aktywów państwowych Jacek Sasin poinformował, że obniżenie cen gazu dla klientów biznesowych, takich jak piekarnie, zakłady fryzjerskie czy lokale usługowe, odbyło się na jego polecenie. Jak zaznaczył, uwzględnienie przedsiębiorców w osłonach z tarczy antyinflacyjnej uniemożliwiało rządowi prawo europejskie. - Na szczęście mamy firmy takie jak PGNiG Obrót Detaliczny, które pozostają w państwowych rękach. Zleciłem, że gdy tylko pojawi się taka możliwość, należy podjąć działania, które ulżą również przedsiębiorcom - oświadczył Sasin. Sama spółka tłumaczy z kolei swój ruch korzystną zmianą notowań surowca w hurcie.
W tle decyzji były jednak również dramatyczne doniesienia o trzycyfrowych podwyżkach. Rabat ma obowiązywać do końca lutego. Jak podkreślił prezes spółki Paweł Majewski, skorzystanie z niej nie wymaga od klientów podjęcia jakichkolwiek działań ani podpisania dodatkowych umów.
W obliczu daleko idącej destabilizacji rynku gazu trudno przewidzieć, jak ukształtuje się dynamika cen w dalszej przyszłości. - Jeszcze w grudniu ceny notowały rekordowe poziomy, obecnie spadły, jednak sytuacja rynkowa jest nadal bardzo niestabilna i nie można wykluczyć powrotu do trendu wzrostowego - przyznaje prezes PGNiG Obrót Detaliczny Henryk Mucha. Niepewność ta wzmoże się jeszcze na skutek działań Gazpromu, który w piątek poinformował polski koncern gazowy, że będzie ubiegał się w arbitrażu o podwyżkę cen gazu dla Polski w kontrakcie jamalskim. Polska długoterminowa umowa z Gazpromem wygasa z końcem tego roku, ale rosyjski koncern chce, żeby ewentualne podniesienie cen miało moc wsteczną i obowiązywało dla surowca dostarczonego od grudnia 2017 r.
Wcześniej, w latach 2017 i 2020, o obniżenie cen kontraktowych starało się PGNiG. W marcu 2020 r. Trybunał w Sztokholmie przychylił się do jednego z wniosków polskiego koncernu, zmieniając formułę cenową na bardziej korzystną dla PGNiG. W następstwie Gazprom zmuszony był także do zwrotu Polsce nadpłaty o wartości ponad 1,5 mld dol. - Żądanie podwyższenia ceny kontraktowej zawarte w wezwaniu Gazpromu jest całkowicie bezzasadne. Jesteśmy przygotowani, aby wykazać to przed Trybunałem Arbitrażowym - przekonuje prezes Paweł Majewski.