Od początku roku na samorządy zostało nałożone nowe zadanie zlecone polegające na przyznawaniu dodatków energetycznych. Gminy mają jednak wątpliwości związane z jego realizacją, które wynikają z niejasnych i nieprecyzyjnych przepisów. Zwracają też uwagę na źle oszacowane koszty jego obsługi. Dotacja przeznaczona na obsługę świadczeń pokrywających koszt opłacenia rachunków za prąd jest zbyt niska.

To powoduje, że samorządy będą musiały dopłacać do wydatków ponoszonych na ten cel.

Pomoc na utrzymanie mieszkania

Pomoc na utrzymanie mieszkania

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Równoczesne wnioski

Dodatek został wprowadzony ustawą z 26 lipca 2013 r. o zmianie ustawy – Prawo energetyczne oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 984). Przysługuje on osobom spełniającym definicję odbiorcy wrażliwego energii elektrycznej. Za takiego uważany jest wnioskodawca, który jest uprawniony do dodatku mieszkaniowego, ma podpisaną umowę kompleksową lub sprzedaży z przedsiębiorstwem energetycznym oraz zamieszkuje w lokalu, do którego prąd jest dostarczany.

Wspomniane przepisy nie określają natomiast, na jaki okres dodatek ten powinien być przyznany. Nie wskazują też, czy osoba może jednocześnie złożyć wniosek o dodatek mieszkaniowy i energetyczny, czy powinna zrobić to dopiero po przyznaniu pierwszego z tych świadczeń.

– Ponieważ dodatek mieszkaniowy można uzyskać maksymalnie na 6 miesięcy, na taki właśnie okres będziemy wydawać decyzję w sprawie drugiej z form pomocy – informuje Anna Radlak, dyrektor Miejskiego Centrum Świadczeń w Opolu.

Tłumaczy, że mimo braku jednoznacznego wskazania w przypadku osób, które złożą obydwa wnioski naraz, będą one procedowane równocześnie.

Damian Napierała, kierownik działu świadczeń Poznańskiego Centrum Świadczeń, zwraca uwagę, że w określonych sytuacjach w stosunku do osoby otrzymującej dodatek mieszkaniowy może być wszczęte postępowanie o uchylenie lub wstrzymanie jego wypłaty. Pojawia się więc pytanie, co wtedy należy zrobić z drugim ze świadczeń.

– Istotne w tej kwestii będzie stanowisko, jakie będą zajmować organy odwoławcze – dodaje.

Jak wyjaśnia Ministerstwo Gospodarki, do spraw związanych z procedurą wydawania, modyfikacji lub uchylania decyzji zastosowanie mają przepisy kodeksu postępowania administracyjnego. Uchwalona ustawa nie wprowadza w tym zakresie żadnych zmian.

Nowa umowa

Kolejna problematyczna kwestia jest związana z tym, że obecna wysokość kwot wsparcia będzie obowiązywać do końca kwietnia. Potem ukaże się kolejne obwieszczenie ministra gospodarki, które ma określić, ile będzie wynosić w ciągu następnych 12 miesięcy. Tymczasem część osób ma przyznany dodatek mieszkaniowy do maja lub czerwca włącznie. Niektóre gminy chcą więc przyznawać wsparcie na opłacenie prądu tylko na okres styczeń-kwiecień. Inne natomiast uważają, że skoro dodatek mieszkaniowy jest przyznany do końca maja, to należy wydać jedną decyzję obejmującą pięć miesięcy.

– Nie będziemy w niej podawać konkretnej kwoty świadczenia – podkreśla Anna Radlak.

Ministerstwo Gospodarki argumentuje, że ustawodawca nie związał okresu wypłaty dodatku z tym, w którym funkcjonuje obwieszczenie ogłaszające jego wysokość. Nie wskazał też, czy w decyzji powinna się znaleźć wysokość pomocy wyrażona kwotowo. Resort podkreśla, że jest to zabieg celowy, bo to gminy powinny zdecydować, który sposób wydania decyzji przyczyni się do sprawniejszego wypełnienia nałożonego na nie zadania.

Ponadto mogą się zdarzyć sytuacje, gdy jeden członek rodziny ma wydaną decyzję o przyznaniu dodatku mieszkaniowego, a inny, np. jego małżonek, podpisał umowę dotyczącą zakupu energii elektrycznej.

– W takich przypadkach trzeba podpisać nową umowę z dostawcą lub zmienić wnioskodawcę dodatku mieszkaniowego. Przepisy wymagają bowiem, aby jedna osoba była stroną takiego kontraktu i była uprawniona do wsparcia na opłacenie czynszu – uważa Anna Łepik, zastępca naczelnika wydziału świadczeń społecznych Urzędu Miasta w Gdyni.

Wysokie koszty

Gminy zwracają uwagę, że rozwiązaniem, które ułatwiłoby im działanie, byłoby bezpośrednie powiązanie obydwu dodatków, tak aby były objęte jednym postępowaniem. Taka zmiana wymagałaby jednak podjęcia prac nad nowelizacją ustawy z 21 czerwca 2001 r. o dodatkach mieszkaniowych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 966 z późn. zm.). Ta zaś leży w gestii Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, a nie resortu gospodarki.

– Pozwoliłoby to na obniżenie kosztów ich przyznania, bo przekazana na obsługę dodatku energetycznego dotacja z budżetu państwa jest zbyt niska – stwierdza Damian Napierała.

Przepisy przewidują bowiem, że łączna kwota na wypłatę dodatków w danym kwartale, która trafia do każdej gminy, jest powiększana o 2 proc., a pieniądze te są przeznaczone właśnie na pokrycie kosztów przyznania pomocy. O zwiększenie tej kwoty, jeszcze zanim nowe przepisy weszły w życie, apelowała Unia Metropolii Polskich. Wskazywała ona na konkretne wyliczenia dotyczące m.in. Krakowa, gdzie dotacja wyniesie ok 26 tys. zł, a faktyczne wydatki na obsługę przekroczą 200 tys. zł. Takiej możliwości nie przewiduje jednak Ministerstwo Finansów.