Spółka nie zamierza być wyłącznie inwestorem. Chce również sprzedawać wytworzoną energię.
Energetyczna spółka, która w ramach konsorcjum, wspólnie z PGE, Eneą i KGHM, ma budować elektrownię jądrową, gotowa jest wyłożyć na ten cel 5 mld zł (w I półroczu 2013 r. firma wygenerowała 848 mln zł zysku netto). To jedna dziesiąta sumy potrzebnej na zrealizowanie całej inwestycji.
Dariusz Stolarczyk, wiceprezes Tauronu, powiedział w rozmowie z agencją Newseria, że w zamian za zaangażowanie finansowe spółka oczekuje jednak na możliwość sprzedaży części produkowanej przez elektrownię mocy. Według niego konieczny jest bowiem taki model finansowania budowy, który zabezpieczy inwestorów i umożliwi dystrybucję taniej energii. – Na pewno nie chcielibyśmy ograniczać się tylko do bycia inwestorem typowo finansowym. Chcielibyśmy mieć swoją część tego tortu, część tej energii, którą moglibyśmy sprzedawać. To jest główny motyw tego całego przedsięwzięcia – tłumaczył.